Reklama

Przemysław Czarnek obejmując tekę ministra edukacji zadeklarował, że jednym z jego najważniejszych celów jest przywrócenie prestiżu zawodowi nauczyciela tak, aby rekrutacja do tego zawodu nie była rekrutacją negatywną. Od trzech lat nie udaje się jednak wypracować środowisku konsensusu, ile powinno zarabiać się w prestiżowym zawodzie.

Ostatnia podwyżka w wysokości 4,4 proc. była poprzedzona wielomiesięcznymi negocjacjami, zwrotami akcji i propozycjami. W efekcie, przyjęta nowelizacja wyceniła pracę nauczycieli stażystów i kontraktowych na mniej, niż będzie wynosiła przyszłoroczna płaca minimalna i niewiele więcej w przypadku nauczyciela mianowanego. To nowość, ponieważ do tej pory tylko wynagrodzenie stażystów bywało indeksowane do wynagrodzenia minimalnego.

Pensja nauczyciela w odniesieniu do minimalnej

Reklama

W 2000 roku Polacy zarabiali co najmniej 700 zł brutto miesięcznie. W tym czasie nauczyciele z tytułem magistra z przygotowaniem pedagogicznym, których jest w polskich szkołach przytłaczająca większość zarabiali co najmniej 1100 zł w przypadku stażystów i 1999 zł w przypadku najwyższych stopniem nauczycieli dyplomowanych. Stanowiło to więc odpowiednio 157 i 285 proc. Minimalnego wynagrodzenia.

W 2008 roku po raz pierwszy w historii minimalne wynagrodzenie wynosiło ponad tysiąc złotych. A dokładnie 1126 zł. W tym czasie stażyści otrzymywali 1597 zł, a dyplomowani 3593 zł. Procentowo wynagrodzenie najmłodszych nauczycieli w porównaniu z minimalnym spadło do 142 proc., ale dyplomowani zarabiali więcej - 319 proc. pensji minimalnej.

Kolejną barierę wzrostu płaca minimalna pokonała w 2012 roku. Wówczas na konta Polaków wpływało co najmniej 1500 zł brutto miesięcznie. Dla stażystów oznaczało to delikatny wzrost prestiżu. Zarabiali wówczas 151 proc. wynagrodzenia minimalnego (2265 zł brutto). Dla dyplomowanych - ogromny spadek, ponieważ zarabiali już tylko 207 proc. minimalnego wynagrodzenia (3109 zł brutto). Pięć lat później, gdy pensja minimalna wynosiła 2000 zł brutto stażyści zarabiali już tylko 294 zł brutto więcej niż wszyscy inni Polacy, a dyplomowani 160 proc. minimalnego.

W kolejnych latach wzrost pensji minimalnej mocno przyspieszył. Wynosiła ona kolejno 2100, 2250, 2600, 2800 i 3010 zł brutto.

Stażyści zarabiali odpowiednio 115 proc, 124 proc., 113 proc., 105 proc. i 97 proc.
A dyplomowani 158 proc., 170 proc., 156 proc., 146 proc. i 134 proc.

Warto wspomnieć, że większość podwyżek dla pedagogów jest wprowadzana w trakcie roku kalendarzowego. W efekcie przez znaczną część roku zarabiają oni kwoty z roku poprzedniego, a wyrównania nie zawsze obejmują całą wcześniejszą część roku.

Podwyżki od maja

W ostatnich dniach temat nauczycielskich wynagrodzeń odżył. Wszystko przez zaproponowane przez MEiN podwyżki, które objęły tylko średnie, a nie minimalne wynagrodzenie i na dodatek wyniosły 4,4 proc. Senat zaproponował, by wyniosły one 20 proc., ale posłowie (w tym także minister edukacji) nie zgodzili się na nie.

Średnie wynagrodzenie nauczycieli ma wynieść od maja:

  • nauczyciel stażysta - 3693,46 zł (podwyżka o 155 zł)
  • nauczyciel kontraktowy – 4099,74 zł (podwyżka o 173 zł)
  • nauczyciel mianowany – 5318,58 zł (podwyżka o 225 zł)
  • nauczyciel dyplomowany – 6795,97 zł (podwyżka o 286 zł).

Nauczyciele mają otrzymać podwyżkę najpóźniej do 30 czerwca 2022 roku, z wyrównaniem od 1 maja 2022 r.

Nie zmienią się kwoty minimalnego wynagrodzenia nauczycieli. Wciąż będzie ono wynosiło.

  • nauczyciel stażysta - 2949 zł;
  • nauczyciel kontraktowy - 3 034 zł;
  • nauczyciel mianowany - 3445 zł;
  • nauczyciel dyplomowany - 4046 zł.

Średnie wynagrodzenie nauczycieli nie oznacza, że wszyscy nauczyciele w danej grupie awansu zawodowego tyle zarabiają. Wynika to z konstrukcji przepisów.

Organ prowadzący do 20 stycznia każdego roku wylicza, jakie poniósł wydatki przez cały rok na wynagrodzenia nauczycieli dla poszczególnych stopni.

W przypadku nieosiągnięcia średniego wynagrodzenia dla poszczególnego stopnia, organ prowadzący wylicza różnicę pomiędzy między wydatkami już poniesionymi na wynagrodzenia nauczycieli w danym roku a iloczynem średniorocznej liczby etatów nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego oraz średnich wynagrodzeń nauczycieli ustalonych w danym roku.

Kwota tej różnicy jest dzielona między nauczycieli zatrudnionych i pobierających wynagrodzenie w roku, dla którego ustalono kwotę różnicy i wypłacana jako tzw. czternasta pensja (dodatek uzupełniający).

Co więcej, podwyższenie tylko średniego wynagrodzenia sprawia, że nie wzrosną pochodne takie jak dodatek za wysługę lat i inne, które są liczone od kwoty wynagrodzenia minimalnego.

Od 1 stycznia problem będzie narastał, ponieważ najprawdopodobniej pensja minimalna będzie wynosiła od 2023 roku 3416 zł brutto. Oznacza to, że tylko nauczyciele mianowani i dyplomowani będą zarabiali więcej niż ustawowe minimum. Wynagrodzenie stażysty spadnie do 86 proc. minimalnego, nauczyciela kontraktowego do 89 proc., mianowanego do101 proc., a dyplomowanego do 118 proc.

Nawet proponowana przez Senat podwyżka nie przywróciłaby wynagrodzeń nauczycieli sprzed 20 lat. Chcąc utrzymać taki sam stosunek wynagrodzeń nauczycieli do wynagrodzeń minimalnych jak w 2000 r. nauczyciel dyplomowany musiały zarabia 9735 zł brutto, a stażysta 5363 zł.

Wczoraj na pytania o pensje w budżetowce odpowiadał w sesji Q&A premier Mateusz Morawiecki.

"Podnosimy je sukcesywnie i w tym roku po raz kolejny będą one także podniesione. Zdaje się, że uzgodnienia z ministrem zdrowia są takie, aby były podniesione już od początku drugiej połowy tego roku" - odpowiedział premier odnosząc się do służby zdrowia.

Zaznaczył, że podwyżki będą również dotyczyć nauczycieli. "Dzisiaj także uzgodniłem z ministrem Czarnkiem, aby również dla nauczycieli stażystów, kontraktowych tych którzy mają te najniższe wynagrodzenia podnieś je w taki sposób, aby jak najwięcej ludzi w tym pięknym zawodzie nauczyciela chciało w ogóle zostać, chciało pracować" - podkreślił Morawiecki.

Minister Czarnek podkreśla, że dużych podwyżek nie udało się wprowadzić, ponieważ strona społeczna nie chciała zgodzić się na to, by wraz z podwyżką szło zwiększenie pensum. Proponowane przez MEiN 36 proc. (co jest znacznym uproszczeniem, na czym polegała propozycja ministerstwa pisaliśmy tutaj>>>>) oznaczałoby, że pensje w szkołach wahałaby się od 4010 zł brutto do 5502 zł brutto.