Władze miast zaczynają wspierać car sharing. Liczą, że dzięki niemu zmniejszy się liczba prywatnych aut. A to ograniczy korki i zmniejszy problemy z parkowaniem.
Warszawa chce wybrać operatora, który zaoferuje mieszkańcom 300–500 aut do wynajęcia na minuty. Dzięki przywilejom przyznanym przez ratusz firma ma zaproponować znacznie korzystniejsze stawki niż te, które oferują działający teraz operatorzy. Rada Warszawy właśnie dała zielone światło dla ostatecznego wyboru firmy. Zachętą ma być bardzo niska, ryczałtowa stawka za parkowanie samochodu w płatnej strefie, którą ustalą radni. Pierwsza propozycja: 360 zł rocznie za jeden pojazd. Dodatkowo ratusz obiecuje promować usługę.
Reklama

Reklama
– Właśnie tak to działa w wielu miastach zachodnich, gdzie jedno auto car sharingu w ciągu kilku lat zastąpiło nawet kilka samochodów prywatnych – przekonuje Łukasz Puchalski, szef stołecznego Zarządu Dróg Miejskich. – Według badań proponowane teraz przez firmy stawki wynajmu samochodów są jednymi z wyższych w Europie. Liczymy, że wybrany przez nas operator zaoferuje niższe ceny – komentuje.
Taki miejski system o nazwie Vozilla od 4 listopada działa we Wrocławiu. Mieszkańcy mają tam do dyspozycji 140 elektrycznych nissanów leaf. Flota ma być wkrótce powiększona do prawie 200 aut. Za wypożyczenie samochodu na minutę trzeba zapłacić 75 gr (stawka ma wzrosnąć do 1 zł). Operator twierdzi, że usługa cieszy się dużym zainteresowaniem, ale nie chce podawać dokładnych statystyk.
Z systemem wrocławskim wiązały się jednak pewne kontrowersje. Operator początkowo uznał, że w każdym samochodzie wypożyczający napotka tylko kopię dowodu rejestracyjnego. Policja stwierdziła, że to niezgodne z prawem, i zapowiedziała, że użytkownikom Vozilli będzie wlepiać mandaty. Po tej groźbie firma zdecydowała, że w każdym samochodzie znajdzie się oryginał dokumentu.
Wspierany przez władze miasta system car sharingu zamierza uruchomić Kraków. Na razie wypożyczalnie działają tam na zasadach komercyjnych. Podobnie jest w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu.
W stolicy obecne są już trzy firmy: Traficar, Panek i 4Mobility, które łącznie oferują prawie 700 aut. – W Warszawie działamy od wakacji i jesteśmy zadowoleni z wyników. Każdy samochód jest wypożyczany dziennie średnio ponad trzy razy – informuje Katarzyna Panek z Panka. Firma oferuje hybrydowe toyoty. Za jedną minutę jazdy trzeba zapłacić 50 gr i dodatkowo 65 gr za każdy kilometr.
Firmy przekonują, że na dłuższą metę wypożyczanie auta może być bardziej opłacalne niż posiadanie własnego, zwłaszcza dla tych, którzy nie korzystają z niego codziennie. Przypominają, że posiadacze samochodów ponoszą spore wydatki, m.in. na ubezpieczenie czy serwisowanie.
Car sharing można przetłumaczyć jako współużytkowanie aut. Pokrótce działa to tak, jak w przypadku popularnych systemów rowerowych. Samochody są rozmieszczone po całym mieście. Ich wypożyczenie ma być proste i szybkie. Auto można znaleźć na interaktywnej mapie w swoim smartfonie i zarezerwować. Także za pomocą telefonu otwieramy samochód (skanując odpowiedni kod na szybie).
Takie współużytkowanie bardzo dobrze przyjęło się w wielu miastach na Zachodzie Europy. Jeden z najsłynniejszych systemów tego typu działa w Paryżu, gdzie w całym mieście dostępnych jest ponad 3 tys. samochodów elektrycznych.