Opierając się na dotychczasowych wyliczeniach GUS, można stwierdzić, że jedna trzecia firm, które powstaną w tym roku, przetrwa najbliższe pięć lat. Reszta upadnie. Z różnych powodów, choć tym najczęściej pojawiającym się będzie niepowodzenie w interesach, czyli po prostu brak zysków.

Dzieje się tak, ponieważ wiele osób postanawia spróbować sił we własnym biznesie, nie zdając sobie sprawy z tego, ile pracy to wymaga. I to nie tyle tej włożonej w wytworzenie produktu czy wykonanie usługi, ile w znalezienie klientów, którzy zechcą za nie zapłacić.

Tydzień temu pisaliśmy, że zaledwie 40 proc. polskich mikroprzedsiębiorstw ma własną stronę internetową. Jak się okazuje, jeszcze gorzej radzą sobie one z reklamowaniem swoich usług czy produktów w sieci. Z badań przygotowanych przez firmę Tax Care wynika, że robi to zaledwie 35 proc. mikrofirm.

Tymczasem poszukiwanie kontrahentów czy klientów w sieci wcale nie oznacza konieczności zakładania własnej strony internetowej czy – w przypadku sprzedaży – budowania własnego sklepu internetowego. Z pomocą początkującym przedsiębiorcom przychodzą gotowe i tanie rozwiązania.

Własny sklep na cudzej ziemi

Jeżeli nasza mała firma zajmuje się handlem, na początku śmiało możemy zrezygnować z budowania sklepu internetowego z prawdziwego zdarzenia. Lepiej rozpocząć przygodę ze sprzedażą za pośrednictwem któregoś z serwisów aukcyjnych, np. Allegro. Oferuje on coś na wzór sklepu internetowego, w którym możemy umieszczać dowolną liczbę towarów, ustalać ich ceny, pozwalać na płatność przelewem czy kartą, prowadzić infolinię dla klientów etc. Innymi słowy, nie musimy budować kosztownej infrastruktury, bo z pomocą przychodzi nam zewnętrzny serwis, choć oczywiście pobiera on z tego tytułu opłaty. Comiesięczny abonament za sklep na Allegro wynosi niecałe 10 zł, a prowizja, jaką pobiera serwis od każdego sprzedanego przez nas przedmiotu, waha się między 3 a 9 proc. jego wartości (zależnie od wartości i kategorii przedmiotu).

Za pośrednictwem Allegro zdecydowanie szybciej zdobędziemy pierwszych klientów, niż gdybyśmy startowali od zera z własnym, niezależnym sklepem internetowym. Warto jednak – jeżeli finanse nam na to pozwalają – połączyć jedno z drugim, tzn. stworzyć także odrębny sklep internetowy (są gotowe szablony takich sklepów dostępne u hosterów, czyli firm udostępniających serwery i sprzedających domeny) i podlinkować go pod profil na Allegro. W takim wypadku od początku działalności będziemy budowali własną markę i jej świadomość wśród klientów.

Klient nie przychodzi, idź po klienta

Jednym ze sposobów reklamowania się jest zamieszczanie ogłoszeń na portalach ogólnych lub branżowych. Zazwyczaj jednak jest on mało skuteczny, szczególnie jeżeli działamy w branży, w której jest duża konkurencja. W takim wypadku trudno będzie nam zdobyć klientów, nawet jeżeli w danych fachu jesteśmy najlepsi i najtańsi.

Jakie formy reklamy preferują przedsiębiorstwa

Jakie formy reklamy preferują przedsiębiorstwa

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dla początkujących przedsiębiorców bardzo dobrym rozwiązaniem są ogłoszenia w serwisach typu Oferia.pl, SzukajFachowca.pl, Favore.pl czy Oferto.pl. Tyle że w tym wypadku nie chodzi o zamieszczanie ogłoszeń, ale o odpowiadanie na nie. Serwisy te działają na zasadzie „jest klient, szuka wykonawcy lub dostawcy”. Innymi słowy, osoba, która ma zapotrzebowanie na konkretny produkt czy usługę, zamieszcza ogłoszenie w serwisie, a nasza firma może odpowiedzieć na nie, składając od razu konkretną ofertę (łącznie z podaniem ceny etc.), ewentualnie poprosić o więcej szczegółów dotyczących zlecenia czy zachęcić klienta do bezpośredniego kontaktu.

Pantofel najskuteczniejszy

Zaletą takich serwisów jest również to, że początkującym przedsiębiorcom pomagają zbudować markę i wyrobić sobie opinię w branży. Jeżeli pierwsi zdobyci w ten sposób klienci będą zadowoleni z naszych usług czy produktów, to dalej informacja o naszej działalności będzie się roznosiła pocztą pantoflową. A ta, mimo internetyzacji biznesu, wciąż jest najskuteczniejszym sposobem pozyskiwania klientów.

Oczywiście firmy mogą prowadzić także inne, bardziej zaawansowane działania marketingowe i reklamowe w sieci – choćby umieszczać banery na portalach branżowych, prowadzić mailing czy zapłacić zewnętrznej firmie za lepsze pozycjonowanie strony w wyszukiwarkach. To jednak narzędzia, które niosą ze sobą znacznie wyższe koszty.

Sponsoring też pomoże znaleźć klientów. I zapłacić niższy podatek

Firmy, które osiągają już zyski i część z nich są skłonne przeznaczać na reklamę, powinny przemyśleć formę sponsoringu. Z założenia jest on rodzajem usługi reklamowej, której głównym zadaniem jest umacnianie wizerunku sponsora i zapoznanie z jego ofertą szerszego kręgu odbiorców. Sponsoring stanowi umowę dwustronnie zobowiązującą, co oznacza, że zarówno sponsor, jak i sponsorowany są zobowiązani do wzajemnego świadczenia. Ten pierwszy uzyskuje określone usługi reklamowe, a w zamian zobowiązuje się ponieść określone wydatki, przekazać rzeczy bądź świadczyć usługi na rzecz sponsorowanego. W ten sposób można np. wesprzeć lokalny klub sportowy, który umieści logo firmy na koszulkach zawodników, albo zespół muzyczny, który będzie reklamował ją na biletach czy plakatach.

Bardzo ważne jest, aby w umowie sponsoringowej dokładnie opisać wszystkie zobowiązania stron oraz określić ich wartość. Obowiązkowo należy wskazać, w jaki sposób będzie reklamowany sponsor (np. gdzie zamieszczone zostanie logo jego firmy, jej nazwa i ile razy).

Wymiana reklama za towar lub reklama za usługę, czyli popularny barter, nie jest najlepszym rozwiązaniem dla tych przedsiębiorców, którym zależy na obniżeniu podstawy opodatkowania – usługę czy przekazany towar będą musieli bowiem zaliczyć do przychodów. Nie zapłacą co prawda od nich podatku (bo płacą nimi za reklamę), ale wyjdą na zero. Znacznie lepiej, jeżeli sponsor udziela wsparcia finansowego. Tylko w takim przypadku przekazane pieniądze będą stanowiły koszt związany z zakupem reklamy. Nie powstanie zaś przychód.

W rzeczywistości wygląda to tak: firma przekazuje 10 tys. zł lokalnemu klubowi piłkarskiemu, a ten zobowiązuje się umieścić jej logo na koszulkach zawodników. Wartość tej reklamy określa się w umowie również na 10 tys. zł. Kwotę tę firma zalicza do kosztów uzyskania przychodu i dzięki wydatkowi obniża podatek firmowy za rok 2011.





PARTNER CYKLU