statystyki

Propozycja resortu w sprawie publicznego transportu zbiorowego wodą na młyn prywatnych przewoźników

autor: Urszula Mirowska-Łoskot19.10.2016, 07:24; Aktualizacja: 19.10.2016, 10:05
Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, prezes Zrzeszenia Gmin, Województwa Lubuskiego

Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, prezes Zrzeszenia Gmin, Województwa Lubuskiegoźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Po uchwaleniu przez parlament nowych przepisów samorządom nie będzie się opłacało organizować kursów do najodleglejszych miejscowości - mówi w wywiadzie dla DGP Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, prezes Zrzeszenia Gmin, Województwa Lubuskiego.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce znowelizować ustawę o publicznym transporcie zbiorowym. Jak pan ocenia ten projekt?

Bardzo źle. Niestety, boimy się, że możemy zostać postawieni przed faktem dokonanym, a nasze wysiłki w ostatnich latach, zmierzające do uporządkowania i zoptymalizowania zbiorowego transportu publicznego, również w kontekście dowozu dzieci do szkół, mogą lec w gruzach. Gdy analizujemy propozycje, które mają się znaleźć w projekcie ustawy, trudno nie odnieść wrażenia, że na jej kształt duży wpływ miało lobby przewoźników prywatnych.

To poważny zarzut.

Tak, ale jak inaczej można wytłumaczyć to, że zamiast chronić samorządy, które dbają, żeby transport zbiorowy dotarł do każdej, nawet najmniejszej i najbardziej odległej miejscowości, rząd zamierza chronić wyłącznie prywatnych przewoźników? Zgodnie bowiem z projektem organizowane przez władze lokalne przewozy użyteczności publicznej będą wykonywane wyłącznie na tych liniach, które nie będą obsługiwane przez przewoźników komercyjnych na zasadach rynkowych. Jeśli samorząd ma uzupełniać deficytowe linie i tylko na nich jeździć, powinien móc poniesione z tego tytułu straty rekompensować kursami na rentownych trasach. Niestety, ustawodawca tego nie przewiduje. Co więcej, nowelizacja przyznaje prywatnym podmiotom możliwość ubiegania się o dopłatę z budżetu państwa z tytułu honorowania ulg ustawowych. Tymczasem organizatorom komunikacji miejskiej nie przyznano takiego prawa, nawet wtedy, gdy w ramach zawartego porozumienia międzygminnego organizują publiczny transport zbiorowy wykazujący znamiona powiatowych przewozów pasażerskich.

Projekt wprowadza także obowiązek organizowania kursów w połowie przedziału czasowego połączeń już istniejących. To chyba dobra zmiana, bo obecnie w wielu miejscowościach autobusy odjeżdżają albo rano, albo po południu.

Nie zgadzam się z tym, bo w bardzo wielu przypadkach będzie to prowadzić do tworzenia kursów nierentownych, których funkcjonowanie będzie powiększać i tak już duże koszty utrzymania publicznego transportu zbiorowego ponoszone przez samorządy. Wprowadzenie w życie nowego obowiązku będzie wynikało wyłącznie z konieczności stosowania ustawy, a nie z rzeczywistego zapotrzebowania na utworzenie i utrzymanie większej liczby połączeń w ramach linii komunikacyjnej, wynikającego np. z analizy popytu na usługi komunikacyjne.

Zniesienie ograniczenia dotyczącego wysiadania pasażerów wyłącznie na przystankach określonych w rozkładzie jazdy nie spowoduje wzrostu kosztów, a także ta zmiana jest krytykowana przez samorząd. Dlaczego?


Pozostało 36% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane