- Reforma, którą planujemy, powinna w ciągu 8–10 lat doprowadzić do wyłonienia uczelni, które będą miały szanse rywalizować z najlepszymi. Może jeszcze nie ze Stanów Zjednoczonych, ale z Europy jak najbardziej - mówi Jarosław Gowin.

Za pasem nowy rok akademicki, a niektóre uczelnie do ostatniej chwili prowadzą nabór, aby przyjąć jak najwięcej studentów. Nawet publiczne szkoły wyższe z powodu niżu demograficznego rekrutują coraz gorszych kandydatów. W jaki sposób zamierza pan temu przeciwdziałać?

Najskuteczniejszym sposobem jest zmiana zasad finansowania uczelni. Dotacje dla uczelni akademickich w większym stopniu powinny być uzależnione od poziomu badań naukowych. Natomiast w przypadku uczelni technicznych bądź mających związek z gospodarką finansowanie powinno być uzależnione od rzeczywistych i skutecznych wdrożeń. Planujemy ograniczyć wpływ liczby studentów na przyznawane środki. Zaproponowałem, oczywiście jest to jeszcze do przedyskutowania ze środowiskiem akademickim, nowy algorytm finansowy, któremu staraliśmy się nadać taki kształt, aby dobrym uczelniom opłacało się przyjmować mniej kandydatów, za to zdolniejszych, czyli z lepszymi wynikami na maturze.