Wczoraj do szpitala trafiła kolejna dwójka dzieci z podejrzeniem tej choroby.
W poznańskiej placówce leżą 13-miesięczna dziewczynka i 9-letni chłopiec. Profesor Magdalena Figlerowicz ze szpitala im. Jonschera przyznaje, że u dwójki dzieci, które przyjęto z gorączką, lekarze stwierdzili objawy charakterystyczne dla odry. – Problem jest taki, że nie zostały zaszczepione. Nie dlatego, że rodzice nie chcieli, ale że nie zdążyli – przyznaje lekarka.
Chorobę wywołuje już jedna cząsteczka wirusa, który jest bardzo żywotny. Jako że przenosi się drogą kropelkową, wystarczy czasem tylko wejść do pomieszczenia, w którym przebywała i np. kichnęła osoba chora. Nie dość tego: objawy pojawiają się stosunkowo późno, nawet po dwóch tygodniach od zakażenia, w postaci kaszlu, kataru, zapalenia spojówek i wysypki oraz wysokiej temperatury, przekraczjącej 40 st. C. Ale groźne są też powikłania w postaci zapalenia płuc, ucha, a nawet mózgu. U osób starszych zdarzają się też powikłania neurologiczne. Występują one u 30 proc. przypadków osób chorych.