Wyższa Szkoła Kultury Medialnej i Społecznej to uczelnia fenomen. Absolwenci uczelni ojca Tadeusza Rydzyka nie mają problemów ze znalezieniem pracy.
Jeszcze Polska nie zginęła! U nas są profesorowie, którzy nie kłamią, nie jacyś tam PZPR-owcy, którzy robili propagandę – przemawia rozpromieniony ojciec Tadeusz Rydzyk. Słucha go ok. 400 nowych studentów toruńskiej Wyższej Szkoły Kultury Medialnej i Społecznej, którzy od razu ożywają. Ci bardziej śmiali biją brawo, niektórzy wstają z krzeseł. – Zaraz powiedzą, że jestem antysemitą. Ale nie jestem. Kocham wszystkich ludzi w Polsce – zastrzega redemptorysta po tym, jak kończy przypowieść o narodowościach: Jeden Żyd jest tak inteligentny, że sprzeda 15 katolików. Jeden Grek ma tyle sprytu, że sprzeda 15 Żydów, zaś jeden Ormianin jest tak chytry, że sprzeda 15 Greków. Byśmy przeżyli, musimy być lepsi od 15 Ormian.
By go posłuchać w pierwszym dniu nauki, przyjechali z całej Polski. Niektórzy z zagranicy. Kobiety i mężczyźni. Młodzi i starzy. Samotni i rodziny z dziećmi. Zdrowi i niepełnosprawni. Duchowni i osoby świeckie. Wierzący, skupieni i w każdej chwili gotowi do działania. Łączy ich jeszcze jedno: pod koniec nauki żaden z nich nie będzie miał problemu ze znalezieniem pracy.