Do zdominowanego przez finansistów zarządu Intercity, flagowego przewoźnika PKP, dołączył Piotr Rybotycki, z doświadczeniem w DB Schenker Rail. Ma pomóc spółce odbić się od dna.
W pierwszym półroczu z usług PKP Intercity zrezygnowało prawie 3 mln pasażerów. To dzwonek alarmowy. W resorcie infrastruktury zapadła decyzja, że prezes Marcin Celejewski i jego zastępca Paweł Hordyński – obaj bez przeszłości w branży – dostaną do zarządu kolejarza. Piotr Rybotycki został ściągnięty ze Śląska. Ma odpowiadać za tabor, infrastrukturę i bezpieczeństwo przewozów.
Nowy członek zarządu stara się nie tracić czasu. Już podczas podróży pociągiem EIC „Sobieski” z Katowic do Warszawy odbył długą rozmowę z drużyną konduktorską. Pracownicy mieli opowiadać o problemach z technicznym przygotowaniem pociągów i wymieniać słabe punkty taboru. – Z moich pierwszych obserwacji wynika, że w PKP IC powinniśmy ustrukturyzować pracę nad strategicznymi projektami. To jest coś, czym zajmowałem się przez ostatnie lata, kierując biurem strategii i zarządzania w DB Schenker Rail – zapowiada.
Rybotycki ma duże doświadczenie w przewozach pasażerskich i projektach restrukturyzacyjnych. Ale co ciekawe, na kolej trafił przez przypadek. Z wykształcenia jest chemikiem. Na początku kariery był związany ze spółkami z różnych branż, takich jak Carbochem czy Agata Meble. Z logistyką kolejową zetknął się, gdy w latach 90. jego kolega założył biznes polegający na spedycji produktów chemicznych między Rosją a Niemcami i wciągnął go do współpracy. Od 1992 do 1997 r. pracował jako menedżer w spółce CTL Logistics. Potem miał kilka lat kolejarskiej przerwy, które przepracował w chemii, m.in. w firmie Frotex z Prudnika. Po 2001 r. wrócił do branży. Tym razem inny znajomy kupił kopalnię piasku, która do transportu surowca używała swoich lokomotyw i wagonów, a w dodatku dysponowała własną infrastrukturą. – Dołączyłem do firmy PCC, która jako jedna z pierwszych rozpoczęła działalność w sektorze przewozów towarowych – wspomina Rybotycki.
To właśnie PCC Rail weszła w 2007 r. w kooperację z brytyjską Arrivą, by uruchomić przewozy pasażerskie w województwie kujawsko-pomorskim. Start był nieudany, co nagłaśniały media. Rybotycki został dyrektorem zarządzającym Arrivy PCC. – Przeniosłem się wtedy do Torunia. Musieliśmy zorganizować tabor, przeszkolić ludzi. Bo większość maszynistów nie prowadziła pociągów pasażerskich – opowiada menedżer. To była potężna presja. – Wszyscy patrzyli, kiedy powinie nam się noga, i wróżyli, że marszałek województwa zakończy z nami współpracę – dodaje. Ostatecznie eksperyment jednak wypalił. Dzisiaj Arriva ma 70 proc. przewozów w województwie i bije efektywnością Przewozy Regionalne. W 2010 r. została przejęta przez Deutsche Bahn. A Rybotycki pełnił następnie funkcję dyrektora ds. strategii i zarządzania programami w DB Schenker Rail Polska.
Jak tłumaczy nowy członek zarządu PKP IC, decyzja o wejściu na pokład Intercity była trudna nie tyle dla niego, ile dla żony. Bo oznacza przeprowadzkę z Gliwic do Warszawy. – Wynająłem już mieszkanie w stolicy. Teraz będę namawiał żonę, żeby mi towarzyszyła. I liczę na wsparcie ze strony dwóch synów, którzy są już w wieku studenckim i z pewnością nie mieliby nic przeciwko mieszkaniu bez rodziców – żartuje.