Rząd zamierza zamknąć niektóre publiczne szkoły wyższe. Z naszych ustaleń wynika, że na pierwszy ogień może pójść Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Sandomierzu. Po niej pod nóż trafią kolejne?
– Uczelnie publiczne muszą zobaczyć, że piekło istnieje – stwierdził w rozmowie z DGP Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Do tej pory zamknięcie publicznej szkoły wyższej zawodowej graniczyło z cudem. Dlaczego? Bo mógł to zainicjować tylko rektor uczelni albo sejmik województwa. Tyle że żaden nie miał w tym interesu. Przez to są w Polsce takie placówki, które praktycznie nie mają chętnych, przyjmują kogo popadnie, są na minusie, a za to grube miliony łoży na nie budżet państwa. Ale to się zmieni.
Do wycięcia