statystyki

Suchodolska: Grantoza zabija naukę

autor: Mira Suchodolska17.06.2017, 12:00
Ale żeby nie było, że tylko nasi naukowcy to takie zdemoralizowane potwory, pragnę państwa uspokoić, że kradzież pomysłów i odkryć kręci się na międzynarodową skalę (prym wiodą Chińczycy, ale całkiem dobrzy są w tym także np. Amerykanie)

Ale żeby nie było, że tylko nasi naukowcy to takie zdemoralizowane potwory, pragnę państwa uspokoić, że kradzież pomysłów i odkryć kręci się na międzynarodową skalę (prym wiodą Chińczycy, ale całkiem dobrzy są w tym także np. Amerykanie)źródło: ShutterStock

Gdyby przyznając granty na naukę zamiast konkursów na projekty urządzić losowanie, rezultat byłby pewnie taki sam. Albo lepszy. A na pewno byłoby taniej.

Reklama


Miesiąc minął, odkąd opublikowałam w DGP tekst o niepokojących praktykach finansowych w Polskiej Akademii Nauk, a telefon wciąż dzwoni. Naukowcy – młodzi i ambitni, a zarazem wściekli i rozżaleni – chcą rozmawiać o sposobie finansowania różnych projektów badawczych. Zazwyczaj chodzi o granty rozdzielane za pośrednictwem wyspecjalizowanych instytucji. System, który miał być łatwy w obsłudze, stanowić gwarancję uczciwości i transparentności, działa bowiem na opak. W zasadzie nie powinniśmy się temu dziwić, wszak jesteśmy mistrzami w budowaniu konstruktów będących zaprzeczeniem swojej idei, ale młodzi naukowcy bywają jak dzieci i wszystko trzeba im tłumaczyć. Choć głupio jeszcze niezepsutemu dziecięciu rzucić w twarz, że od początku chodziło nie o to, co ono sobie wyobrażało, tylko na odwrót. Że w mętnej wodzie lepiej się łowi, że chodzi o pieniądze – tyle że niekoniecznie na naukę.

Przyjrzyjmy się samemu systemowi i sposobowi kwalifikacji projektów do finansowania. Wyobraźmy sobie, że mamy geniusza chcącego przeprowadzić badania, które mogą być przełomowe dla dyscypliny wiedzy, jaką uprawia, lub będzie je można zastosować w praktyce dla dobra ludzkości (to ważne rozróżnienie, bo pieniądze na badania podstawowe rozdziela Narodowe Centrum Nauki, a na wdrożenia – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju). Siada więc, aby napisać stosowny wniosek, co samo w sobie jest sztuką i wymaga osobnego szkolenia. To nie żart, NCBiR organizował takowe, gdzie uczyli, jak pisać wnioski o granty. Oprócz wniosku geniusz jest zobowiązany przygotować streszczenie projektu, jego opis nie może przekraczać objętości strony znormalizowanego maszynopisu. I te streszczenia trafiają przed oblicza ekspertów – tzw. panelu – którzy będą decydować o tym, czy warto w ogóle o takim projekcie dyskutować, czy lepiej go od razu wyrzucić do kosza. I do tego momentu wszystko wygląda nieźle.

Kim są eksperci? W założeniu oczywiście są najlepszymi z możliwych specjalistami w danej dziedzinie. Na przykład nauk przyrodniczych. Teoretycznie, jeśli do oceny jest wniosek dotyczący leczenia urazów, powinni go opiniować naukowcy z tej dziedziny. Ale równie dobrze – jeśli brakuje rąk do pracy, a tak się zdarza, bo wniosków jest mnóstwo, a honoraria za recenzje do najwyższych nie należą – może się tym zajmować stomatolog (pół biedy) albo człowiek, który życie zawodowe spędził na badaniu zwyczajów modliszek. Opowiadały mi o tym osoby, które same zasiadały w gronie panelistów. Przypadkowi recenzenci często w swoich opiniach piszą bzdury. Przykładowo projekt związany z badaniami złamań kości został odrzucony już przy pierwszym przesiewie, ponieważ autor nie uwzględnił w diagnostyce badań USG. Zabawne? Tak, choć pewnie autorowi projektu nie było do śmiechu. A z recenzenta można śmiać się do woli, tyle że zaocznie, gdyż nie wiadomo, kim on jest. Tajne przez poufne. Dlaczego, nie mam pojęcia. I oczywiście, można złożyć odwołanie od takiej opinii, ale to jest askuteczne. Po pierwsze, raz podjętej decyzji nie da się zmienić. Po drugie, lepiej – mówią naukowcy – się nie wychylać. Bo na pewno się nie opłaca. Profesor, który zacząłby głośno sarkać, zostałby zmarginalizowany przez środowisko, a młody naukowiec byłby skończony. Tak źle i tak niedobrze.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (9)

  • mam ten kraj w tyle(2017-06-17 13:40) Zgłoś naruszenie 223

    Granty to element wtórny, naukę zabija ciemnota kadry naukowej, 90% ludzi nigdy nie powinno się tam znależć, szczególnie na samym szczycie

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • dmus(2017-06-18 18:05) Zgłoś naruszenie 82

    Jestem pracownikiem Uniwersytetu Szczecińskiego i zgadzam się w całkowicie z autorką. Aplikujemy tu u nas wszyscy dzielnie od lat z miernym skutkiem i rzeczywiście przyczepić się można do wszystkiego, a recenzenci potrafią dać: jeden 10 pkt a drugi 0. Recenzje są takie właśnie jak Pani pisze: a to za duży dorobek a to za mały. Po za tym skoro ktoś ma za mały dorobek w jakiejś dziedzinie i niedostanie grantu na badania, to nie będzie miał dorobku. Chyba, że będziemy finansowali badania z własnych kieszeni. Ja na przykład, jak się okazało mam dorobek tylko z mojej dziedziny. Czyli nie mogę rozszerzyć horyzontów i zająć się jakąś nową dziedziną. Czy nie można na przykład po negatywnej opinii dać szansę autorom: kazać poprawić, zmniejszyć budżet itd?

    Odpowiedz
  • grantoza w stadium zaawansowanym(2017-06-23 12:54) Zgłoś naruszenie 10

    Było mi dane kiedyś słyszeć, jak to pewnemu profesorowi, zajmującemu się matematyką stosowaną i mającemu poważny dorobek z tej dziedziny, w odpowiedzi na jego wniosek o grant NCN, napisano że to, czym się zajmuje, to... rzemiosło. BEZ KOMENTARZA.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • cyt ! (2017-06-24 12:56) Zgłoś naruszenie 10

    Jest tu mowa o chorobie polskiego systemu nauki, mianowicie, o grantozie. Czasem mówi się też o innej chorobie tego systemu, tzw. punktozie. Ja jednak dodałbym jeszcze trzecią: cytozę. Objawia się ona tym, że z jednej strony zmusza się naukowców do wykazywania się dorobkiem m.in. poprzez ilość cytowań, a z drugiej strony, niekiedy (wcale nie znaczy to "rzadko"), nawet prace zawierające ważne wyniki, nie są cytowane w literaturze tematu. Czasem nie pomaga opublikowanie pracy w tzw. wolnym dostępie, czy udostępnienie jej na portalach naukowych lub w arXiv.org . Wobec tego, jak tu można mówić o ocenianiu w oparciu o ilość cytowań ? Kto bowiem, zmusi naukowca X. do cytowania publikacji naukowca Y. ? Naukowiec X. zawsze może próbować się bronić, że nic nie wiedział o publikacji naukowca Y. Czasem faktycznie, bywa tak, że daną publikację można naprawdę "przegapić", i to nie ze złej woli, ale dlatego, że ilość publikacji ukazujących się w dzisiejszych czasach, jest ogromna. Jednakże, znam takie przypadki, że trudno uwierzyć w to, iż specjaliści zajmujący się daną dziedziną, mogli zwyczajnie "przegapić" daną publikację.

    Odpowiedz
  • VIPER(2017-06-22 17:51) Zgłoś naruszenie 11

    Granty są patologią ponieważ cały system nauki w Polsce jest patologiczny. Ponadto, granty są dobrym sposobem zdobywania środków (przykład USA), gdy jest wiele instytucji grantowych, w tym prywatne oraz wskaźnik sykcesu jest rozsądny. Całkiem niedawno w USA rozgorzała dyskusja nad grantami, gdyż wskaźnik sukcesu spadł z 50% do 30%, co uznano za zagrożenie, gdyż "przy tak niskim wskaźniku sukcesu decyduje czynnik losowy". Wreszcie cała procedura recenzyjna jest nieprzejrzysta - zbyt mało recenzentów - zaledwie 3 recenzje, zbyt ogólne wymogi i brak odpowiedzialności za recenzje. Dlatego to jest patologiczne. Ale podobnie patologiczne (choć jawne) są recenzje habilitacji, doktoratów. I tak też się nie dyskutuje z błędami recenzentów.

    Odpowiedz
  • sti(2017-06-22 14:00) Zgłoś naruszenie 00

    Geniusz nigdy nie dostanie grantu, bo nie ma dorobku jako kierownik projektu, od tego trzeba zacząć ... A co do sprzecznosci w recenzjach, to mozna by książkę o tym napisać. Najbardziej mnie rozbawila ocena, z której wynikało, ze na dany temat nie da sie napisać książki, a najwyżej artykuł ... Oczywiście książka powstała bez łaski ekspertów z NCN i miała objętość 25 artykułów (czyli million znaków!).

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama