Już w marcu resort zdrowia chce przedstawić pierwsze łączone świadczenia. Mają one zagwarantować, że po pobycie w szpitalu chory nie będzie się tułać i tracić zdrowia w kolejkach.
Ile wydajemy na zdrowie / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Na początek połączone zostanie leczenie ostrych zespołów wieńcowych z rehabilitacją kardiologiczną. Czyli szpital, aby mieć pieniądze z NFZ, będzie musiał mieć własną rehabilitację lub dogadać się z inną placówką, która oferuje takie świadczenia. Tak zadeklarował wczoraj w czasie posiedzenia sejmowej komisji zdrowia wiceminister Krzysztof Łanda. Wcześniej jego zwierzchnik Konstanty Radziwiłł mówił, że chce postawić na opiekę skoordynowaną.

Reklama
Duża śmiertelność
Dlaczego zaczęto od kardiologii? W ostatnich latach pod względem liczby i jakości wykonywanych zabiegów kardiochirurgicznych Polska znalazła się w europejskiej czołówce. Jednak wskaźniki umieralności, głównie z powodu braku rehabilitacji po operacji, nadal mamy wysokie.
– Prócz rehabilitacji, w okresie po zabiegu kardiologii inwazyjnej, bardzo ważne jest jeszcze wpływanie na prozdrowotne zachowania pacjenta, takie jak rzucenie palenia, zmiana diety i ruch fizyczny oraz dopilnowanie by pacjent regularnie zażywał leki – zwraca uwagę Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia. Podkreśla, że także te elementy trzeba uwzględnić, by opieka była faktycznie skoordynowana i efekty operacji nie zostały zmarnowane. Kolejne łączenie świadczeń ma dotyczyć rehabilitacji po wszczepieniu endoprotez stawu biodrowego.
Minister po raz kolejny zapowiedział gruntowne przejrzenie koszyka świadczeń. Na pierwszy rzut dwustu ważnych procedur, których koszty wykonania źle skalkulowano. Na część z nich pójdą dodatkowe środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, co ma spowodować skrócenie kolejek. W innych – gdzie wyceny są za wysokie – zostaną przeprowadzone cięcia.
Wśród zapowiadanych na najbliższe miesiące zmian wiceminister Łanda wymienił także racjonalizacje wydatków na zaopatrzenie w materiały medyczne pacjentów. Jak stwierdził, nie może być tak, że pieluchomajtki refundowane przez fundusz kosztują 4–10 zł, a w markecie 80 groszy.
Sieć przesunięta

Za to dłużej możemy poczekać na projekt ustawy o sieci szpitali. PiS zapowiadał, że chce szybko wrócić do pomysłów Zbigniewa Religi, który chciał wyznaczyć najważniejsze placówki medyczne dla zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych i zarazem dać im preferencyjne kontrakty na świadczenia. Obecny minister zdrowia właśnie w tej sprawie miał wystąpić wczoraj przed komisją. Jednak zamiast Konstantego Radziwiłła w parlamencie pojawił się jego zastępca. Posłowie usłyszeli od niego, że zanim powstanie sieć szpitali, trzeba przygotować wszystkie mapy potrzeb zdrowotnych opisujące m.in. infrastrukturę, posiadany w systemie sprzęt medyczny, liczbę i kwalifikacje pracowników, a także uporządkować koszyk świadczeń i ich wyceny. Mapy mają być gotowe w kwietniu. Dopiero potem – jak twierdzi wiceminister Łanda – można przystąpić do ustalania, które placówki mają być najważniejsze dla zabezpieczenia opieki zdrowotnej. Resort przyłączy do sieci nie tylko publiczne placówki. Byłoby to wręcz niemożliwe, bo w niektórych powiatach jedynie szpitale są już skomercjalizowane.