statystyki

Zamieszanie w kształceniu niepełnosprawnych: Nowe prawo ma chronić dzieci, a w rzeczywistości może im zaszkodzić

autor: Anna Wittenberg07.06.2018, 07:32; Aktualizacja: 07.06.2018, 11:02
Dziecko niepełnosprawne w szkole

Zmiany to efekt reformy edukacji. Choć minister Anna Zalewska przekonywała, że uczniowie nie zauważą różnicy, praktyka pokazała, że jest inaczejźródło: ShutterStock

Zgodnie z nową ustawą o finansowaniu oświaty subwencja przekazana na uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub zajęć rewalidacyjno-wychowawczych może być wykorzystana tylko na pokrycie wydatków bezpośrednio związanych z ich nauką i terapią. Choć takiej zmiany od dawna domagali się rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, dyrektorzy placówek ostrzegają, że zmiana może obrócić się przeciwko nim.

W opinii dyrektorów może to prowadzić do zamykania niepublicznych placówek, które przyjmują takie dzieci. Jeśli szkoła źle wyda pieniądze przeznaczone dla nich, będzie musiała je oddać gminie. Prawo nie precyzuje przy tym, co to oznacza, że pieniądze zostały źle wydane. Zdaniem dyrektorów samorząd będzie mógł je wciągnąć do swojego budżetu i wydać według własnych potrzeb. To może doprowadzić do patologii. – Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której samorząd skontroluje placówkę, nakaże zwrot środków, a potem przeznaczy je na zadania, na które zabrakło mu pieniędzy. To możliwe, bo ustawa nie określa precyzyjnego katalogu wydatków – mówi jeden z dyrektorów. – Szczególnie w przypadku placówek niepublicznych taka polityka może się odbić na uczniach. Jeśli dyrektor będzie musiał zwracać pieniądze, to zbankrutuje, więc dzieci trzeba będzie przenieść – dodaje.

Już na etapie przygotowania projektu ustawy Roman Szmyt, prezes Stowarzyszenia Wspierania Edukacji i Rynku Pracy, pisał, że brakuje w nim zapisu regulującego wydatkowanie subwencji oświatowej przez samorządy.

– Przepis to w zamyśle dobre rozwiązanie dla uczniów. Do tej pory pieniądze można było rozliczać dość dowolnie, więc zdarzały się placówki, które zarabiały na niepełnosprawności. Teraz nie będzie już mowy o tym, by finansować z nich np. dodatkowy etat polonisty. Wszystko musi być przeznaczone na pracę z dzieckiem – kon truje dr Paweł Kubicki, który zajmuje się problematyką niepełnosprawności, ekonomista w Szkole Głównej Handlowej. Dodaje jednak, że najważniejsza i tak będzie konfrontacja prawa z rzeczywistością. – Myślę, że w okresie przejściowym, na początku obowiązywania nowych przepisów, część dzieci z niepełnosprawnością faktycznie może na nich ucierpieć. Część szkół niepublicznych może uznać, że nowy sposób rozliczania jest zbyt skomplikowany, i po prostu nie przedłużyć umowy z uczniem na kolejny rok. W ten sposób dziecko będzie musiało szukać nowej szkoły i trafi do placówki, w której nigdy nie było takiego ucznia – dodaje.


Pozostało jeszcze 44% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • olo(2018-06-07 12:44) Zgłoś naruszenie 40

    to trzeba je dodać z myślą o dzieciach niepełnosprawnych, a taka sytuacja jak opisana wyżej już jest. Dyrektor oszczędza na wszystkim od farby na ściany po wyposażenie sali, potem kasa idzie do gminy na nagrody dla wójta itp.

    Odpowiedz
  • Jadwiga(2018-06-08 09:33) Zgłoś naruszenie 01

    Ośrodki Specjalne, Szkoły specjalne przyjmą od razu i zapikują się takimi dziećmi. Tam na pewno.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane