Organ, któremu zarzucono bezczynność w zakresie udostępnienia informacji publicznej, nie może samodzielnie uznać się za niewłaściwego adresata tego typu zarzutu i przekazać skargę innemu podmiotowi. Do takich wniosków doszedł Naczelny Sąd Administracyjny.
Sprawa miała swój początek w kwietniu 2025 r., kiedy to obywatel złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na bezczynność ministra sprawiedliwości. Miała ona polegać na nierozpoznaniu wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego w lutym 2025 r. Na skargę obywatela nie odpowiedział jednak minister, a komisja do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich, gdyż wniosek dotyczył w zasadniczej mierze jej działalności. Mimo to przewodniczący wydziału II Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wezwał ministra sprawiedliwości do nadesłania, w terminie 7 dni od dnia otrzymania wezwania, m.in. odpowiedzi na skargę wraz z jej odpisem dla skarżącego. Na to wezwanie odpowiedziała komisja, ponownie przekazując swoją odpowiedź na skargę. Pismem z 25 czerwca 2025 r. MS po raz drugi został wezwany do nadesłania prawidłowej odpowiedzi na skargę wraz z jej odpisem dla skarżącego. W wezwaniu tym wyjaśniono, że to minister, a nie komisja jest podmiotem, którego bezczynność została zaskarżona, jak również wniosek z 20 lutego 2025 r. o udostępnienie informacji publicznej został skierowany do MS, a nie do komisji. A zatem odpowiedź na skargę została sporządzona przez niewłaściwy podmiot.
Mimo to komisja w kolejnym piśmie skierowanym do warszawskiego WSA poinformowała, że w jej ocenie odpowiedź na skargę została złożona przez właściwy podmiot, ponieważ wniosek skarżącego dotyczy informacji związanych z reprywatyzacją nieruchomości warszawskich. W efekcie sąd po raz trzeci wezwał MS do nadesłania prawidłowej odpowiedzi na skargę. I pouczył organ o możliwości nałożenia grzywny za niezastosowanie się do postanowienia sądu lub zarządzenia przewodniczącego podjętych w toku postępowania. Także na to wezwanie odpowiedziała komisja, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko.
Przestroga dla ministra sprawiedliwości
W tej sytuacji WSA zdecydował się nałożyć na organ grzywnę w wysokości 2 tys. zł. Jak wyjaśnił, odpowiedź na skargę została przekazana przez komisję, która nie była ani adresatem wniosku o dostęp do informacji publicznej, ani skargi na bezczynność. Sąd I instancji podkreślił również, iż w sprawach z zakresu dostępu informacji publicznej to wnioskodawca decyduje, do jakiego podmiotu zwróci się o udostępnienie informacji publicznej. „Analogicznie, na etapie skargi do sądu administracyjnego, to skarżący wskazuje, jakiemu organowi zarzuca nieprawidłowe zachowanie, np. bezczynność” – czytamy w niedawno publikowanym uzasadnieniu postanowienia. WSA uznał więc, że skoro skarżący zarzucił w skardze bezczynność ministrowi, to ten organ, a nie żaden inny, powinien udzielić odpowiedzi na skargę. Sąd podkreślił przy tym, że nie ma znaczenia przekonanie MS, że to komisja dysponuje informacjami związanymi z przedmiotem wniosku.
Jeśli zaś chodzi o wysokość wymierzonej grzywny, to WSA uznał, że ukaranie ministra kwotą 2 tys. zł będzie adekwatne do ciężaru zaniedbań i spełni funkcję prewencyjno-represyjną. Innymi słowy, skłoni organ do realizacji wezwań sądu i stanowić będzie przestrogę przed powtórzeniem tego rodzaju zaniedbań w przyszłości.
Naczelny Sąd Administracyjny potwierdza zasadność kary
Minister sprawiedliwości nie zgodził się z tym rozstrzygnięciem i skierował zażalenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego, wnosząc o uchylenie postanowienia. NSA jednak uznał, że nie zasługuje ono na uwzględnienie. Zgodził się bowiem z oceną sądu I instancji, że złożona przez komisję odpowiedź na skargę pochodziła od niewłaściwego podmiotu. Przyznał co prawda, że wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zasadniczej mierze dotyczył działalności komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich, jak jednak zaznaczył, nie oznaczało to, że postępowanie ministra było prawidłowe. NSA przypominał bowiem, że zobowiązane do udostępniania informacji publicznej są podmioty, które są w posiadaniu takich informacji. „Wynika z tego ogólna zasada, że obowiązek informacyjny określonych podmiotów nie musi być adekwatny do ustalonego zakresu ich działania, ale jest tylko i wyłącznie konsekwencją faktu dysponowania przez organ daną informacją” – czytamy w uzasadnieniu. NSA wyjaśnił, że w przypadku nieposiadania wnioskowanej informacji, adresat wniosku powinien poinformować o tym fakcie wnioskodawcę, wskazując ewentualnie, do którego organu powinien zwrócić się o jej udostępnienie. Procedura dostępu do informacji publicznej nie przewiduje jednak obowiązku przekazania wniosku zgodnie z właściwością. „Tym bardziej w procedurze sądowoadministracyjnej, co miało kluczowe znaczenie i co trafnie podkreślił Sąd pierwszej instancji, nie ma podstaw, aby organ, którego bezczynność jest przedmiotem skargi, samodzielnie uznał się za niewłaściwego adresata zarzutów skarżącego i przekazał skargę innemu podmiotowi” – podkreślił NSA.
W związku z powyższym sąd odwoławczy doszedł do wniosku, że w tej konkretnej sprawie organem właściwym niewątpliwie był minister sprawiedliwości. To ten organ został wskazany w petitum skargi i na jego adres wpłynęło pismo. „W takiej sytuacji, niezależnie od oceny złożonej skargi, minister sprawiedliwości zobowiązany był do realizacji swojego obowiązku, w szczególności poprzez przygotowanie i przekazanie do sądu odpowiedzi na skargę” – wskazał sąd. I dodał, że w piśmie tym mógł przedstawić swoje stanowisko co do bezzasadności lub niedopuszczalności skargi, które następnie, w toku dalszego postępowania, zostałoby ocenione przez właściwy sąd. „Minister sprawiedliwości nie był natomiast właściwy do samodzielnego stwierdzenia niedopuszczalności skargi i przekazania jej innemu organowi” – skwitował NSA.
Podstawa prawna
Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 10 grudnia 2025 r., sygn. akt III OZ 667/25