statystyki

Anna Zalewska: Koniec gimnazjów jest przesądzony [WYWIAD]

autor: Anna Wittenberg, Klara Klinger, Grzegorz Osiecki30.11.2015, 07:11; Aktualizacja: 30.11.2015, 09:01
Anna Zalewska po spotkaniu z przedstawicielami rodziców i ekspertów akcji "Ratuj maluchy!".

Anna Zalewska, minister edukacjiźródło: PAP

Reforma sześciolatków, kuratoriów, przygotowania do wygaszania gimnazjów – to priorytety nowej minister edukacji.

Reklama


Reklama


Osobiście pojechała pani do warszawskiego liceum, gdzie uczniowie domagali się odwołania dyrektor, i zwolniła ją pani. Dlaczego?

Bo jestem ministrem edukacji, a tam był zagrożony proces edukacyjny. W październiku konflikt był już na takim poziomie, że część nauczycieli odmówiła współpracy. Licealiści, którzy w tym roku podchodzą do matury, zastanawiali się nie jak, ale czy w ogóle ją zdadzą. Kuratorium przekazało mi informację, że jest to sprawa, która ciągnie się od kilku miesięcy i nikt nie chce wziąć za nią odpowiedzialności. Kiedy tam pojechałam, okazało się, że dyrektor nie ma pomysłu, jak problem rozwiązać. Gdybym się zaczęła bawić w procedury, to pytaliby mnie państwo, dlaczego nic nie zrobiłam.

Teraz minister edukacji będzie interweniować w każdej takiej sytuacji?

Nie będę jeździć po całej Polsce. Ale przygotowujemy się teraz do reformy nadzoru pedagogicznego, a ja jestem empirykiem i chciałam sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Zobaczyć, jak działa kuratorium, jak wizytator, jaką ma siłę organ prowadzący, który niby zajmuje się tylko pieniędzmi, ale fakt, że powołuje i odwołuje dyrektora, sprawia, że jest hegemonem. Po tej sytuacji jestem już na 100 proc. pewna, że trzeba zmienić nadzór pedagogiczny.

To znaczy?

Nie oszukujmy się. Tego nadzoru teraz w praktyce nie ma. Kurator powinien mieć prawo weta przy likwidacji szkół. Powinien też mieć możliwość zajmowania się siecią szkół i arkuszami organizacyjnymi. Chcemy także, by kurator był podporządkowany MEN.

Obecnie samorządowcy szczycą się, że przekazują stowarzyszeniom szkoły w zarząd i w ten sposób mogą ominąć procedury. Chcemy tak obwarować ustawę, żeby nie można było w ten sposób nadużywać prawa. Naszym celem jest przekonanie samorządowców, że powinni wygrywać w swoim środowisku szkołą, a nie dożynkami.

Co jeszcze trzeba zmienić?

Zlikwidujemy godziny karciane. To niemoralne: oburzamy się na to, jak złe są umowy śmieciowe, a nauczycieli zmuszamy do pracy za darmo. Powiedzmy uczciwie, że nie mamy pieniędzy w systemie, a nie dodawajmy nauczycielowi dodatkowych godzin.

Pierwszy projekt to wycofanie 6-latków ze szkół. Kiedy Sejm przyjmie ustawę, która to wprowadzi?

Jak najszybciej. Projekt przedstawimy jeszcze w grudniu. Im wcześniej go przygotujemy, tym będziemy mieli więcej czasu na wyeliminowanie przeszkód.

Czy dla tych dzieci będzie miejsce w przedszkolach?

Ze statystyk wynika, że obecnie są wolne miejsca w przedszkolach. To tylko liczby. Oczywiście w praktyce może to różnie wyglądać w zależności od miejsca zamieszkania. Dlatego chcemy dać rodzicom jeszcze jedną opcję: będą mogli zatrzymać swoje dziecko w szkole, pod odpowiednią opieką nauczycieli. Jedno jest pewne: do kwietnia 2016 r. szkoły muszą wiedzieć, ilu będą miały uczniów. Po to, by uniknąć bałaganu organizacyjnego i móc spokojnie zaplanować przyszły rok. Jest jeszcze jeden aspekt tych zmian: protestują rodzice uczniów II klas. Twierdzą, że ich dzieci nie dają sobie rady i chcą przenieść je rok niżej.

Proponuje pani, aby od września 2016 r. to rodzice decydowali, czy wyślą do pierwszej klasy 6-latka. Skąd pomysł, by znowu i 6-, i 7-latki szły razem do szkoły?

To wola rodziców. Jestem entuzjastką tego rozwiązania.

Największym błędem całej reformy obniżenia wieku szkolnego było mieszanie roczników. Chcecie to kontynuować?

Chcemy, by nie było zakazu. Wychowawcy przedszkolni mogą poradzić rodzicom, ocenić gotowość szkolną dziecka. Nie chcemy też dodatkowo obciążać poradni, by znowu musiały wydawać orzeczenia.

No dobrze, ale tak naprawdę to jeżeli już się udało wprowadzić 6-latki do szkół, to po co w ogóle odwracać cały proces?

Z trzech powodów. Przede wszystkim dlatego, że taka jest wola rodziców. Świadczy o tym milion podpisów pod petycją w tej sprawie. Po drugie to, że 91 tys. dzieci, wbrew obowiązkowi, zostało odroczonych. Trzeci powód: zmiana jest świeża, więc jej odwrócenie i koszt jest mniejszy, niż gdybyśmy mieli zrezygnować z tego pomysłu za np. trzy lata.

Czy zostanie obowiązek przedszkolny dla 5-latków?

Dyskutujemy nad tym. Część rodziców jest za tym, by z tego zrezygnować. Jeśli nie ma przedszkola w danym miejscu, to muszą na siłę jechać z maluchem 20–30 km. Z drugiej strony, jeśli rodzicom 6-latków dajemy wybór umożliwiający posłanie dziecka do szkoły, to musimy być świadomi konsekwencji. Jeżeli jednocześnie nie będzie obowiązku przedszkolnego dla 5-latków, to w pierwszych klasach mogą się spotkać 7-latek po zerówce i  6-latek bez żadnej wcześniejszej edukacji. To nie najlepsze rozwiązanie.

Wszystkie badania pokazują, że dzieci, które są w przedszkolach, lepiej się rozwijają społecznie i lepiej sobie radzą potem w szkole. Poza tym w takiej sytuacji zostanie zlikwidowana możliwość wyrównywania szans: najbardziej na tym stracą właśnie te dzieci wiejskie z terenów, gdzie nie ma dostępu do przedszkoli. Spadnie też motywacja gmin, by je budować.

Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego nad tym nadal dyskutujemy. Dla mnie dużym problemem jest to, że m.in. tworzenie zespołów przedszkolno-szkolnych miało na celu podniesienie tzw. wskaźników uprzedszkolnienia. Zakazywano pisania i czytania w przedszkolu po to, by wysłać więcej dzieci do szkół. Dzięki temu zwalniały się miejsca w przedszkolach i potem Polska mogła się pochwalić przed Komisją Europejską, że mamy dobre wyniki.

Nie wspomnę już o tak absurdalnych sytuacjach jak w wielu miastach, gdzie wysyłane są do przedszkola dzieci bezrobotnych, a kiedy kobieta znajduje pracę, musi dziecko z niego zabrać. To efekt wymogów projektu, w ramach którego działa przedszkole. Na Mazowszu dwie gminy realizują podobne projekty na kwotę 16,5 mln zł.

Koniec gimnazjów to rok 2017? Data jest nadal aktualna?

Tak, ta data wydaje się jak najbardziej realna. Zastanawiamy się nad szczegółami. Musimy dokonać skrupulatnych analiz i konsultacji. Jeden z kłopotów to podręczniki. Nadejdzie taki moment, w którym będziemy potrzebować i tego do pierwszej klasy gimnazjum, i tego do siódmej szkoły podstawowej.

Celem reformy jest likwidacja gimnazjów czy czteroletnie liceum?

Oczywiście, że czteroletnie liceum. Pierwsze jest konsekwencją głównego celu. Przecież nie zrobimy dwuletniego gimnazjum.

Co z podręcznikiem dla nowej pierwszej klasy? Podstawa programowa się zmieni, a do szkół już trafiło 400 tys. darmowych podręczników do pierwszych klas.

Mamy projekty nowej podstawy programowej. Korzystamy także z podpowiedzi np. państwa Elbanowskich. W Opolu jest grupa nauczycieli – praktyków, która także zaangażowała się w te prace. W styczniu będziemy gotowi, by pokazać, jak będzie wyglądała nowa podstawa. Później – decyzje w sprawie podręcznika. Mam sygnały, że ten obecny często trafia na półki.

Zrezygnujecie z niego?

To byłoby niepolityczne, to też są unijne pieniądze. Zastanawiamy się, czy nie wprowadzić zasady, że będziemy dopłacać do podręczników kupowanych na rynku, tak jak jest dziś w czwartej klasie. Wtedy obecny darmowy podręcznik byłby jednym z wielu do wykorzystania przez nauczycieli. Kolejne rozważane rozwiązanie to stworzenie do istniejącego podręcznika dodatkowych pomocy. To kwestia do dyskusji. Obecnie muszę się uporać ze schedą po darmowym podręczniku, bo w resorcie zostały zatrudnione osoby, np. jako recenzenci.

A Instytut Programów, Wychowania i Podręczników? Szliście z tym hasłem do wyborów, dziś o tym ciszej.

Nie rezygnujemy, ale zadań związanych z planowanymi zmianami mamy obecnie tak wiele, że z organizacją tej instytucji ruszymy dopiero w styczniu 2016 roku. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • p(2015-11-30 12:06) Odpowiedz 278

    NIE ŻYCZĘ sobie, żeby jakaś Elbanowska decydowała jak mam kształcić moje dzieci. Szkoła nie zjadła mojego szesciolatka, co więcej nia ma traumy i lubi szkołe. Mój syn lat 14 jest zachwycony gimnazjum i cieszy się że nia ma doczynienia z nauczycielami z podstawówki.

  • XXX(2015-11-30 17:15) Odpowiedz 277

    Ratujmy szkoły przed Elbanowskimi!

  • Bolesław Śmiały(2015-11-30 09:23) Odpowiedz 234

    Państwo Elbanowscy - to jakaś nowa wyrocznia?

  • wit(2015-11-30 10:55) Odpowiedz 212

    Kolejna prawa i sprawiedliwa inaczej, "gdybym bawiła się w procedury", mówi minister polskiego rządu. Kamiński również nie bawił się w procedury, Dudapomoc czeka, alleluja i do przodu.

  • Gog(2015-11-30 11:16) Odpowiedz 214

    Szanowna Pani minister - jeśli już jest postanowione, to czego będą dotyczyły negocjacje? Po co je organizować? Powtarzam - dodatkowy rok w liceum nic nie da. Poziom nie wrośnie, bo niż powoduje, że wszystkich przyjmuje się do szkół z maturą. Zepsujemy tylko podstawówki. Gimnazja znikną, a problemy pozostaną.

  • nikt(2015-11-30 10:51) Odpowiedz 215

    A może zrobić jedną przedszkolo-szkołę, od 7go do 18go roku życia? Skoro 15latki mają chodzić po tych samych korytarzach co siedmioletnie dzieciaki, to co szkodzi to rozszerzyć? Kretyńskie pomysły górą!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • EDI(2015-11-30 09:44) Odpowiedz 219

    Ta reforma będzie nazwana reformą Elbanowskich.

  • WDS(2015-11-30 09:41) Odpowiedz 205

    Wystarczą negocjacje zEelbanowskimi bo Elbanowscy najmądrzejsi i to oni decydują o wszystkich Polakach.Po co nam jacyś tam fachowcy od edukacji.No brawo pani minister zaczyna się ciekawie./nie cierpię Elbanowskich/.

  • rew(2015-11-30 20:31) Odpowiedz 209

    Szok. Pani minister skacze z płatka na płatek, szkoła to żywy twór, Jak można dziecku powiedzieć "powtarzasz klasę" to co nie zdaje jest gorszy . Szkoła to nie obowiązek dla dziecka lecz szansa na lepszą przyszłość, gimnazjum, liceum niech to się nazywa jak chce, ale musi być dostosowane do istniejących warunków, Nie ma w gminach bazy dla szkół VIII- klasowych, są szkoły dla dzieci małych i nowoczesne gimnazja. Szkoła nie jest przygotowana na takie zmiany a opozycja siedzi cicho. Krzyczeć bo znów mamy majstra podpalacza a nie minister. Jak Elbanowska nie lubi tak szkoły powszechnej to za zarobione w fundacji pieniądze pośle dzieci do szkoły prywatnej ale niech nie opowiada bzdur o szkole.

  • Gog(2015-11-30 12:48) Odpowiedz 182

    Teraz też nie ma konsultacji, bo decyzja zapadła. W 1999 roku przeniesiono nauczycieli do gimnazjów. Nikt ich nie pytał o zdanie. A teraz gdzie trafią - do Powiatowego Urzędu Pracy? Dawny system był lepszy, ale może w małej szkole. Większe to była także dżungla. Czy jednak uzyskamy oczekiwane efekty? Osobiście wątpię .

  • Gog(2015-11-30 10:12) Odpowiedz 183

    Miały być negocjacje "jakich Polska nie widziała". Teraz czytam ,że los gimnazjów jest przesądzony - to po co to zamieszanie i cala ściema? O czym będziemy negocjować? Jak widać nie chodzi o "zło w gimnazjum" tylko o liceum. Tam jednak przy obecnym naborze, gdy przyjmuje się wszystkich chętnych, nic to nie da.

  • do: dzięki(2015-11-30 12:09) Odpowiedz 174

    Twoje dziecko Ci nie podziękuje tylko Ciebie znienawidzi, jak będzie musiało siedzieć 8 lat w podstawówce. Dzieciaki lubią gimnazja, które w tej chwili mają fajną ofertę i dużo lepszych pedagogów niź w podstawówkach. Pani minister kłamie, 4 klasy dostały darmowe podręczniki a my nic nie płaciliśmy. Teraz znowu wszystkie komplety płać rodzicu . Elbanowscy niech się w domu rozmnażają a nie nasze dzieci wychowują

  • observer(2015-11-30 12:23) Odpowiedz 169

    System ośmioklasowej szkoły podstawowej tworzony był ewolucyjnie na przestrzeni wielu lat. To była szkoła, która powstała i rozwijała się w sposób naturalny. Reforma z 1999 r. była typowo biurokratyczna. Bez żadnych konsultacji wprowadzono obecny system szkolnictwa. Kto wtedy pytał o zdanie rodziców czy nauczycieli. W poprzednim systemie w szkole podstawowej pracowałem 20 lat (w tym 10 lat na stanowisku dyrektora), a w obecnym 15 lat na stanowisku dyrektora zespołu szkoły podstawowej i gimnazjum. Znam z doświadczenia wszystkie bolączki poprzedniego i obecnego systemu oświatowego. Nie ma i nie będzie idealnych rozwiązań. Jednakże system ośmioklasowej szkoły podstawowej, pod każdym względem (dydaktycznym i wychowawczym), był znacznie lepszy od obecnego.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • mama(2015-11-30 10:28) Odpowiedz 154

    Jak pomyślę, że moje dziecko za dwa lata zostanie w przeładowanej już dziś podstawówce, to szlag mnie trafia. Czwarta zmiana??? Mam już dość eksperymentowania na moich dzieciach i dalszego utrudniania życia "najliczniejszym" - bo łączonym, rocznikom.

  • STEFAN(2015-11-30 17:00) Odpowiedz 147

    Ludzie ratujmy maluchy przed Elbanowskimi i marną minister.Jakoś ta nasza Polska edukacja nie ma szczęścia do dobrego ministra .Pani Zalewska podpiera się Elbanowskimi , a kimże oni do diabła są?

  • Gosia(2015-12-01 07:52) Odpowiedz 1313

    A moje dzieci na szczęście kończą gimnazjum. I one twierdzą, że gimnazja to wspaniała rzecz (i tu się z nimi zgadzam). Rodzic może wybrać szkołę i wysłać dzieci razem z najlepszymi , tam gdzie jest wysoki poziom. Dzieci zaczynają nowe "życie" , zmieniają nauczycieli, kolegów, bardziej się rozwijają. No cóż ... skoro jednak dla nas wzorem ma być Orban...

  • buuuuuubu(2015-11-30 11:00) Odpowiedz 133

    A ja się czuję jak jakiś przedmiot, co minister to pomysł, nikt nie liczy się z moim zdaniem... Nauczyciele też ludzie, a o jakich konsultacjach my mówimy??... Czy dzieci maja rosnąć na analfabetów? Normalnie jak króliki doświadczalne...

  • Zet(2015-11-30 08:26) Odpowiedz 122

    To o czym chce dyskutować pani minister,jeśli likwidacja jest postanowiona? Po co negocjacje?

  • Max(2015-11-30 10:14) Odpowiedz 105

    A narzekali na Platformę... :-(((((

  • User(2015-11-30 18:10) Odpowiedz 66

    To teraz strach będzie posyłać dziecko do szkoły średniej jak z gimnazjów mają przejść nauczyciele do liceów lub techników czy zawodówek i tak w technikum informatyki, elektrotechniki, instalacji teletechnicznych, budowlanych przedmiotów zawodowych będzie uczyła Pani/Pan po ukończonych 1 rocznych studiach podyplomowych a najlepiej jak będzie miała takich studiów podyplomowych na raz ukończonych np. 5 i będzie specjalistką od 5 nauczanych przedmiotów zawodowych to dopiero będą absolwenci nauczeni ba fachowcy na rynku pracy pełną gębą. Teraz już jest ostra krytyka przez pracodawców systemu oświaty gdzie przychodzi taki absolwent do pracy nie umie czytać logicznie ma problemy z matematyką, jest arogancki i butny w stosunku do pracodawcy myśli, że to dalej jest cały czas szkoła i można wszystkich obrażać (nauczycielowi w szkole pewnie ubliżał to i tak dalej myśli, że można i innych również) jemu się wszystko należy taki narcyz wyrósł. Lecz umie jedno absolwent obecnej szkoły bez błędu rozwiązywać TESTY. I gdzie rodzic ma posłać swoje dziecko i do jakiej szkoły aby nauczyło się konkretnego fachu i rzemiosła. Moja propozycja może by zrobić rejestr ogólnopolski online jakie wykształcenie posiada dany nauczyciel uczący przedmiotów zawodowych w technikum lub zawodówce. Jest przecież funkcjonariuszem publicznym i jego wykształcenie powinno być jawne aby rodzic wiedział gdzie posłać swoją pociechę i do jakiego technikum. Tak na marginesie to będzie taka sytuacja ze zmianami w szkołach dobra do przeprowadzenia czystek w szkołach, przedszkolach i pozostaną, będą uczyć dalej tylko nauczyciele z określonej opcji politycznej tak jak było za PZPR-u - Bierny Mierny ale Wierny (BMW).
    Nasuwa się taka myśl jak żyć Pani minister MEN jak żyć ???

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama