Tadeusz Kołacz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Chrzanowie odpowiada na pytania związane z kompetencjami kuratorów w związku z działaniami oświatowymi podejmowanymi przez rady gminy.
Tadeusz Kołacz naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Chrzanowie / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Powiat i gmina mogły do tej pory zakładać i prowadzić w ramach zadań własnych publiczne placówki doskonalenia nauczycieli, zakłady kształcenia nauczycieli i biblioteki pedagogiczne. A po ostatniej nowelizacji ustawy o systemie oświaty może to nastąpić dopiero po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. Co to oznacza w praktyce?

Reklama
Wzmocnienie rangi i roli kuratora oświaty. Skoro kuratora powołuje gremium rządowe, to jego decyzje będą decyzjami rządu i partii rządzącej. Zatem nie tylko w tej sprawie, bo tu akurat kurator oświaty tylko opiniuje plany pracy publicznych placówek doskonalenia nauczycieli, ale każdej sprawie, która wymaga pozytywnej opinii kuratora oświaty, partia rządząca odbiera samorządowi dotychczasowe prawo autonomicznego decydowania o sprawach mieszkańców.
Kolejna zmiana, jaka pojawiła się w nowelizacji to przepis, który wskazuje, że ustalenie sieci przedszkoli na terenie gminy może nastąpić również po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora...
Skoro w nowym zapisie ustawy jest to uzależnione od pozytywnej opinii kuratora oświaty, to w każdym przypadku, gdy rada gminy ustala sieć prowadzonych przez gminę publicznych przedszkoli, musi uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty.
Także ustanowienie nowego planu sieci szkół wiąże się z pozytywną opinią kuratora. Jakie utrudnienia dla samorządów się z tym wiążą?
Zawsze gdy treść uchwały gminy jest uzależniona nie tylko od zapisów prawa, ale od zgody innego organu, mamy do czynienia z utrudnieniem i ograniczeniem kompetencji samorządu.
Czy przy zakładaniu szkoły też powinna być brana pod uwagę wiążąca opinia kuratora?
Osoba prawna inna niż jednostka samorządu terytorialnego lub osoba prywatna będą musiały uzyskać dodatkowo pozytywną opinię kuratora oświaty. Pozostaje też konieczność uzyskania zezwolenia właściwego organu samorządu terytorialnego, którego zadaniem jest prowadzenie szkół lub placówek publicznych. To jest istota sprawy, bo samorządowi pozostawiono decyzję ostateczną w tej materii.
Do tej pory przekazanie szkół małych, tj. do 70 uczniów w niepubliczne ręce wiązało się dla samorządu z pozytywną opinią kuratora. Paradoksalnie przy likwidacji gmina nie musiała się z nią liczyć. Ważne było tylko, aby się do niej odniosła. Po zmianach kurator również będzie to blokował. Czy to właściwy kierunek?
Nowelizacja ustawy o systemie oświaty stanowi, że szkoła lub placówka publiczna prowadzona przez JST może zostać zlikwidowana po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. Wraca stare. Kiedyś kurator mógł blokować samorządom naprawę sieci szkół, teraz znów będzie mógł. Jedno, co się nie zmieni, to zapewne odpowiedź ministra edukacji na problem niedoszacowania subwencji oświatowej – że winne są samorządy, bo mają złą sieć szkolną. Koło się zamknie. Jest też pozytyw. Samorząd dostaje prawo odwołania się od postanowienia, czyli opinii kuratora oświaty, w formie zażalenia do ministra oświaty. Świetnie....
W nowelizacji znalazł się też przepis, dokładnie art. 17, który jasno wskazuje, że przy wszystkich zmianach, w tym likwidacji placówek, których procedura była już wcześniej rozpoczęta, trzeba jednak uwzględniać wiążącą opinię kuratora. Czy to nie jest nadużycie i działanie prawa wstecz?
Samorządy procedurę likwidacji placówek oświatowych rozpoczynają zwykle w styczniu, przyjmując uchwałę intencyjną. Ustawa o zmianie ustawy o systemie oświaty została przyjęta przez Sejm 29 grudnia. Kto czyta, nie błądzi. A kto widzi nocne procedowanie ustaw przez walec sejmowej większości, nie powinien mieć wątpliwości. A że prawo trochę działa wstecz? Gorsze rzeczy nasze oczy widziały.
Do tej pory kuratora powoływał i odwoływał wojewoda za zgodą ministra edukacji. Po zmianach będzie to robił minister na wniosek wojewody. Będzie mógł odwołać kuratora w każdej chwili. Czy to oznacza, że na decyzje kuratorów będzie miał wpływ bardziej minister niż wojewoda, który lepiej zna realia w województwie?
Wojewoda jest i był narzędziem premiera. W efekcie będzie więc prawie jak było. A że minister, który powołał, może odwołać? Jak mówi młodzież: „jak się fika, to się leci”.
Nowelizacja zakłada też, że obecni kuratorzy pozostają na swoich stanowiskach nie dłużej niż trzy miesiące, a wojewoda ma rozpisać konkurs na nowych w ciągu 14 dni. Czy poprzednia ekipa rządząca również wymieniała kuratorów?
Najlepiej na to pytanie odpowiedzieliby ci naiwni, którzy bezskutecznie startowali w konkursach na kuratorów czy dyrektorów. Ale od kiedy najlepszym kandydatem jest kandydat najbardziej kompetentny?
Zmieniają się też zasady wyboru kuratorów. W komisji będzie przewaga osób z MEN i wojewody. Czy w takiej sytuacji w ogóle potrzebny konkurs?
Potrzebny. Jak kwiatek do kożucha.