Są już pieniądze na utworzenie centrum informacji dla zagranicznych pacjentów, ale nie ma podstawy prawnej do jego uruchomienia.
Są już pieniądze na utworzenie centrum informacji dla zagranicznych pacjentów, ale nie ma podstawy prawnej do jego uruchomienia.
W prawie wszystkich krajach UE działają już krajowe punkty kontaktowe (KPK) dla pacjentów, którzy chcą korzystać z leczenia transgranicznego – wynika ze strony internetowej Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia i Konsumentów. W Polsce tę funkcję pełni jednoosobowo pracownik NFZ, z którym można się skontaktować tylko e-mailowo.
Utworzenie co najmniej jednego takiego centrum informacyjnego dla pacjentów z zagranicy przewiduje dyrektywa transgraniczna. Pacjenci powinni uzyskać w nim informację m.in. o ofercie publicznych i prywatnych placówek medycznych, prawach pacjenta i standardach jakości obowiązujących w danym kraju. Dyrektywa obowiązuje od 25 października 2013 r., wtedy też powinien powstać polski KPK.
Ministerstwo Zdrowia zdecydowało już w 2013 r., że zostanie on utworzony w centrali NFZ. Fundusz twierdzi jednak, że bez polskiej ustawy transgranicznej, która jest procedowana w parlamencie, nie może uwzględnić wydatków na tworzenie i funkcjonowanie KPK w swoim planie finansowym.
Jak ustalił DGP, problem z finansowaniem zostanie rozwiązany. Minister znalazł pieniądze w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Została już podpisana umowa między resortem zdrowia a NFZ na sfinansowanie projektu – Wzrost jakości zarządzania w systemie ochrony zdrowia poprzez wsparcie Krajowego Punktu Kontaktowego do spraw Transgranicznej Opieki Zdrowotnej. Fundusz dostanie na ten cel 1,377 mln zł.
Problem w tym, że NFZ z uruchomieniem KPK i tak musi poczekać na ustawę transgraniczną. Ta 29 sierpnia została przyjęta przez Sejm, a wejdzie w życie prawdopodobnie za kilka tygodni. – Prace nad tworzeniem KPK są już zaawansowane, ale wciąż nie ma podstawy prawnej, żeby taki punkt funkcjonował – usłyszeliśmy w centrali NFZ.
Eksperci podkreślają, że każdy miesiąc opóźnienia oznacza wymierne straty dla polskich świadczeniodawców, bo pacjenci z UE nie mogą się zapoznać z ich ofertą. Według szacunków dzięki dyrektywie transgranicznej przychody polskich szpitali i przychodni mogłyby wzrosnąć nawet o miliard złotych, gdyby ich usługi zostały skutecznie wypromowane.
– Dopóki nie ma polskiego punktu, nie korzystamy z dobrodziejstw dyrektywy transgranicznej i z naszego największego atutu, jakim są niskie ceny usług medycznych w naszym kraju – podkreśla Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.
Tłumaczy, że np. Brytyjczyk, który skorzysta z leczenia w Polsce, na Wyspach otrzyma zwrot kosztów leczenia w pełnej wysokości, bo tam są one wyższe niż w Polsce. Zgodnie z dyrektywą w całej UE obowiązuje bowiem zasada, że krajowy ubezpieczyciel pacjenta rozlicza się z nim według lokalnych stawek (oznacza to, że np. Polak leczący się w Wielkiej Brytanii musiałby do kuracji dopłacać).
Etap legislacyjny
Czeka na rozpatrzenie przez Senat
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
-
Leczenie za granicą obwarowane ograniczeniami Wiadomo już, na jakie procedury będzie musiał się zgodzić NFZ, jeśli pacjent będzie...
-
Sejm uchwalił nowelizację: Będzie zwrot kosztów leczenia poza granicami kraju
-
Leczenie za granicą zbyt zbiurokratyzowane Zdaniem opozycji projekt ustawy transgranicznej nie zawiera przejrzystego mechanizmu...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama