- Miało być taniej, przyszły rachunki grozy. Historie właścicieli pomp ciepła
- Ile naprawdę kosztuje ogrzewanie pompą ciepła zimą? Wyliczenia przy mrozach –10 i –15°C
- Dlaczego rachunki za pompę ciepła eksplodowały tej zimy? Jest kilka powodów
- „Nabici w butelkę"? Gdzie obietnice pomp ciepła rozmijały się z rachunkami”
- Dlaczego jedni płacą 400 zł, a inni 1400 zł za pompę ciepła? Czasem winny jest rachunek
Dla części rodzin to pierwsza tak mroźna zima od momentu instalacji nowego systemu grzewczego. Dla innych – brutalna weryfikacja obietnic, które padały przy podpisywaniu umowy.
Miało być taniej, przyszły rachunki grozy. Historie właścicieli pomp ciepła
Jeszcze jesienią wielu właścicieli pomp ciepła było spokojnych. Rachunki za prąd wyglądały normalnie, często niewiele wyższe niż rok wcześniej. Problem pojawił się dopiero zimą, gdy przez kilkanaście dni z rzędu temperatury nie wychodziły powyżej zera, a nocami spadały głęboko poniżej –10°C.
Wtedy pompa ciepła przestaje być „sprytnym urządzeniem”, które korzysta z energii z otoczenia, a zaczyna pracować na granicy swoich możliwości. Szczególnie dotyczy to pomp powietrznych, które przy dużym mrozie muszą wspierać się grzałkami elektrycznymi. Efekt? Zużycie prądu rośnie skokowo – i to nie o kilka procent, lecz czasem dwu- lub trzykrotnie.
Ile naprawdę kosztuje ogrzewanie pompą ciepła zimą? Wyliczenia przy mrozach –10 i –15°C
Poniższe symulacje dotyczą domu jednorodzinnego ok. 130–150 m², zamieszkanego przez 3–4 osoby, przy temperaturach zewnętrznych od –10 do –15°C i standardowym komforcie cieplnym (21–22°C).
Powietrzna pompa ciepła zimą. Dlaczego właśnie tu rachunki rosną najszybciej
To właśnie ten typ urządzeń najczęściej pojawia się w historiach o „rachunkach grozy”.
- Średnie zużycie energii zimą: 900–1300 kWh miesięcznie
- Przy cenie prądu 0,90–1,10 zł/kWh
- Rachunek: ok. 800–1400 zł za miesiąc
W najgorszych dniach, gdy pracują grzałki elektryczne, koszt jednego dnia ogrzewania potrafi przekroczyć 40–50 zł.
Gruntowa pompa ciepła przy mrozach. Wyższa cena, ale niższe rachunki
Ten wariant znacznie lepiej znosi mrozy, bo czerpie energię z gruntu, gdzie temperatura jest bardziej stała.
- Zużycie energii: 500–750 kWh miesięcznie
- Rachunek: 450–800 zł
To wciąż sporo, ale różnica względem pomp powietrznych przy dużych mrozach bywa kolosalna.
Pompa ciepła z fotowoltaiką zimą. Dlaczego rachunki wciąż potrafią zaskoczyć
Tu wielu właścicieli czuje się najbardziej rozczarowanych. Zimą produkcja prądu z paneli jest niska, a zapotrzebowanie rekordowe. Jeśli dom rozlicza się w systemie net-billingu, energia oddana latem nie zawsze pokrywa drogi prąd kupowany zimą.
- Realna redukcja rachunku zimą: często symboliczna
- Rachunki rzędu 700–1200 zł nadal się zdarzają
Dlaczego rachunki za pompę ciepła eksplodowały tej zimy? Jest kilka powodów
Powodów jest kilka i rzadko występują pojedynczo. Najczęściej nakładają się na siebie.
- Długotrwałe mrozy – pompa pracuje niemal bez przerwy
- Zbyt mała moc urządzenia dobrana „na styk”
- Słaba izolacja budynku, zwłaszcza w starszych domach
- Grzałki elektryczne, które włączają się automatycznie
- Prognozowane rachunki, które dopiero później są rozliczane.
W praktyce oznacza to jedno: rachunek nie pokazuje tylko ceny technologii, ale też jakość projektu całego domu.
„Nabici w butelkę"? Gdzie obietnice pomp ciepła rozmijały się z rachunkami”
Najwięcej emocji budzą historie osób, którym obiecywano konkretne kwoty. „Za ogrzewanie zapłacisz 300–400 zł miesięcznie”, „pompa da radę nawet przy –20°C”, „fotowoltaika wszystko zbilansuje”. Problem w tym, że takie zapewnienia nie zawsze były kłamstwem, ale często dotyczyły idealnych warunków, o których nikt nie mówił wprost:
- nowy, świetnie ocieplony dom
- ogrzewanie podłogowe w całym budynku
- odpowiednio przewymiarowana instalacja
- brak ekstremalnych mrozów.
Gdy któryś z tych elementów nie zagrał, rachunek okazywał się brutalnym zaskoczeniem.
Dlaczego jedni płacą 400 zł, a inni 1400 zł za pompę ciepła? Czasem winny jest rachunek
Wiele historii o „rachunkach grozy” zaczyna się od jednego momentu: ktoś otwiera aplikację sprzedawcy energii albo maila z fakturą i widzi kwotę, która zwala z nóg. Problem w tym, że nie zawsze jest to realny rachunek za zużycie prądu w danym miesiącu. W Polsce ogromna część gospodarstw domowych wciąż rozlicza się na podstawie prognoz, a nie rzeczywistego zużycia. Przy pompach ciepła – szczególnie zimą – to potrafi kompletnie zaburzyć obraz kosztów.
Prognoza może być wysoka, bo:
- sprzedawca „zabezpiecza się” przed zimowym skokiem zużycia,
- uwzględnia wcześniejsze niedopłaty,
- dolicza zaliczkę na kolejne miesiące.
Dopiero rachunek rozliczeniowy, oparty o odczyt licznika (zdalny lub ręczny), pokazuje, ile prądu faktycznie poszło na ogrzewanie.