Emocjonujemy się oszustwami dokonanymi przez Amber Gold i indolencją prokuratury. Wytaczamy walkę lichwiarzom. Rozpoczynamy bój z dziką reprywatyzacją. I doskonale. Ale największa i najbardziej uderzająca w przeciętnego Polaka afera ostatnich lat pozostaje nadal bez reakcji.
Gdy poprosiliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o ustosunkowanie się do tekstu – usłyszeliśmy: „bez komentarza”. Jeśli instytucje te walczą tak samo skutecznie z patologiami, jak chętnie udzielają nam informacji, to nic dziwnego, że Polska jest rajem dla lekowych przestępców.
O wywozie leków piszemy na łamach DGP od wielu lat. I jako autor kilkudziesięciu tekstów, po których nawet znowelizowano ustawę – Prawo farmaceutyczne, z pełną odpowiedzialnością stwierdzam: istnieje jakaś blokada, której dziennikarze nie są w stanie sforsować. Nie chodzi o brzmienie przepisu którejś z ustaw. Te są dobre. Nie chodzi także o brak wiedzy. Ta jest łatwo dostępna. Kłopot zaczyna się dopiero na etapie, gdy już wiemy, kto jest zły. A wynika on stąd, że nie widać na horyzoncie tego dobrego.