Sprawa dotyczyła dziecka, które po wypadku komunikacyjnym przetransportowano śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego do szpitala, jednak nie tego, który miał akurat ostry dyżur neurochirurgiczny. Personel medyczny placówki stwierdził, że nie ma na miejscu odpowiedniego specjalisty i przekierował pacjenta, który wkrótce potem zmarł.

Rzecznik praw pacjenta uznał, że szpital nie zapewnił właściwej obsady lekarzy, a odsyłając chorych do innej placówki, narażał ich zdrowie i życie.

Orzeczenie NSA może mieć wpływ na wszystkie placówki medyczne. Nie jest tajemnicą, że borykają się one z niedoborem lekarzy specjalistów (wynika to m.in. ze zbyt niskich nakładów publicznych na ochronę zdrowia). Nie ma szans, by każdy szpital dysponował różnymi specjalistami przez całą dobę. Stąd usankcjonowany system dyżurów ortopedycznych, okulistycznych, neurochirurgicznych itd.

NSA uznał jednak, że trudności organizacyjne, w tym brak lekarzy, nie mogą usprawiedliwiać nieudzielenia pomocy osobie w stanie nagłym, zagrażającym życiu lub zdrowiu. Sędziowie nie poruszyli za to kwestii ratowników, którzy od razu mogli przetransportować poszkodowane w wypadku dziecko do właściwego szpitala, w którym był neurolog.

Placówka, w sprawie której zapadł wyrok, uważa, że RPP i sąd oparli się wyłącznie na kwestiach formalnych zawartych w ustawach (o państwowym ratownictwie medycznym, o działalności leczniczej, o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta), nie zaś na faktycznych możliwościach niezwłocznego wdrożenia leczenia neurochirurgicznego u pacjenta, który doznał obrażeń w obrębie głowy.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA sygn. akt II OSK 2619/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia