43 tys. nowych, oficjalnie zarejetrowanych aut nigdy nie wyjechało na nasze drogi. Reeksportowano je. Tak pompują sobie statystyki głównie VW i Dacia.
Oficjalnym danym pochodzącym z systemu CEPiK na pierwszy rzut oka trudno cokolwiek zarzucić – wynika z nich jasno, że w ubiegłym roku zarejestrowano u nas dokładnie 416 225 samochodów osobowych. I właśnie taka informacja podawana jest do publicznej wiadomości. Eksperci podkreślają, że to rekordowy wynik, dilerzy i importerzy chwalą się indywidualnymi sukcesami, a niektórzy obserwatorzy rynku sugerują, że to efekt lepszej koniunktury na rynku pracy, wyższych zarobków oraz programu 500+.
W rzeczywistości wcale nie jest tak różowo. Dotarliśmy do raportu Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego „Samar”, z którego wynika, że ponad 10 proc. nowych aut zaraz po zarejestrowaniu zostało... wyrejestrowanych i sprzedanych za granicę. Fakt, że nikt nie chce się tym publicznie chwalić i nagłaśniać zjawiska, najlepiej obrazuje jedno zdanie zawarte w dokumencie przekazanym przez Samar importerom: „Raport musi być traktowany jako materiał poufny i może być wykorzystywany tylko i wyłącznie do celów wewnętrznej analizy odbiorcy”.