Rzad, robiąc wyłom w reformie emerytalnej i wprowadzając emerytury częściowe, wiąże sobie pętle na szyi. Ludzie, zamiast czekać na niskie świadczenia, będą masowo przechodzili na renty z tytułu niezdolności do pracy. A to oznacza jeszcze większa dziurę w budżecie ZUS.
Jeszcze w kwietniu do Sejmu powinna trafić nowelizacja ustawy o emeryturach i rentach wydłużająca do 67 lat okres aktywności zawodowej kobiet i mężczyzn. To także tam mają się znaleźć szczegółowe rozwiązania dotyczące prawa do częściowej emerytury. Rząd chce, aby osoby na nią odchodzące udowodniły staż pracy wynoszący w przypadku kobiet 35 lat, a mężczyzn – 40 lat.
Problem polega jednak na tym, że osoby chcące wcześniej skończyć pracę będą mogły to zrobić już teraz, nie czekając na wypracowanie stażu uprawniającego do obniżonej emerytury. Sposobem na ucieczkę przed dłuższą aktywnością zawodową jest skorzystanie z renty z tytułu niezdolności do pracy. Rząd bowiem przy okazji zrównywania wieku emerytalnego nie zmienia zasad wyliczania tego świadczenia.
ikona lupy />
Jak otrzymać rentę z tytułu niezdolności do pracy / DGP

Cząstkowa emerytura

Wydłużając staż emerytalny o siedem lat, rząd jednocześnie chce wprowadzić możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę. Jednak ze względu na niechęć Platformy Obywatelskiej do takiego sformułowania furtka ta została nazwana tzw. emeryturą cząstkową. Sami politycy jeszcze nie bardzo wiedzą, w jaki sposób będzie ona liczona. Wiadomo tylko, że kobiety będą mogły na nią przechodzić w wieku 62 lat, a mężczyźni – 65 lat. Przy jej ustalaniu będzie brany pod uwagę wyłącznie kapitał emerytalny zapisany na koncie ubezpieczonego w momencie, kiedy zacznie on pobierać taką emeryturę i średnie dalsze trwanie życia.
W porównaniu ze świadczeniami osób, które przejdą na pełną emeryturę, wysokość częściowego będzie niższa o połowę. Nie wiadomo jednak, czy w takim przypadku będzie obowiązywała gwarancja wypłaty emerytury minimalnej. Taka zasada działa przy ustalaniu prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy. W praktyce więc osoba ubiegająca się o rentę musi otrzymać co najmniej świadczenie gwarantowane. Obecnie jest to 799,18 zł. Tak działający system może doprowadzić do nadużywania prawa do tego świadczenia. Dlatego eksperci są zgodni, że system emerytalno-rentowy wymaga uszczelnienia.
– Nie może z jednej strony obowiązywać restrykcyjny system emerytalny i liberalny rentowy. W takiej sytuacji nie pomoże nawet to, że lekarze orzecznicy będą coraz ostrzej oceniać stan zdrowia osób ubiegających się o takie świadczenie. W Polsce renty się załatwia i o tym trzeba pamiętać – mówi Joanna Staręga-Piasek, dyrektor Instytutu Rozwoju Służb Społecznych.



KRUS na zawsze

Rząd, przygotowując reformę systemu emerytalnego, zapomniał, że zmiany wymaga też system ubezpieczenia w KRUS. Za rolnika uznaje się bowiem również np. taksówkarza, tylko dlatego że ma on hektar gruntu. Dzieje się tak, mimo że ten go w ogóle nie uprawia. W Polsce nikt bowiem nie sprawdza, czy właściciel gruntu jest faktycznie rolnikiem. To otwiera możliwość przejścia takiej osoby z ZUS do KRUS. Co prawda wysokość świadczeń wypłacanych przez kasę jest niska, ale jednocześnie daje szansę na opłacanie jeszcze niższych składek ubezpieczeniowych. Daje rownież prawo do renty.
– Co bardziej zapobiegliwi już teraz będą gromadzić dokumentację medyczną, która w przyszłości pozwoli im wcześniej zakończyć pracę lub szukać sposobu wejścia do KRUS – dodaje Joanna Staręga-Piasek.

Rolnicy się buntują

Bez zmian w prawie także rolnicy zaczną masowo przechodzić na renty z tytułu niezdolności do pracy. Tym bardziej że obowiązek pracy w gospodarstwie rolnym do 67. roku życia nie podoba się związkowcom.
– Nie można zmuszać rolników do tak długiej pracy. Nawet możliwość przechodzenia na emerytury częściowe nie pomoże, bo takie świadczenie będzie niskie – mówi Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych.
Według danych przekazanych przez KRUS obecnie renty ma przyznane 17 proc. ogółu osób pobierających różnego rodzaju świadczenia z kasy. Jak nas poinformowała Maria Lewandowska, rzecznik prasowy KRUS, zasady ich przyznawania określa art. 21 ustawy z 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 50, poz. 291 z późn. zm.). Zgodnie z nią niezdolność do pracy w gospodarstwie rolnym jest jednym z warunków uzyskania renty rolniczej. Jest ona orzekana w postępowaniu dowodowym, w czasie którego jest sprawdzany stan zdrowia rolnika lub ocena następstw wypadków związanych z pracą rolniczą.

Bez możliwości pracy

W Polsce renty rolnicze otrzymują rolnicy, którzy utracili zdolność do osobistego wykonywania pracy w gospodarstwie rolnym. KRUS informuje, że najczęstszymi przyczynami chorób powstałych w związku z pracą w gospodarstwie rolnym u osób ubezpieczonych są choroby reumatoidalne narządu ruchu i współistniejące oraz choroby układu krążenia.
Wśród chorób zawodowych rolników dominującą grupą są również choroby zakaźne (głównie zoonozy, takie jak: borelioza, odkleszczowe zapalenie opon mózgowych, toksokaroza), choroby układu oddechowego oraz skóry. O rentę mogą się także ubiegać osoby, które uległy wypadkowi przy pracy. W 2010 roku było takich przypadków 26 tys. Najczęściej takim wypadkom ulegają rolnicy prowadzący gospodarstwa małe od 1 do 5 ha fizycznych (29,9 proc.) oraz te od 5 do 10 ha fizycznych (26,4 proc.), czyli w grupie rolników osiągających najniższe dochody z produkcji rolnej.
Zdaniem ekspertów wysokość świadczenia wypłacanego przez Kasę może być wyższa niż to, co rolnicy zarobią na sprzedaży swoich produktów. Co ciekawe, KRUS nie ma wątpliwości, że najczęstszą przyczyną wypadków była niewłaściwa organizacja pracy, np. zły stan nawierzchni podwórzy i ciągów komunikacyjnych lub bałaganu w obejściu gospodarstwa.
Najwięcej wypadków odnotowano na podwórzach gospodarstw (34,9 proc.), podczas wchodzenia na drabiny i schodzenia z nich (21,8 proc.), czy wchodzenia do ciągników i maszyn rolniczych i wychodzenia z nich (10,7 proc.).
Eksperci ostrzegają, że jeśli system rolniczy oraz pracowniczy nie zostaną ujednolicone także pod względem możliwości otrzymywania renty z tytułu niezdolności do pracy, to wkrótce do ZUS składki będą płacić tylko ci, którym nie udało się zarejestrować w Kasie lub przejść na rentę.