Poszukiwania gazu łupkowego w Polsce nie przyniosły dotychczas obiecujących rezultatów. Nastroje w branży są fatalne. Czy to już koniec marzeń o "polskich łupkach"? - zastanawia się Puls Biznesu.

Reklama

Jak czytamy we wtorkowym wydaniu dziennika, gwoździem do trumny dla polskich przedsiębiorstw mogą być odpisy od zysków. Firmy będą musiały skonfrontować się z tym, że żaden z odwiertów nie przyniósł na razie wystarczających przepływów gazu, które dawałyby nadzieję na opłacalność wydobycia. A skoro odwierty są nieudane, to ich wartość jest zerowa. Trzeba będzie to uwzględnić w raportach dla akcjonariuszy. Z perspektywą odpisów będą się musiały zmierzyć państwowe spółki giełdowe, przodujące w liczbie odwiertów. Niewykluczone, że odpisy skłonią PGNiG i Orlen do ogłoszenia "końca łupków w Polsce".

Drugim powodem upadku branży mogą być przekształcenia w Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, reprezentującej interesy firm poszukujących węglowodorów. W 2013 organizacja miała 14 członków, a dziś - ledwie 10. To problem, bo OPPW, jako organizacja pracodawców, musi mieć minimum 10 członków. Inaczej po trzech miesiącach zostanie wykreślona z rejestrów sądowych. Tymczasem, wciąż jest w niej amerykański Chevron, który podjął już decyzję o wycofaniu się z Europy Środkowej.
Trzecią okazją do zgaszenia światła w branży łupkowej mogą być decyzje Ministra Środowiska, które rozpatruje wnioski o przedłużenie terminu wykonania obowiązków koncesyjnych. Więcej - w "Pulsie Biznesu".