Gminy przeprowadzają coraz więcej kontroli w prywatnych żłobkach i klubach dziecięcych. Okazuje się, że wiele z nich ma problemy z przestrzeganiem wymaganych standardów. Samorządy zwracają uwagę, że przepisy dotyczące nadzoru są bardzo ogólne i pozwalają jedynie na wydawanie zaleceń. Nie przewidują żadnych kar finansowych. Co więcej, mimo że od ponad pięciu lat prowadzenie placówek dla maluchów wymaga uzyskania wpisu do rejestru, zdarzają się takie, które działają nielegalnie.

Obowiązki nadzorcze

Obowiązki nadzorcze

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przedłużona opieka

Zgodnie z art. 54 ustawy z 11 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1457 ze zm.) wójt, burmistrz lub prezydent miasta sprawują nadzór nad warunkami i jakością opieki świadczonych w żłobkach, klubach dziecięcych oraz przez dziennych opiekunów. Jest on wykonywany na podstawie planu kontroli, który przyjmują radni w uchwale. Nadzorowi podlegają zarówno gminne, jak i prywatne placówki. Z roku na rok wizytacji jest coraz więcej, bo żłobków i klubów w rejestrach przybywa. Dotyczy to zwłaszcza tych niepublicznych. – W 2013 r. przeprowadzonych zostało 18 kontroli, dwa lata później było ich 41 – informuje Hanna Surma, rzecznik prezydenta Poznania.

Podobnie było m.in. w Szczecinie, gdzie w 2013 r. były 4 kontrole, w 2014 r. 12, a rok temu 28. Z kolei w Krakowie było ich odpowiednio 37, 91 i 109. Jak wynika z informacji samorządów, prywatne żłobki nie zawsze zapewniają odpowiednie standardy lokalowe, sanitarne i opiekuńcze, które nakładają na nie przepisy. Skala tego zjawiska jest różna. We Wrocławiu każda ze sprawdzanych w ostatnich trzech latach placówek miała wydane zalecenia pokontrolne, a ich właściciele byli zobowiązani do ich usunięcia lub naprawienia uchybień. Natomiast w Lublinie w tym samym czasie otrzymały je dwie placówki (kontroli było 44).

Do najczęściej występujących nieprawidłowości należy przebywanie w żłobkach większej liczby dzieci, niż wynika to z limitu podanego w dokumentach rejestrujących placówkę. W przypadku klubów dziecięcych zdarzało się zaś, że zapewniały one opiekę przez więcej niż pięć godzin dziennie, a więc dłużej, niż pozwalają na to przepisy. Gminy stwierdzały też brak odpowiednich kwalifikacji u zatrudnionych pracowników oraz zbyt małą ich liczbę w stosunku do liczby dzieci. Ponadto stwierdzono m.in. korzystanie z pomieszczeń, które nie były dopuszczone do użytku przez sanepid i straż pożarną, brak certyfikowanego wyposażenia.

Nielegalna działalność

Większość gmin zwraca uwagę na potrzebę wprowadzenia zmian w przepisach dotyczących kontroli. – Zakres nadzoru powinien być doprecyzowany i określać, w jakich obszarach należy go prowadzić, aby móc stwierdzić, że warunki i jakość świadczonej opieki nie są na wystarczającym poziomie – wskazuje Joanna Nyczak, dyrektor wydziału zdrowia i polityki społecznej UM we Wrocławiu.

Michał Marszałek, dyrektor biura ochrony zdrowia UM w Krakowie, dodaje, że ustawodawca nie określił konkretnych wytycznych co do sposobu prowadzenia kontroli. Brak jest zatem odgórnych standardów. Dla żłobków stanowiłoby to ochronę przed ewentualnymi nadmiernymi wymaganiami ze strony kontrolujących, a urzędnicy unikaliby zarzutów subiektywności oceny.

Inna kwestia, która mogłaby być zmieniona, dotyczy nakładania kar finansowych. Obecnie w przypadku braku realizacji w wyznaczonym terminie zaleceń pokontrolnych można wykreślić żłobek lub klub dziecięcy z rejestru. – W sytuacji sprawowania opieki w nieprawidłowy sposób gmina powinna mieć uprawnienie do natychmiastowego zamknięcia takiej działalności – podkreśla Kamila Busłowska z UM w Białymstoku.

Taka sama sankcja mogłaby również być stosowana wobec prywatnych placówek, które działają niezgodnie z przepisami, czyli bez uzyskania zezwolenia. Zwykle jest to celowe zachowanie, bo nie spełniają standardów stawianych przez ustawę żłobkową. Zgodnie z kodeksem wykroczeń prowadzenie działalności regulowanej bez wpisu do rejestru podlega karze ograniczenia wolności lub grzywny. Dlatego gminy, które wykryją takie nielegalne placówki, zgłaszają je policji i prokuraturze. W Warszawie do tej pory przesłano 45 zawiadomień, w Wrocławiu 33, a w Lublinie 8.