Czy w Polsce istnieje mafia lekowa, która zajmuje się nielegalnym wywożeniem leków z kraju?

Bez wątpienia istnieje. Czasy się zmieniły i działalność zorganizowanych grup przestępczych również wygląda inaczej niż jeszcze 20 lat temu. Dziś mafia to nie bandyci z pistoletami maszynowymi Thompsona, lecz osoby wykształcone. Na wymuszeniach i haraczach można przecież zarobić ułamek tego co na przestępczości ekonomicznej. Rynek farmaceutyczny jest zaś z punktu widzenia przestępców szalenie atrakcyjny. Mówimy przecież o rynku wartym blisko 35 mld zł rocznie w Polsce. I szacuje się, że blisko 2 mld zł warte są nielegalnie wywożone leki.

Czy państwo może więc z tą mafią lekową wygrać?

Zależy, co rozumiemy poprzez słowo ”wygrać„. Jeśli mamy na myśli zupełne pozbycie się przestępczości na rynku leków – to niestety jest to chyba niemożliwe, a już na pewno bardzo, bardzo trudne. Gra idzie o ogromne pieniądze i bardzo atrakcyjny sektor. Nadal potencjalny zarobek jest ogromny, a ryzyko wpadki mniejsze niż choćby przy handlu narkotykami. Ale jeśli jako wygraną z mafią lekową będziemy rozumieli radykalne ograniczenie nielegalnego wywozu, to się da. Najnowsze statystyki Krajowej Administracji Skarbowej pokazują, że zrobiono duży krok w dobrą stronę.

No właśnie, wynika z nich, że od czerwca 2018 r. w ciągu kilku miesięcy obroty hurtowni farmaceutycznych spadły o ponad 40 proc.

A niektórych hurtowni o ponad 90 proc. Przy czym, rzecz jasna, chodzi o hurtownie wytypowane przez KAS do kontroli; te, co do których mieliśmy pewne podejrzenia.

W gospodarce zaczęła się wojna pesymistów z optymistami

Ale to nie oznacza przecież, że zmniejszył się nielegalny wywóz leków. Hurtowniom mógł po prostu gorzej iść biznes.

Proszę mi wierzyć, że tak duży spadek obrotów, w zasadzie z miesiąca na miesiąc, oznacza właśnie to, że przestały one brać udział w procederze nielegalnego wywozu leków. Suchą statystykę wystarczy nałożyć na dwie okoliczności. Po pierwsze, rynek farmaceutyczny w Polsce rośnie w przyzwoitym tempie, a nie się kurczy. Nie wydarzyło się ostatnio nic, co mogłoby drastycznie ograniczyć obroty uczciwie działających hurtowni. Po drugie, obroty zaczęły spadać w czerwcu. Dlaczego wtedy? Dlatego że KAS zyskała narzędzia kontrolne i analityczne. Weszły w życie znowelizowane przepisy. Szef KAS podpisał porozumienie z głównym inspektorem farmaceutycznym, a obrót lekami zaczął podlegać systemowi drogowego monitorowania przewozu towarów. Nasi funkcjonariusze mogą więc sprawdzić każdego hurtownika i zweryfikować, czy nie chce on wywieźć z kraju leków, których wywozić nie wolno.

Tyle że na ponad 700 kontroli drogowych nie stwierdzono ani jednego przypadku takiego nielegalnego wywozu.

Prewencja. Nie ma lepszej metody przeciwdziałania przestępczości ekonomicznej niż prewencja. Gdy zorganizowane grupy przestępcze dostrzegają, że w każdej minucie mogą zostać sprawdzone, po prostu zaprzestają nielegalnej działalności. Dla jasności, nie jestem naiwny. Te grupy nadal szukają łatwego zarobku. Zmieniają jednak przedmiot swojej działalności. Modelowym przykładem doskonałego działania prewencji jest walka z przestępczością VAT-owską. Każda statystyka, na którą pan spojrzy, wykaże, że luka VAT-owska maleje. I jakkolwiek zatrzymywani są podejrzani o przestępczość VAT-owską, to zatrzymań wcale nie jest tak dużo. Działa prewencja w postaci JPK, SENT czy STIR. Po prostu grupy przestępcze szukają niszy, w której zarobek jest duży, a ryzyko wpadki małe. Nielegalny wywóz leków do niedawna był właśnie taką niszą. Powoli nią być przestaje. Do niedawna taką niszą była nielegalna produkcja papierosów. Zysk z tego był większy niż z produkcji narkotyków. Zagrożenie sankcją oraz zainteresowanie służb zaś mniejsze. A nawet po wpadce w społecznym odbiorze przecież lepiej jest uchodzić za producenta papierosów niżeli za amfetaminowego bonza.

Dlaczego tak długo trwało to, by państwo na poważnie wzięło się za mafię lekową? Jeszcze do niedawna inspektorzy farmaceutyczni skarżyli się na to, że funkcjonariusze KAS nie chcą im pomagać.

Do marca 2018 r. tak naprawdę brakowało odpowiednich przepisów, które by taką pomoc umożliwiały. Dane, którymi KAS dysponuje, są przecież co do zasady objęte tajemnicą skarbową. Dopiero w 2018 r. dostrzeżono, że dobrze by było, gdyby z jednej strony inspekcja farmaceutyczna mogła uzyskiwać dane od KAS, a z drugiej byśmy my mogli otrzymywać informacje od inspekcji. Trzeba także uczciwie powiedzieć, że dla KAS walka z mafią lekową to zadanie istotne, ale mimo wszystko drugoplanowe. Staramy się wspierać inspektorów farmaceutycznych, policję oraz służby specjalne, ale clou naszej działalności pozostanie przestępczość podatkowa. W przypadku nielegalnego wywozu leków co prawda można mówić niekiedy o ubytkach dla Skarbu Państwa, gdyż wywożone są nieraz leki refundowane, ale kluczowym kłopotem jest brak dostępności leków w aptekach. No i wreszcie – KAS istnieje dopiero od dwóch lat. Nowa struktura musiała okrzepnąć.

Samorząd aptekarski jest pod wrażeniem wyników waszej ostatniej działalności. Jego przedstawiciele martwią się jednak, by to nie był jednorazowy zryw.

Mogę obiecać, że będziemy wspierali inspekcję farmaceutyczną. Zresztą, teraz to już nasz ustawowy obowiązek. Doskonale wiem, że kluczem jest systematyczność. Gdy przestępcy zobaczą, że na danym rynku skończyły się już kontrole, szybko na niego powrócą. Z naszego punktu widzenia najistotniejsze jest, aby wyprzedzać pomysły ludzi z mafii lekowej. Bo, trzeba wiedzieć, dzisiaj mamy do czynienia z przestępcami inteligentnymi, kreatywnymi i doskonale obytymi w prawie. Kilka dni temu udało nam się rozbić grupę przestępczą. I nie wdając się w szczegóły, znalazła ona niezły pomysł na obejście naszego systemu kontroli. Choć – i o to właśnie chodzi – niewystarczająco niezły.

Niebawem rząd rozpatrzy projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego, który przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Jak pan go ocenia?

Bardzo dobry projekt. Jeśli wejdzie w życie, będzie doskonale uzupełniać te działania, które już organy państwa podejmują, oraz wypełniać luki, które jeszcze gdzieniegdzie się zdarzają.

Krytycy mówią, że projektodawca skupia się głównie na wprowadzeniu szeregu przepisów karnych i zaostrzaniu odpowiedzialności karnej. A nie tędy droga.

Podobne głosy słyszałem, gdy zaostrzano kary za przestępczość VAT-owską. A jednak wraz z większym zainteresowaniem organów państwa, co przekłada się na nieuchronność kary, takie działanie okazało się skuteczne. Wierzę, że tak będzie także w tym przypadku.

Poza tym zaostrzanie kar i głośne mówienie o tym, że przestępczość lekowa jest równie groźna jak choćby narkotykowa, ma na celu też odpowiednie ukazanie problematyki. Dziś część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji nielegalnego wywozu leków. Wielu z nas nie łączy tego z faktem, że na półkach polskich aptek brakuje lekarstw, że najpoważniej chorzy muszą niekiedy zjechać pół województwa, by dostać lek, którego potrzebują. Opisywał pan przecież przypadki, w których umarzano postępowania karne dlatego, że osoba nielegalnie wywożąca leki o wartości kilkudziesięciu milionów złotych przeprosiła i obiecała, że tego nigdy więcej nie zrobi. To niestety sprzyjało rozwojowi zorganizowanych grup przestępczych. Projekt, w którym się twardo wskazuje, że przestępczość lekowa to groźna przestępczość, jest więc właściwym posunięciem.

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w uwagach do projektu wskazała, że aby ostatecznie rozprawić się z wywożącymi medykamenty, należałoby powołać do życia policję lekową. Czyli przyznać obecnie funkcjonującej inspekcji farmaceutycznej uprawnienia podobne do tych, które ma KAS.

Nie chcę się wypowiadać, czy powinna powstać policja lekowa, czy też skuteczne ściganie mafii lekowej można by powierzyć innym służbom, już posiadającym kompetencje policyjne. Wydaje mi się, że to kwestia wtórna. Najważniejsze jest to, by ktoś ze znacznymi uprawnieniami mógł walczyć z tymi przestępcami. Zbyt długo patrzono na nich jak na niegroźnych biznesmenów, którzy nikomu nie szkodzą.