Spada liczba porodów

Skala spadku liczby porodów jest znacząca. W 2010 roku odnotowano 413 403 porody. W 2024 roku było ich już 244 000. Od stycznia do listopada 2025 roku zarejestrowano 213 000 porodów, z projekcją na około 230 000 w skali całego roku. To przekłada się na zmniejszanie liczby oddziałów. Liczba porodówek liczonych jako odrębne adresy spadła z 406 w 2010 roku do 305 w okresie styczeń–listopad 2025.

Podczas posiedzenia komisji dotyczącej bezpieczeństwa okołoporodowego, przedstawiciele NFZ zaprezentowali następujące dane:

Zawieszenia oddziałów:

  • 2020 – 18
  • 2021 – 26
  • 2022 – 38
  • 2023 – 18
  • 2024 – 29
  • 2025 – 27
  • 2026 – 12

Zamknięcia oddziałów:

  • 2020 – 12
  • 2021 – 10
  • 2022 – 11
  • 2023 – 7
  • 2024 – 11
  • 2025 – 27
  • styczeń 2026 – 3

Najwięcej zamknięć odnotowano w województwach: małopolskim i wielkopolskim (po 4), mazowieckim, podkarpackim i śląskim (po 3). W przypadku zawieszeń dominowały województwa wielkopolskie, lubelskie i śląskie (po 4). W neonatologii w 2024 roku zamknięto 3 oddziały, a w 2025 – 9.

To wszystko przekłada się na zmniejszenie liczby łóżek położniczych. Tu obserwujemy spadek o 36 proc. - z 17 133 w 2016 roku do około 11 000 w 2025 roku. Głównym czynnikiem jest niż demograficzny – od 2010 roku liczba porodów spadła o około 150 000 rocznie.

Mapy potrzeb zdrowotnych na lata 2021–2026 wskazały rekomendację wygaszania oddziałów, w których liczba porodów była niższa niż 400 rocznie. Taki próg bezpieczeństwa – 400–600 porodów rocznie – od lat wskazywany jest przez konsultantów jako minimum zapewniające odpowiednie doświadczenie personelu.

Nowe świadczenie: opieka położnej w szpitalu bez porodówki

W związku ze spadającą liczbą porodówek, od 31 stycznia 2026 roku wprowadzono nowe świadczenie: opiekę nad kobietą w ciąży i rodzącą realizowaną przez położną w szpitalach bez oddziału położniczego.

Świadczenie zapewnia:

  • całodobową obecność co najmniej jednej położnej,
  • wydzieloną, intymną przestrzeń dla rodzącej, niezależną od SOR,
  • dedykowany transport medyczny do najbliższego oddziału położniczego,
  • drugą położną w gotowości na wypadek jednoczesnych zgłoszeń.

Jak podkreślali przedstawicie NFZ, SOR i izba przyjęć nie są miejscem planowych porodów – ich wskazanie w rozporządzeniu wynika z wymogów organizacyjnych.

W przypadku rozpoczęcia akcji porodowej położna ocenia stan kobiety i organizuje natychmiastowy transport. Jeśli poród jest zbyt zaawansowany, przyjmuje go na miejscu w wydzielonej sali, a następnie organizuje transport matki i noworodka do szpitala docelowego - tłumaczy NFZ.

Finansowanie porodów po nowemu

Miesięczny ryczałt dla szpitala realizującego to świadczenie wynosi 264 239 zł, co daje około 3,17 mln zł rocznie, a szpital, w którym odbywa się 30 porodów miesięcznie, otrzymuje około 360 000 zł miesięcznie (12 000 zł za poród z opieką nad noworodkiem).

Refundacja porodów i opieki nad noworodkiem wzrosła z 932 mln zł w 2016 roku do 1,127 mld zł w 2023 roku i 1,26 mld zł w 2024 roku.

Porodów coraz mniej, kadry coraz więcej

W latach 2018–2025 wzrosła liczba:

  • anestezjologów: z 6500 do 7844,
  • ginekologów-położników: z 5636 do 5909,
  • neonatologów: z 1181 do 1612,
  • położnych: z 18 000 do ponad 19 000.

Odsetek znieczuleń do porodu wzrósł z 3,3 proc. w 2010 roku do 22,7 proc. w 2025 roku. Najwyższy odsetek odnotowano w województwach: mazowieckim (52 proc.), małopolskim (38 proc.), łódzkim (33 proc.) i dolnośląskim (31 proc.).

Jednocześnie utrzymuje się wysoki poziom cięć cesarskich – około 50 proc., przy pożądanym poziomie 15–20 proc.

Kontrowersje wokół „głosowania nogami”

Przedstawiciele NFZ argumentują, że wiele oddziałów zamyka się, ponieważ pacjentki same rezygnują z mniejszych, powiatowych szpitali na rzecz ośrodków o wyższym stopniu referencyjności. Jako przykład podano Lesko, gdzie w połowie 2025 r. urodziło się zaledwie 74 dzieci, a oddział generował pół miliona złotych straty miesięcznie.

Z taką argumentacją nie zgadza się opozycja oraz organizacje społeczne. Parlamentarzyści z Podkarpacia wskazują, że w Bieszczadach sytuacja jest dramatyczna – po zamknięciu oddziałów w Sanoku, Ustrzykach Dolnych i Lesku, najbliższa porodówka znajduje się w Krośnie.

"Kobiety miesiąc przed terminem wynajmują mieszkania blisko szpitala, by zdążyć na poród. Czy w XXI wieku to jest standard bezpieczeństwa?" – pytała jedna z posłanek.

Eksperci fundacji obawiają się, że nowe świadczenie to jedynie „rozwiązanie awaryjne”, które nie zastąpi przemyślanej polityki demograficznej. Zwracają też uwagę na koszty: jeśli w danej placówce poród „awaryjny” odbędzie się raz w roku, to biorąc pod uwagę roczny ryczałt przekraczający 3 miliony złotych, będzie to najdroższy poród w historii systemu.