- Wątpliwości budzi mechanizm zmiany taryf czy sposób zorganizowania zasad poboru opłat za usługi wodne. Ponadto kontrowersyjny jest też obowiązek opomiarowania poboru wody na każdy cel odrębnie czy opomiarowania odprowadzania wód opadowych i roztopowych - mówi w rozmowie z DGP Mateusz Faron, prawnik z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu.



Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy – Prawo wodne z poprawkami, które sprowadzają się do tego, że opłaty za wodę nie zostaną podwyższone. To radykalna zmiana. Jak pan ocenia tę decyzję?
Reklama
Wyraźnie trzeba zaznaczyć, iż w chwili obecnej wszelkie rozważania czynimy w oparciu tylko i wyłącznie o komunikat prasowy Rady Ministrów. Rządowe Centrum Legislacji bowiem nie opublikowało jeszcze projektu ustawy – Prawo wodne z poprawkami Rady Ministrów. W tym stanie rzeczy trudno tak naprawdę o jednoznaczną ocenę decyzji. Komunikat po pierwsze – jest dość nieprecyzyjny, gdyż nie odnosi się wprost do ustawowych opłat za pobór wody, mowa w nim tylko o braku podwyżki opłat. Po drugie – wskazuje lakonicznie na przedłużenie obowiązywania dotychczasowych opłat. Przyjmując, że decyzja stanowi uwzględnienie wszystkich postulatów zgłaszanych od wielu miesięcy zarówno przez branże wodociągowo-kanalizacyjną, jak i ekspertów, zmianę ocenić trzeba pozytywnie. Jeżeli natomiast decyzja rządu nie ma nic wspólnego z głosami branży, to może ona ze względu na swój fragmentaryczny charakter skutkować zdekompletowaniem projektowanego systemu. Jednocześnie trudno stwierdzić, jaki instrument prawny wykorzystany zostanie przez projektodawców dla realizacj decyzji o braku podwyżek. Można przypuszczać, że projekt ustawy będzie przewidywał odpowiednie vacatio legis w stosunku do regulacji opłat.

Reklama
Jakie konsekwencje może przynieść rezygnacja z podwyższenia opłat?
Na chwilę obecną, nie znając kształtu projektu ustawy, kluczowe wydają się dwa aspekty.
Pierwszy z nich dotyczy spełnienia obowiązku pełnego wdrożenia dyrektyw unijnych, w tym tzw. ramowej dyrektywy wodnej. Ministerstwo Środowiska w toku dotychczasowych prac wielokrotnie uzasadniało bowiem podwyższenie opłat za pobór wody właśnie wymogami stawianymi przez prawodawcę wspólnotowego, a których w ocenie Trybunału Sprawiedliwości UE nie spełnia nasz krajowy porządek prawny. Ostateczny termin na wdrożenie dyrektyw upływa 31 grudnia 2016 r. Tym samym, przyjmując, że spełnienie wymagań implikowało konieczność podwyższenia opłat za pobór wody, pojawia się pytanie – jak na odłożenie w czasie rzeczywistej realizacji komentowanej sfery (podwyższenia opłat) zareagują właściwe organy Unii Europejskiej?
Drugi aspekt tyczy się samego funkcjonowania systemu. Ustawa powołuje do życia ogromny podmiot prawny – Wody Polskie, o niezwykle szerokich kompetencjach. Przy tym projektodawcy stawiali mu ambitne zadania do zrealizowania. M.in. do jego budżetu miały trafić właśnie nowe opłaty za pobór wody. Nie ma co ukrywać, że przy braku przychodów z ich tytułu pojawia się zasadnicza wątpliwość zarówno co do samofinansowania się całego systemu, jak i działalności Wód Polskich. Proszę zaś pamiętać, że podmiot ten od 1 stycznia 2017 r. ma uzyskać wiele kompetencji, w tym choćby w zakresie wydawania pozwoleń wodnoprawnych.
Jednak nie tylko podwyżki były krytykowane przez przedsiębiorców. Czego dotyczyły ich uwagi?
Dla przykładu, wątpliwości budzi mechanizm zmiany taryf czy sposób zorganizowania zasad poboru opłat za usługi wodne. Ponadto kontrowersyjny jest też obowiązek opomiarowania poboru wody na każdy cel odrębnie czy opomiarowania odprowadzania wód opadowych i roztopowych. Powyższe świadczy niestety o zupełnym zignorowaniu przez ustawodawcę uwarunkowań technicznych, w jakich funkcjonują przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, co determinuje konieczność zmian.