Pacjenci i lekarze złożyli wczoraj w resorcie zdrowia ‚‚Deklarację warszawską’’ dotyczącą niezbędnych zmian w psychiatrii.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Sytuacja w tej dziedzinie jest fatalna. Chorzy miesiącami czekają, by dostać się do lekarza specjalisty z kontraktem w NFZ, w efekcie u części stan tak się zaostrza, że wymagają dużo droższego leczenia szpitalnego. Część próbuje odebrać sobie życie (ponad 5,4 tys. udanych prób w 2016 r. wobec niecałych 4 tys. w 2011 r.). Pod względem liczby samobójstw mamy niechlubne trzecie miejsce w Unii.
Problem w dużej mierze mogłaby rozwiązać opieka środowiskowa, w miejscu zamieszkania chorego, ale wciąż nie ma ostatecznych decyzji, jak i kiedy miałaby być wdrożona. Nad osobnym modelem pracował resort zdrowia, nad innym NFZ, a pacjenci czekają. By zwrócić na siebie uwagę polityków, wymienić się wiedzą i doświadczeniami, zorganizowali w stolicy wielki Kongres Zdrowia Psychicznego. Na problem postanowiła także zwrócić uwagę Rada Dialogu Społecznego. 22 maja planowane jest spotkanie zespołu ds. zdrowia.
Rozrzutny system
Fakt, że temat zdrowia psychicznego spychany jest na margines, może dziwić, biorąc pod uwagę, że dotyczy ok. 6 mln dorosłych Polaków. Do tego dochodzą dzieci. Zaniedbania generują ogromne straty nie tylko społeczne, ale też dla PKB kraju, ZUS i pracodawców. Liczba zwolnień lekarskich z powodu problemów psychicznych w trzech kwartałach 2016 r. była o ok. 50 proc. wyższa niż w 2010 r. Pracownicy mieli m.in. depresję, stany lękowe, schizofrenię. Średnio co kwartał generowało to 4,7 mln dni zwolnienia od pracy. W całym 2015 r. na konsekwencje zaburzeń psychicznych ZUS wydał aż 5,9 mld zł, czyli znacznie więcej niż np. z powodu chorób układu krążenia. O poprawie opieki nad zawałowcami i kosztach zaniedbań słyszymy jednak regularnie, a o chorobach psychicznych nie.
Niezbędne zmiany prawne
Eksperci nie mają wątpliwości, że zmiany muszą być głębokie. – Teraz ok. 65 proc. środków na leczenie schorzeń psychicznych trafia do szpitali, a kolejne 5 proc. do zakładów opiekuńczo-leczniczych. To daje aż 70 proc. na opiekę stacjonarną, a proporcje powinny być odwrotne, chorych trzeba leczyć w miejscu ich zamieszkania – przekonuje Marek Balicki, psychiatra i były minister zdrowia. Dodaje, że od 2010 r. przybyło 500 łóżek psychiatrycznych, choć narodowy program ochrony zdrowia psychicznego zakładał ich zmniejszanie i przenoszenie do opieki środowiskowej. – Rozwiązaniem wprowadzonym w innych krajach, np. w Niemczech, które powinna wdrożyć też Polska, jest stopniowe przechodzenie na finansowanie psychiatrii za wykonane procedury do stawki kapitacyjnej. Ośrodki powinny mieć stawkę zależną od liczby mieszkańców pod opieką i zapewniać za to pomoc w miejscu zamieszkania pacjenta, w centrach zdrowia psychicznego i tylko dla tych, dla których to niezbędne, w szpitalach – wyjaśnia Balicki.

Do tego potrzebna jest nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia psychicznego i pilotaż nowych rozwiązań. – Finansowanie kapitacyjne inaczej rozkłada obowiązki i prawa. W zamian za podpisanie umowy na opiekę nad populacją danej dzielnicy, gminy czy powiatu podmiot bierze na siebie kompleksową opiekę nad mieszkańcami. Teraz szpital podpisuje umowę, ale nie ma obowiązku organizacji racjonalnego systemu opieki – twierdzi Balicki. Tak jak w pomocy społecznej miejsce zamieszkania wskazywałoby podmiot, który ma obowiązek zapewnić opiekę. – Teraz na przykład ktoś spełnia przesłanki przymusowej hospitalizacji, ale nikt nie ma wskazanego obowiązku go przyjąć – mówi Balicki.

Szansą jest m.in. zmiana kadrowa w resorcie zdrowia. Sprawy zdrowia psychicznego przejął wiceminister Zbigniew Król, ekspert zdrowia publicznego. Efekt? Pierwszy raz od września ma się wreszcie spotkać ministerialny zespół pracujący nad reformą.
Stawki poniżej kosztów
Poza nowymi ramami prawnymi niezbędne jest też wyższe finansowanie, zakontraktowanie większej liczby świadczeń, akcje profilaktyczne, wykształcenie większej liczby lekarzy i pielęg- niarek. Świadczenia psychiatryczne są tak słabo wyceniane, że udzielanie ich przez placówki często wpędza je w długi.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w 2015 r. ogłosiła, jak powinny być wyceniane w punktach świadczenia z zakresu psychiatrii. Sprawdziła koszty ich realizacji w placówkach i wyszło na to, że do ich zbilansowania potrzeba ok. 400 mln zł więcej. – Taryfy miały wzrosnąć średnio o ok. 20 proc., ale tych zmian nie wprowadzono – podkreśla Wiktor Pałys, lekarz psychiatra.
W roku 2015 na konsekwencje zaburzeń psychicznych ZUS wydał aż 5,9 mld zł