Propozycja resortu nauki w sprawie finansowania uczelni jest anachroniczna – uważają Obywatele Nauki.
Reklama
Chodzi o projekt rozporządzenia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) w sprawie współczynników kosztochłonności prowadzenia kształcenia oraz działalności naukowej, który trafił do konsultacji publicznych. Współczynniki te są uwzględniane w algorytmach podziału pieniędzy na utrzymanie i rozwój dydaktyki i badań.
Resort chwali się, że po raz pierwszy przy ich ustalaniu wzięto pod uwagę rzeczywiste wydatki jednostek naukowych. Poprosił je bowiem o udostępnienie danych dotyczących pieniędzy, które wydają na działalność dydaktyczną i naukową. W ocenie MNiSW informacje te (przekazane przez około 90 proc. podmiotów) ukazały rzeczywisty poziom ponoszonych przez nie kosztów w latach 2014–2016. Przyjęto je jako podstawę ustalenia współczynników kosztochłonności.
Naukowcy nie zostawili na propozycji resortu suchej nitki. Obywatele Nauki (ON) wskazują, że dotychczas podmioty (zwłaszcza publiczne) szkolnictwa wyższego i nauki funkcjonowały, opierając się na dotacjach. Musiały więc tak skalkulować koszty, by zmieścić się w budżecie. Zdaniem ON ankieta ministerstwa jest więc metodologicznie błędna, bo odnosiła się do dawnych możliwości, a nie do rzeczywistych potrzeb uczelni i instytutów.
Naukowcy zwracają uwagę, że koszty prowadzenia działalności dydaktycznej są wyższe w Warszawie niż w mniejszych ośrodkach. Wynika to choćby z konieczności dostosowania wysokości wynagrodzeń do lokalnych warunków oraz wyższych kosztów inwestycji. Obywatele Nauki podkreślają, że między innymi z tych powodów propozycję resortu należy uznać za anachroniczną.
Negatywnie w sprawie rozporządzenia wypowiadają się też przedstawiciele nauk humanistycznych i społecznych. „Przyjęcie proponowanych rozwiązań uniemożliwi rozwijanie w obrębie nauk humanistycznych i społecznych badań i dydaktyki na najwyższym poziomie” – czytamy w uchwale Rady Wydziału Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Ministerstwo odrzuca zarzuty i podkreśla, że eksperci z Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego i Komitetu Polityki Naukowej, którzy brali udział w pracach nad projektem, nie kwestionowali zaproponowanej przez MNiSW metody liczenia. Przekonuje, że na nowej kosztochłonności skorzystają humaniści.
– Koszty badań w naukach humanistycznych i społecznych są niskie, postanowiliśmy więc przy obliczaniu subwencji brać pod uwagę również inne wskaźniki, m.in. liczbę studentów, kadrę naukową uczelni – wskazuje resort. Mimo to MNiSW nie wyklucza korekt projektu.
Po wejściu w życie zmian kosztochłonność działalności naukowej odpowiadałaby za:
12,5 proc. środków w przypadku uczelni
37,5 proc. środków w instytutach

Czytaj więcej na gazetaprawna.pl

Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach