Pierwsze pacjentki skorzystają na nowych wytycznych już na początku lipca. Wówczas będzie wiadomo, które szpitale przystąpiły do programu. Wybrane one zostaną w ramach konkursów organizowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia i muszą spełnić konkretne wymagania: m.in. przyjmować minimum 600 porodów rocznie, a także zapewniać dostęp do poradni ginekologiczno-położniczych oraz położnej. – Wstępne analizy wskazują, że w każdym oddziale funduszu będzie od 1 do 3 takich szpitali – wyjaśnia Wojciech Zawalski, dyrektor departamentu świadczeń opieki zdrowotnej w NFZ. Po roku program zostanie oceniony i być może rozszerzony o kolejne ośrodki zdrowia.

Obecnie przyszłe mamy szukają specjalistów na własną rękę: najpierw ginekologa, później położnej, a na końcu wybierają szpital. Same zapisują się na badania. Po zarządzonych zmianach ma im to wszystko zapewniać szpital i specjalny zespół medyczny. Każdy z jego członków będzie mieć wgląd w dokumentację pacjentki i wyniki jej badań w systemie online. Oprócz tego ciężarna ma mieć całodobowy dostęp telefoniczny do lekarzy prowadzących. Przyszłe matki będą mogły przystąpić do programu lub z niego zrezygnować na każdym etapie ciąży.

Zgodnie z projektem nad bezpieczeństwem mamy i dziecka będzie czuwać zespół złożony z lekarza ginekologa, położnej oraz lekarzy szpitala – i to od momentu potwierdzenia ciąży lub zgłoszenia się pacjentki aż do czasu ukończenia przez dziecko pierwszych sześciu tygodni życia. Opieka już po urodzeniu obejmować będzie m.in. wizyty położnej w domu oraz konsultacje w zakresie karmienia piersią.

Kobieta w ciąży a służba zdrowia

Kobieta w ciąży a służba zdrowia

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Jest to całkowicie nowy projekt. Dzięki takiemu rozwiązaniu kobieta zyskuje kompleksowe wsparcie, a co za tym idzie, poczucie bezpieczeństwa na każdym etapie ciąży i porodu – podkreśla Andrzej Jacyna, p.o. prezes funduszu. I dodaje, że zmiana modelu ma sprawić, że na pierwszym miejscu będą stały dobro i interes pacjenta, a nie procedury i ich wyceny.

Za koordynowanie opieki odpowiedzialny będzie szpital i to on podpisze umowy z lekarzami prowadzącymi ciążę oraz położnymi. W trakcie konsultacji społecznych doprecyzowano, że możliwe będzie podpisywanie umów przez konsorcja. Dotychczas placówka mogła mieć podwykonawcę – poradnię czy położną POZ. Teraz obie strony otrzymają szansę działania jako równoprawni partnerzy konsorcjum. Dzięki temu położne zachowują dotychczasowe umowy i swoje listy pacjentek.

Do tej pory fundusz musiał też rozsądzać często sprzeczne ze sobą interesy różnych zawodów medycznych, które chciały np. wskazania tylko lekarzy lub tylko położnych jako koordynujących opiekę nad kobietą w ciąży fizjologicznej. Ostatecznie wybór pozostawiono pacjentkom.

W zamian za lepszą opiekę fundusz ma wypłacać szpitalom dodatkowe pieniądze. Ale pod pewnymi warunkami: pochwalą się niewielkim odsetkiem cięć cesarskich i przedwczesnych porodów oraz wysokimi notami wystawionymi im przez same pacjentki. Te zaś będą oceniały placówki w specjalnych ankietach.

– Nie wszyscy uważają, że ankiety to słuszna koncepcja, ale mnie one cieszą. Dawno już zauważyliśmy, że im szybciej reagujemy na uwagi pacjentów, tym chętniej rodzące do nas przychodzą – przyznaje prof. Jarosław Kalinka z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. M. Pirogowa w Łodzi. On sam pozytywnie ocenia projekt koordynacji leczenia, ale zastrzega, że decyzję o ewentualnym przystąpieniu do programu podejmie dyrektor placówki.

Umowę na opiekę koordynowaną fundusz podpisze tylko ze szpitalami, w których rodzi się przynajmniej 600 dzieci rocznie. – To zdaniem ekspertów niezbędne minimum, aby personel placówki miał odpowiednie doświadczenie – tłumaczy NFZ. Niestety ma to też minus – z programu nie skorzysta wiele szpitali powiatowych i ich pacjentek.