Likwidując psychiatrię, likwidujemy problem depresji i innych zaburzeń. Czyżbyśmy byli radosnym narodem, którego przedstawiciele popełniają nieoczekiwanie dużo samobójstw? Skąd biorą się więc rekordy spożycia leków przeciwbólowych, nasennych i przeciwdepresyjnych, z reguły zapisywanych przez lekarzy niepsychiatrów? Nasz oficjalny system przestał po prostu rejestrować skalę zjawiska – przekonuje w rozmowie z Magdaleną Rigamonti psychiatra Bartosz Łoza.

Jest kryzys?

W psychiatrii? Kryzys w psychiatrii to eufemizm. Nie ma przecież psychiatrii ogólnodostępnej, nie realizujemy żadnych standardów, które gwarantują wysoką jakość terapii, nie ma planów rozwoju specjalistycznych ośrodków, centrów, klinik etc.