Po tym jak KNF przygotowała projekt rekomendacji U, wprowadzającej nowe zasady sprzedaży ubezpieczeń w sektorze bankowym, protestują przeciwko niej banki. Według nich nowe regulacje mogą zmniejszyć opłacalność sprzedaży polis. – Po przekazaniu projektu rekomendacji do konsultacji dostajemy od podmiotów rynku ubezpieczeniowego różne uwagi. Jedną z nich, często powtarzającą się, jest argument, że warunki prowadzenia działalności powinny być jednakowe dla wszystkich – tłumaczy dyrektor departamentu licencji ubezpieczeniowych i emerytalnych KNF Paweł Sawicki. – W związku z tym przygotowaliśmy wytyczne, które będą obowiązywały we wszystkich kanałach dystrybucji ubezpieczeń.

Główne założenia projektu wytycznych dla całej branży ubezpieczeniowej to m.in. rozdzielenie funkcji kupującego w imieniu klienta i jednocześnie sprzedającego, więcej informacji dla klientów i równomierne rozłożenie w czasie kosztów prowizji agencyjnej. Wytyczne mówią, że ubezpieczeni lub jego spadkobiercy powinni mieć zapewnioną możliwość bezpośredniego dochodzenia roszczeń wynikających z ubezpieczenia grupowego. – Istotą rekomendacji U, jak również tych wytycznych, jest kwestia ograniczenia konfliktu interesów, który powstaje przy ubezpieczeniach grupowych – tłumaczy dyrektor Sawicki. – Stroną są tu tylko bank i zakład ubezpieczeń. Bank powinien podejmować działania w interesie klienta, jednak często oferowano klientom produkty niedostosowane do ich potrzeb, a ponadto zdarzały się umowy, w których wynagrodzenie banku zależało od poziomu zgłoszonych szkód. Banki częściej odmawiały wszczęcia procesu odszkodowawczego, a klient nawet nie mógł pójść do sądu, gdyż nie był stroną umowy.

Polska Izba Ubezpieczeń uznała, że propozycja KNF jest niekorzystna dla konsumentów, m.in. poprzez wpływ na sprzedaż polis w bankach, gdzie ograniczony ma zostać dostęp do ochrony w formie grupowej. – W praktyce skutkować to będzie znacznym ograniczeniem np. dostępności kredytów – uważa analityk PIU Marcin Tarczyński. – Trudny lub wręcz niemożliwy może się stać dostęp do niektórych produktów, np. do ubezpieczenia od utraty pracy, co ma ogromne znaczenie przy staraniu się o kredyt.

Władze PIU tłumaczą, że KNF jest nadzorcą, a nie regulatorem. Uważają, że proponowane rozwiązania powinny być wprowadzone w trybie ustawy, a nie przez jeden urząd. PIU wysłała do Ministerstwa Finansów list, w którym argumentuje, iż instytucja nadzorująca w praktyce próbuje stanowić prawo poza ścieżką legislacyjną, i poprosiła ministra finansów o jak najszybsze spotkanie w tej sprawie. – Otrzymaliśmy już informację, że odbędzie się ono w najbliższym czasie – mówi Marcin Tarczyński. – Wytyczne dotyczące dystrybucji są kolejnymi, m.in. po reasekuracji i bezpieczeństwie informacji, przeciwko którym protestujemy.

KNF przekonuje, że nie chce niszczyć branży, lecz jedynie ucywilizować ubezpieczenia i ochronić klienta. – Rynek ubezpieczeń sam stara się uregulować część tych kwestii. My chcemy w tym pomóc – zapewnia dyrektor Sawicki. – Jesteśmy również otwarci na uwagi do naszych propozycji.

W wytycznych nadzór zajął się też sprawą opłat likwidacyjnych w ubezpieczeniach na życie z funduszem kapitałowym. Towarzystwa, narzucając tego rodzaju opłaty, próbują powstrzymać klientów przed wcześniejszym zakończeniem umowy. Wstępna propozycja nadzoru sprowadza się do przyjęcia, że kwota potrącona ze świadczenia w przypadku wcześniejszego wygaśnięcia umowy nie może być wyższa niż ta część kosztów, które przypadają na okres świadczonej ochrony ubezpieczeniowej (czyli jeżeli umowę zawarto na 10 lat, a rezygnacja następuje po roku, to ubezpieczyciel nie mógłby żądać więcej niż 10 proc. kosztów).

Sawicki zapewnia, że przedstawione propozycje mają charakter kompromisowy. Tłumaczy, że nadzór mógł zaproponować bardziej drastyczne rozwiązania. Tak stało się np. w Wielkiej Brytanii. Tam bank nie może sprzedać ubezpieczenia klientowi od razu, lecz dopiero po siedmiu dniach od złożenia pierwszej propozycji sprzedaży. Okazało się, że sprzedaż ubezpieczeń w bankach drastycznie zmalała.