Krajowa Reprezentacja Doktorantów, która jest ogólnopolskim przedstawicielem tego środowiska, dzisiaj zaprezentuje założenia do nowej ustawy dla szkół wyższych, tzw. ustawy 2.0. W spotkaniu na Politechnice Warszawskiej weźmie też udział Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Program zastąpi studia

– Zależy nam na tym, aby zerwać z traktowaniem doktorantów jak studentów. To nijak się ma do etapu życia, na jakim jesteśmy. Dlatego chcemy zastąpić studia doktoranckie czteroletnimi programami doktorskimi – przekonuje Michał Gajda, przewodniczący KRD.

Obecnie w trakcie nauki doktoranci często powielają materiał, który już zgłębili na studiach licencjackich i magisterskich. W efekcie studia doktoranckie niewiele się różnią od wcześniejszych etapów kształcenia.

– W ramach programów doktorskich wspierane byłyby głównie kompetencje badacza. Oznacza to, że w ich trakcie dowiedzieliby się, jak prowadzić badania naukowe, poszukiwać środków na ich realizację, komercjalizować ich wyniki, jak prowadzić zajęcia dydaktyczne ze studentami, jakie są nowoczesne metody kształcenia itd., czyli program doktorski pozwoliłby zdobyć wiedzę, która po jego ukończeniu przygotuje do podjęcia pracy akademickiej na uczelni – tłumaczy Gajda.

KRD zaproponuje również likwidację niestacjonarnych studiów doktoranckich, które zaniżają poziom kształcenia doktorantów. Chce, aby stopień doktora można było uzyskać w ramach dwóch ścieżek: albo w trakcie nauki stacjonarnej, albo z wolnej stopy – zainteresowana osoba podchodziłaby tylko do obrony pracy doktorskiej.

Przywileje dla młodych naukowców

Przywileje dla młodych naukowców

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Obecny model kształcenia na studiach doktoranckich się nie sprawdza i wymaga przemodelowania – twierdzi Aneta Pieniądz z ruchu społecznego Obywatele Nauki. – Spada jakość i efektywność kształcenia doktorantów, studia kończy niewiele osób w porównaniu do liczby, która je rozpoczyna. Dlatego pozytywnie oceniam propozycje KRD, których celem jest zmiana obecnego modelu. Trzeba zmniejszyć masowość kształcenia na studiach doktoranckich – dodaje.

– Postulujemy także wprowadzenie powszechnych stypendiów doktoranckich – dodaje Michał Gajda. Obecnie świadczenie to przysługuje nie mniej niż 50 proc. uczestnikom stacjonarnych studiów trzeciego stopnia i wynosi ok. 1,5 tys. zł miesięcznie.

80 proc. przez dwa lata

KRD domaga się, aby każdy uczestnik programu doktorskiego miał zapewnione stypendium w kwocie, która pozwoliłaby mu skupić się na nauce bez konieczności poszukiwania pracy. Jego wysokość byłaby uzależniona od czynników makroekonomicznych – kwoty bazowej, czyli przeciętnego wynagrodzenia pomniejszonego o potrącone składki na ubezpieczenia społeczne. W tym roku takie świadczenie wyniosłoby 3,5 tys. zł. Przez pierwsze dwa lata doktorant otrzymywałby 80 proc. tej kwoty, a przez kolejne dwa – 100 proc. po zdaniu egzaminu weryfikacyjnego. KRD zależy także na tym, aby świadczenia te co do zasady przysługiwały tylko przez cztery lata (nie licząc np. urlopów macierzyńskich).

– Z racji powszechnych i przyzwoitych stypendiów spodziewamy się, że niektóre przywileje doktorantów, na przykład prawo do pomocy socjalnej, mogłyby zostać siłą rzeczy ograniczone. Ale powinny przysługiwać im nadal zniżki na przejazdy pociągami czy komunikacją miejską ze względu na cel promowania mobilności naukowców – uważa Gajda.

– Zgadzam się z tym, że wszyscy doktoranci powinni otrzymywać stypendia. 3,5 tys. zł to piękna idea, ale wydaje się nieosiągalna. Tyle wynoszą zarobki adiunkta – wskazuje Aneta Pieniądz.

KRD zależy również na tym, aby podnieść jakość kształcenia doktorskiego. Dlatego po dwóch latach uczestnik programu musiałby przystąpić do egzaminu weryfikacyjnego, a także przedstawić zarys pracy doktorskiej, nad którą pracuje. Oceniany byłby przez komisję, w skład której wchodziłyby osoby z uczelni, ale także z zewnątrz, czyli promotor, profesor z ramienia Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, profesor wskazany przez uczelnię z innej jednostki niż doktorant i jego promotor, doktor wskazany przez CK oraz przedstawiciel samorządu doktorantów jako sekretarz. Od wyniku egzaminu zależałoby to, czy może kontynuować naukę, czy lepiej, by na tym etapie zakończył karierę naukową.

– To bardzo dobry pomysł. Sami o to zabiegaliśmy. Nie może być tak, że nie ma nad postępami doktoranta żadnej kontroli – uważa Aneta Pieniądz.

KRD zaproponuje również nowy mechanizm finansowania programów doktorskich. Uczelnia otrzymywałaby pieniądze w trzech transzach: 30 proc. po rekrutacji, 40 proc. po zdaniu egzaminu weryfikacyjnego, natomiast kolejne 30 proc. dopiero po obronie.

Zbieżne opinie

Czy te propozycje mają szanse na przyjęcie? KRD prowadził na ten temat rozmowy z resortem nauki.

– Dziś zostaną one oficjalnie zaprezentowane. Wstępnie jednak ministerstwo przychylnie ocenia nasze postulaty dążące do podniesienia jakości, a szczególnie powszechność stypendiów, zmiany formuły studiów doktoranckich czy podniesienia wymogów naukowych względem uczelni posiadających uprawnienia do nadawania stopnia doktora. Dyskusji jeszcze wymaga wiele szczegółowych rozwiązań oraz takie zagadnienia, jak: kontrakt doktorancki, udział doktorantów w gremiach kolegialnych i wybierających rektora, mobilności, zakresu języka obcego oraz system ewaluacji programów i finansowania doktorantów – mówi Gajda.

Resort nauki zdradził też kilka własnych pomysłów na kształcenie doktorantów. – Chcemy ten model gruntownie przebudować – odejść od pojęcia „studiów doktoranckich”. To jest zgodne m.in. z ekspertyzą NIK wskazującą na dysfunkcjonalność obecnego modelu, zwłaszcza studiów niestacjonarnych – zapowiedział Jarosław Gowin. Dodał, że resort chce wprowadzić trzy ścieżki uzyskiwania doktoratu. – Pierwszą byłyby programy doktorskie realizowane w ramach interdyscyplinarnych studiów na poziomie uczelni – nie studia doktoranckie, a szkoły doktoranckie. Druga ścieżka – eksternistyczna, z wolnej stopy. A trzecia droga dotyczyłaby grantów w konkursie Narodowego Centrum Nauki – wskazuje.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego własną wersję ustawy 2.0 zaprezentuje we wrześniu br. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 października 2018 r.