Przedsiębiorca trudniący się regularnym przewozem osób zapłaci 3 tys. zł kary za to, że zatrudniony u niego kierowca zboczył z kursu i tym samym naruszył warunki zezwolenia. Na nic się zda tłumaczenie, że chciał pomóc zmarzniętym pasażerom.
TEZA Przedsiębiorca, który ma zezwolenie na wykonywanie regularnych przewozów w krajowym transporcie drogowym, odpowiada za wszystkie aspekty dotyczące prowadzonej działalności gospodarczej, a więc i za zmianę trasy przez kierowców.
STAN FAKTYCZNY Zatrzymano na przystanku do kontroli pojazd kierowany przez I. K., którym wykonywany był regularny przewóz osób w imieniu przedsiębiorcy. Na podstawie okazanego przez kierowcę rozkładu jazdy stwierdzono, że przewóz był wykonywany z naruszeniem warunków zezwolenia. Kierowca powinien bowiem odjechać z przystanku przy dworcu kolejowym o godz. 9:00, podczas gdy kontrolerzy oczekując od godz. 8:35 do godz. 9:00, nie zaobserwowali odjeżdżającego autobusu. Ustalono również, że kierowca zabierał pasażerów już o godz. 8:44 z innego przystanku, co zostało poświadczone kserokopią sprzedanego biletu. Nałożono zatem na przedsiębiorcę karę w wysokości 3 tys. zł za wykonywanie przewozu z naruszeniem warunków zezwolenia. W podstawie prawnej wskazano art. 92a ust. 1, 6 i 7 ustawy o transporcie drogowym (Dz.U. 2001, nr 125, poz. 1371 ze zm.).
Przedsiębiorca wniósł skargę, a główny inspektor transportu drogowego utrzymał w mocy rozstrzygnięcie organu I instancji. Wskazał, że przy wykonywaniu przewozu regularnego w krajowym transporcie drogowym wsiadanie i wysiadanie pasażerów odbywa się tylko na przystankach określonych w rozkładzie jazdy. Sprawa trafiła więc do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który oddalił skargę przedsiębiorcy. Podkreślił, że kary pieniężne nakładane są na przedsiębiorcę, a nie na kierowcę, w celu zapewnienia należytego wykonywania działalności gospodarczej. Wyjątki od tej odpowiedzialności określone zostały w art. 92c ustawy, zgodnie z którym postępowania wobec przedsiębiorcy nie wszczyna się, jeżeli okoliczności sprawy i dowody jednoznacznie wskazują, że podmiot wykonujący przewóz nie miał wpływu na powstanie naruszenia bądź w sytuacji, gdy naruszenie przepisów nastąpiło wskutek zdarzeń lub okoliczności, których podmiot wykonujący przewozy nie mógł przewidzieć. Wtedy właściwy organ wydaje decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie nałożenia kary. Sąd uznał, że w tej sprawie naruszone zostały warunki zezwolenia. Faktu naruszenia rozkładu jazdy co do wyznaczonego przystanku nie kwestionował sam kierowca autobusu. Wskazał jedynie, że odstępstwo od wyznaczonego przystanku miało charakter wyjątkowy i spowodowane było chęcią pomocy zmarzniętym pasażerom. Takie przyczyny nie miały jednak znaczenia, gdyż przepisy wyłączające odpowiedzialność mają charakter bezwzględnie obowiązujący, a odpowiedzialność przewoźnika może być wyłączona w ściśle określonych przypadkach. Te zaś w sprawie nie miały miejsca. Przedsiębiorca wniósł skargę kasacyjną. Wskazał, że stwierdzone naruszenie zostało popełnione przez kierowcę, który użył pojazdu służbowego przed rozpoczęciem kursu do realizacji swoich prywatnych celów.
Reklama
UZASADNIENIE Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wskazał, że stan faktyczny sprawy nie wskazuje, aby kierowca podjął się kursów poza czasem pracy. Kodeks pracy określa, że czasem pracy jest czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy. Za okolicznością, iż naruszenie, jakiego dopuścił się kierowca, pozostawało w związku z wykonywanymi czynnościami zawodowymi, a więc w ramach czasu pracy, przemawiały jego zeznania oraz kopia paragonu sprzedaży biletu. Z zeznań kierowcy wynikało, że świadomie, z uwagi na niską temperaturę i z chęci uchronienia pasażerów przez zmarznięciem, pominął on przystanek zlokalizowany na dworcu, a kurs rozpoczął od innego przystanku. Wskazał, że zgodnie z rozkładem jazdy kurs powinien rozpocząć o godzinie 9:00, ale na pierwszy przystanek podjechał już o godzinie 8:45. Potwierdzeniem tego, że działania kierowcy nie były czysto prywatne, jest kserokopia paragonu sprzedaży biletu opatrzona w nagłówku danymi przedsiębiorstwa przewozowego. Wystawiony on został o godzinie 8:44. A zatem o tej godzinie kierowca podjął czynności związane z realizacją przewozu pasażerów, a tym samym rozpoczął on pracę na rzecz przedsiębiorcy.

Reklama
WSA wskazał, że mając na uwadze charakter podjętych przez kierowcę działań, których efektem mimo pozytywnych pobudek, było naruszenie warunków zezwolenia na wykonywanie przewozów osób, brak było podstaw do stwierdzenia, aby naruszenie to powstało w wyniku wystąpienia zdarzeń i okoliczności o charakterze nadzwyczajnym, niezależnym do przedsiębiorcy, na których powstanie nie miał on wpływu.
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 kwietnia 2016 r., sygn. akt II GSK 2392/14
KOMENTARZ EKSPERTA
Michał Paprocki radca prawny z Kancelarii Radcowskiej Chmaj i Wspólnicy / Dziennik Gazeta Prawna
Zakładając, że kierowca rzeczywiście chciał pomóc marznącym pasażerom, to działał w intencji ochrony ich zdrowia kosztem naruszenia warunków zezwolenia. Musimy jednak pamiętać, że „twarde prawo, ale prawo”. Uwzględnienie przesłanki negatywnej do zastosowania administracyjnej kary pieniężnej, w postaci stanu wyższej konieczności, jest uzależnione od tego, czy przesłanka ta została zawarta w normach materialnych regulujących wymierzenie kary. NSA wskazywał nieraz, że materialne prawo administracyjne nie ma przepisów ogólnych na wzór skodyfikowanych gałęzi prawa. Instytucja stanu wyższej konieczności będzie zatem miała znaczenie normatywne w sprawach administracyjnych, kiedy zostanie wprowadzona do ustaw normujących poszczególne dziedziny materialnego prawa administracyjnego. W ocenie sądu brak było ustawowych przesłanek pozwalających odstąpić od kary. To wszystko ma prowadzić do określonego porządku. Wyobraźmy sobie pilota samolotu, który samowolnie zmienia kurs. Wydaje mi się jednak, że skarżący nieprecyzyjnie sformułował zarzuty. Argumentacja winna zmierzać do wykazania, że wystąpiły zdarzenia i okoliczności nadzwyczajne.