Po raz kolejny wzrosła liczba placówek, ale nadal korzysta z nich niecałe 7 proc. dzieci uprawnionych do takiej opieki.
Reklama
W ubiegłym roku było nieco ponad 1,1 mln dzieci w wieku żłobkowym – wynika z danych GUS. Natomiast placówek było 1874 – o 269 więcej niż w roku poprzednim. Przygotowano w nich prawie 75 tys. miejsc W rezultacie opieką żłobkową objętych było tylko 6,8 proc. maluchów. To wprawdzie o niemal 1 pkt proc. więcej niż rok wcześniej, ale wciąż dużo za mało. Na przykład w Belgii, czy we Francji z opieki żłobkowej korzysta ponad 40 proc. dzieci. Z danych Ministerstwa Rodziny wynika, że niezaspokojone potrzeby dotyczą ok. 26 tys. dzieci. Ta liczba obejmuje tylko dzieci wpisane na listy oczekujących. Kompleksowych danych – ile rodzin skorzystałoby z oferty, w miejscach, gdzie żłobek nie istnieje – brak.
Najlepsza sytuacja jest w woj. dolnośląskim, gdzie ponad 11 proc. dzieci przebywa w żłobkach. Prawie tyle samo w woj. opolskim. Już w poprzednich latach oba regiony były na podium, ale w 2015 r. zanotowały kolejny wzrost. Na Mazowszu wskaźnik ten wynosi 7,1 proc.
Ale są miejsca, gdzie rodzice nie mają szans, że ktoś się zajmie ich dzieckiem. Tylko w 593 gminach na 2478 istnieje jakakolwiek forma opieki nad najmłodszymi (oprócz żłobków są to też klubiki lub tzw. dzienne mamy). Najmniejszy odsetek dzieci objętych opieką żłobkową jest w biedniejszych regionach z dużym bezrobociem: woj. warmińsko-mazurskim, świętokrzyskim i lubelskim (ok. 4 proc.). Tam, gdzie nie ma pracy, nie ma dużej potrzeby oddawania dziecka do żłobka – np. na Mazurach, gdzie stopa bezrobocia jest niemal dwukrotnie wyższa niż średnia krajowa (14,3 proc.).
Problemem jest nie tylko brak popytu na opiekę, ale i brak pieniędzy w budżecie gminy. – Chcieliśmy wybudować klubik dla 24 dzieci. Nawet zakwalifikowaliśmy się do ministerialnego programu Maluch, ale musieliśmy anulować inwestycję – opowiada Mirosław Obrał, kierownik referatu inwestycji w gminie Nowy Wiśnicz (woj. małopolskie). Wykonawca zażądał o wiele wyższej kwoty, niż szacowano. Dotacja nie wystarczyłaby. Większość kosztów trzeba by pokryć z budżetu gminy, a chodziło o sześciocyfrowe kwoty. W następnym roku znów będziemy próbować, może wykonawcy zejdą z ceny – ma nadzieję Obrał.
Odsetek dzieci do 3 lat objętych opieką  w żłobkach w 2015 r. / Dziennik Gazeta Prawna
Sukces w woj. opolskim, które należy do jednych z najbardziej zagrożonych wyludnieniem i starzeniem się regionów, to efekt działania programów mających zachęcić młodych do pozostania na miejscu. Wydzielono tam specjalną strefę demograficznę, w ramach której samorząd otrzymał dofinansowanie z UE na wybudowanie miejsc opieki nad małymi dziećmi.
– A u nas, na Dolnym Śląsku, jest sprzyjający klimat dla rodzin. Samorządy mają też pieniądze, bo to w miarę bogaty region – tłumaczy Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Amosa Komeńskiego.
Liczba żłobków będzie rosnąć. Przyczynią się do tego dotacje z resortu pracy w ramach programu Maluch, na który w 2015 r. przeznaczono 151 mln zł. Korzystają z nich nie tylko gminy, przedsiębiorcy, osoby fizyczne, organizacje, ale także uczelnie: dofinansowania pozwoliły na stworzenie 1346 miejsc opieki przy 43 uczelniach. W 2016 r. rozdzielono kolejne 11 mln zł.
Również duże miasta poszerzają swoją ofertę. – Trwają cztery inwestycje żłobkowe. Do przyszłych wakacji ma powstać pół tysiąca miejsc dla najmłodszych – przyznaje Marzena Gawkowska, rzeczniczka gminy Białołęka, jednej z najprężniej rozwijających się dzielnic Warszawy. I dodaje, że to nadal nie pokryje potrzeb. – Nie tylko mamy coraz więcej młodych rodzin, ale także widać, że ta forma opieki wraca do łask – dodaje.
W Katowicach w tym roku powstało 140 nowych miejsc, a dwa żłobkowe oddziały były uroczyście otwierane w Dniu Dziecka. Od 2007 r. liczba miejsc w mieście wzrosła blisko dwukrotnie (z 385 do 789). W następnym roku planowane jest otwarcie kolejnych 100 miejsc. Większość z unijnym dofinansowaniem. Pomysł jest taki, by umożliwić dostęp do żłobków także dzieciom osób niepracujących. – Aby mogły podjąć aktywność zawodową. W ramach projektu nie będzie pobierana od rodziców opłata stała ani też opłata za posiłki, co z pewnością będzie stanowiło dodatkową zachętę – zapowiadała Małgorzata Domagalska z urzędu miasta.
Przybyło także klubów dziecięcych – ich liczba zwiększyła się o 39, do 387. Natomiast liczba miejsc w tych placówkach wzrosła o 600, do 6,2 tys. Przy tym w żłobkach przebywają dzieci od piątego miesiąca do trzech lat nawet przez 10 godzin dziennie, a do klubików mogą pójść po pierwszych urodzinach na maksymalnie pięć godzin dziennie.