Dotarliśmy do założeń projektu, który w styczniu powinien trafić do konsultacji. Likwidacji ma ulec cały mechanizm naliczania średniej płacy pedagogom z samorządowych szkół i przedszkoli. Co roku samorządy na samą tylko czternastą pensję dla gorzej zarabiających nauczycieli wydają ćwierć miliarda złotych. Utrzymane mają za to zostać dodatek stażowy, a także wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, trzynastka i nagroda jubileuszowa. Zachowany też będzie wprowadzony niedawno dodatek za wyróżniającą pracę.
Odejście od systemu określania wynagrodzenia średniego to jednak tylko fragment planowanej rewolucji w finansowaniu edukacji. Najważniejsza nowość to coroczne automatyczne podwyżki dla nauczycieli. Warunek? Przeciętna pensja w skali kraju musi rosnąć. Anna Zalewska, szefowa MEN, chce uzależnienia od jej wysokości kwoty bazowej, określanej dla nauczycieli w ustawie budżetowej.
– Propozycje MEN idą w dobrym kierunku – komentuje Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Za to ZNP jest przeciwnego zdania.