Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zdejmujący z lekarzy obowiązek wskazania innego świadczeniodawcy, gdy sami odmówią pomocy ze względu na klauzulę sumienia, zapadł w listopadzie. TK stwierdził jednocześnie, że to na państwie ciąży obowiązek wskazania miejsca, gdzie może być wykonane takie świadczenie. Czy MZ planuje nowelizację przepisów?

Nie, ponieważ te zapisy prawa, które mówiły – w sposób, jak się okazuje, niedoskonały – o możliwości odmowy udzielenia przez lekarza świadczenia, TK uznał za niegodne z konstytucją. Zgodnie z porządkiem prawnym, przy publikacji tekstu obowiązującej ustawy musi zostać zaznaczone, które części przepisów ustawy mówiących o klauzuli sumienia – bo podkreślam, że nie chodzi o całą regulację – straciły swoją ważność. Zatem z praktycznego punktu widzenia jest tak, jakby dokonano nowelizacji tej ustawy.

I pana zdaniem jako lekarza i ministra wszystko jest jasne? Jak ma wyglądać ścieżka dla pacjentki, która idzie do lekarza, a ten odmawia jej świadczenia, powołując się na sumienie? Kto ma jej wskazać, co ma robić dalej?

Klauzula sumienia jest jednym z praw o charakterze fundamentalnym, a jej ograniczenie może nastąpić jedynie w sytuacjach wyjątkowych. Dlatego bardzo istotne jest to, w jakich okolicznościach dana sytuacja ma miejsce. Podkreślam, że przepisy jasno wskazują, że lekarz nie może powoływać się na klauzulę sumienia w sytuacji, gdy odmowa wykonania świadczenia mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia.

Na przykład krwotok w czasie ciąży?

Obowiązkiem lekarza, do którego zgłasza się pacjent, jest kompleksowa ocena sytuacji. A zatem w każdym konkretnym przypadku to lekarz bierze na siebie odpowiedzialność i ocenia, czy sytuacja ma charakter nagły i czy odmowa udzielenia świadczenia oznaczałaby poważne ryzyko dla pacjenta, które jest określone w ustawie. Do sytuacji, w których pacjent może spotkać się z odmową udzielenia świadczenia, a które nie mają nagłego charakteru, można na przykład zaliczyć oczekiwanie na przepisanie środka antykoncepcyjnego, aborcję, sterylizację, zapłodnienie pozaustrojowe, eutanazję i samobójstwo wspomagane czy nawet stosowanie hormonu wzrostu i innych leków anabolicznych w celach pozaterapeutycznych.

Zgłasza się ofiara gwałtu albo przemocy domowej na obdukcję. Lekarz odmawia, ponieważ uważa, że może to prowadzić do rozwodu, aborcji albo np. sprawcą może być osoba duchowna.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Odchodząc od hipotez, a skupiając się na realiach, pożądana relacja pacjenta i lekarza to taka, w której obie strony respektują swoją godność i wyznawane wartości, i obie strony mają prawo do zrezygnowania z tej relacji i wręcz powinny to robić, gdy te zasady nie są respektowane. Jeżeli oczekiwanie wyrażone przez pacjenta nie jest zgodne z wyznawanymi przez lekarza wartościami, lekarz może wycofać się z relacji. Takie samo prawo ma pacjent.

Czyli musi sam poszukać kolejnego gabinetu i medyka lub nawet medyków – bo nie wie, który z nich korzysta z klauzuli sumienia. Nie uważa pan, że ktoś, np. NFZ, powinien mieć obowiązek wskazania, do kogo się zgłosić?

Nie wydaje mi się, by ktoś musiał mieć nałożony taki obowiązek. Nasuwa się pytanie, na kim taki obowiązek miałby spoczywać? Wolność sumienia dotyczy wszystkich, nie tylko lekarzy, ewentualny wskazujący też ma prawo skorzystać z klauzuli sumienia. Pamiętajmy też, że TK uznał obowiązek powiadomienia przełożonego o skorzystaniu z klauzuli sumienia oraz uzasadnienia i odnotowania tego w dokumentacji, oraz że przepisy jasno wskazują, kiedy lekarz musi wykonać świadczenie. I to dotyczy nie tylko lekarza w systemie publicznym. Jeśli lekarz idzie ulicą i ktoś potrzebuje natychmiast pomocy, to lekarz musi jej udzielić. Jeśli lekarz pracuje w prywatnym gabinecie i zgłosi się do niego pacjent wymagający natychmiastowej pomocy, to nie można najpierw wymagać od niego zapłaty za wizytę.

Nie wszyscy są jednak zaradni. Pacjent oczekuje, że zostanie mu wskazane inne miejsce, gdzie wykonane będzie świadczenie. I zdaniem TK obowiązek ten ciąży na państwie.

Jesteśmy krajem, w którym pracują różni lekarze, o różnych poglądach. Jeżeli pacjent oczekuje czynności, która nie ma charakteru leczniczego – a trzeba też zwrócić uwagę, że sytuacje, które budzą wątpliwości etyczne, nie są ściśle procedurami leczniczymi – której niewykonanie nie grozi utratą zdrowia lub życia lub która może budzić kontrowersje u tych, którzy są adresatami tych oczekiwań, to po prostu musi być świadomy, że może zaistnieć sytuacja, w której nie od razu znajdzie lekarza gotowego do wykonania danej czynności. Jestem przekonany, że wymuszenie na lekarzu jakiejkolwiek czynności, której on z różnych przyczyn nie jest w stanie wykonać, nie leży w interesie pacjenta. Działanie sprzeczne z sumieniem powoduje ogromną presję, która ani nie sprzyja jakości tego działania, ani tym samym bezpieczeństwu pacjenta.

Czy to oznacza, że kobieta ma sobie sama radzić? Znaleźć sama lekarza, bo państwo nie ma wobec niej żadnych zobowiązań, by jej w tym pomóc?

Zobowiązaniem państwa jest odpowiedzialność za ochronę zdrowia, zwłaszcza w sytuacji, gdy udzielenie pomocy ma charakter nagły. Natomiast nigdy nie jest tak, że państwo jest odpowiedzialne za wszystko. Analogicznie do wielu życiowych sytuacji, w których sami musimy podjąć decyzję, z jakich usług i gdzie chcemy skorzystać, mając świadomość, że nie zawsze jest to oczywiste do zrealizowania – niektóre sytuacje w relacji z lekarzem objęte są taką samą ogólną zasadą.