Dziś problemem nie są już tylko koszty, ale realny brak opału, który w środku zimy stawia ludzi pod ścianą. Ile teraz trzeba zapłacić za pellet? I jak Polacy radzą sobie w obliczu niedoboru surowca?

Pellet znika. Składy wprowadzają limity i listy kolejkowe

Telefony w składach opału dzwonią bez przerwy. Klienci nie pytają już o promocje, tylko czy cokolwiek da się kupić „na teraz”. W wielu regionach Polski odpowiedź jest taka sama: pelletu nie ma, a jeśli się pojawia – jest wydzielany. Sprzedawcy mówią, że jednorazowy przydział to około 10–15 worków na klienta. Kupno całych palet jest dziś rzadkością, a sprzedający tworzą długie listy oczekujących na kolejne dostawy.

W marketach budowlanych sytuacja wygląda podobnie. Pellet jest niedostępny w sprzedaży stacjonarnej i online, a jeśli wraca do oferty – znika w ciągu godzin. Dla wielu rodzin oznacza to codzienne liczenie worków w kotłowni i nerwowe sprawdzanie prognoz pogody.

Pellet po 30 zł za worek i limity sprzedaży. Strach zajrzał do kotłowni

Jeszcze kilka miesięcy temu pellet uchodził za rozsądną alternatywę. Dziś rachunek wygląda zupełnie inaczej.

  • Latem 2025: ok. 1200–1500 zł za tonę
  • Jesień: 1700–1800 zł
  • Styczeń–luty 2026: 2500–3000 zł za tonę (z transportem)

W sprzedaży detalicznej oznacza to 30–33 zł za worek 15 kg, a przy mroźnej pogodzie zużycie rośnie lawinowo. W nieocieplonych domach koszt ogrzewania przekracza 90–100 zł dziennie, co dla emerytów i rodzin o stałych dochodach staje się dramatem.

Ile trzeba dziś czekać na pellet? Terminy coraz bardziej absurdalne

Problemem nie jest tylko cena. Czas oczekiwania na dostawę to dziś jeden z najczęstszych tematów rozmów wśród użytkowników kotłów na biomasę. W centralnej Polsce trzeba czekać na dostawę ok. 2–3 tygodni, na Pomorzu i Śląsku dostawy przewidywane są na marzec lub nawet kwiecień, z kolei w mniejszych miejscowościach często nie mamy wcale gwarancji terminu dostawy.

Sprzedawcy przyznają, że nie są w stanie zagwarantować ciągłości dostaw, bo sami czekają na surowiec. A gdy towar przyjeżdża, trzeba go dzielić między dziesiątki klientów, żeby nikt nie został bez ogrzewania.

Dlaczego pelletu brakuje? Złożyło się kilka czynników naraz

Rynek pelletu załamał się nie z jednego powodu. To efekt kilku kryzysów naraz, które spotkały się w jednym momencie. Najważniejsze przyczyny to:

  • gwałtowny wzrost popytu – tysiące nowych kotłów na pellet montowanych w ostatnich latach,
  • ostra zima i rekordowe mrozy, które „wymiotły” zapasy,
  • brak surowca – trociny zdrożały nawet o 100 proc.,
  • mniejszy import z Ukrainy,
  • problemy produkcyjne zimą: zamarznięte drewno, awarie maszyn, spadek wydajności.

Do tego dochodzą ograniczenia w pozyskaniu drewna i fakt, że same tartaki spalają trociny, zamiast sprzedawać je producentom pelletu.

Pellet jak pompy ciepła. Miało być tanio, zima powiedziała „sprawdzam”

Ta historia brzmi znajomo. Jeszcze niedawno głośno było o rachunkach grozy właścicieli pomp ciepła, którzy przy siarczystych mrozach zobaczyli na fakturach kwoty niepasujące do wcześniejszych wyliczeń. Teraz podobny szok przeżywają użytkownicy pelletu. W obu przypadkach schemat jest ten sam: kalkulacje robione były na „średnią zimę”, a tym samym zużycie energii lub opału zostało po prostu nieoszacowane. Rzadko kto pomyślał o zapasach na ekstremalne warunki.

To właśnie dlatego coraz więcej osób mówi dziś o poczuciu bycia wprowadzonym w błąd, zwłaszcza gdy inwestycje były wspierane programami dotacyjnymi.

Tabela: jak zmieniły się ceny i dostępność pelletu

Okres Cena za tonę Dostępność Ograniczenia
Lato 2025 1200–1500 zł wysoka brak
Jesień 2025 1700–1800 zł dobra brak
Styczeń 2026 2200–2500 zł niska limity
Luty 2026 2500–3000 zł bardzo niska 10–15 worków

Co robią ludzie, gdy pellet się kończy? Ryzykowne pomysły i prowizorki

W sieci pojawiają się wpisy o paleniu czym popadnie: zbożem, odpadami drzewnymi, a nawet pelletem niewiadomego pochodzenia. Eksperci ostrzegają – to prosta droga do uszkodzenia kotła, utraty gwarancji i problemów z bezpieczeństwem. Coraz więcej osób przyznaje też, że dogrzewa dom prądem, mimo wysokich stawek lub ogranicza ogrzewanie do minimum.

Czy ceny pelletu spadną? Branża studzi optymizm

Sprzedawcy i producenci nie mają dobrych wiadomości. Nawet jeśli mrozy odpuszczą, rynek będzie odbudowywał zapasy przez wiele tygodni. Realne obniżki cen możliwe są dopiero wiosną – o ile nie dojdzie do kolejnych zawirowań surowcowych. Wniosek nasuwa się sam: ta zima zweryfikowała sposób myślenia o tanim ogrzewaniu. Coraz więcej osób mówi dziś wprost – bez zapasów i marginesu bezpieczeństwa nawet najbardziej „opłacalna” technologia może okazać się pułapką.