Od wielu lat warszawscy lokatorzy, broniąc się przed czyścicielami kamienic, zaczęli się zrzeszać i informowali władze o nieprawidłowościach. Ani ratusz, ani prokuratury, ani kolejni prezydenci czy ministrowie sprawiedliwości nie byli zainteresowani ich rewelacjami.
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas burzliwej konferencji ogłosiła tydzień temu wstrzymanie zwrotów nieruchomości w stolicy do czasu uchwalenia nowej ustawy reprywatyzacyjnej. Atakowana przez dziennikarzy za oddanie działki na pl. Defilad zasłaniała się lokatorami reprywatyzowanych kamienic, którym tak bardzo pomagała. Nikt o nich wcześniej nie pomyślał, a ona – jak podkreślała – już w 2008 r. wprowadziła pojęcie wrażliwego lokatora.
Niby reprywatyzacja została wstrzymana, a tymczasem trzy dni po tej konferencji, w poniedziałek 29 sierpnia, „wrażliwy lokator”, schorowany starszy pan z emeryturą poniżej 2 tys. zł, usłyszał w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia wyrok: eksmisja bez prawa do lokalu socjalnego. Dla tego człowieka to wyrok śmierci.