Osoby zatrudnione w urzędach wojewódzkich i instytucjach administracji zespolonej jeszcze w tym roku będą mogły liczyć na dodatkowe pieniądze. To efekt m.in. protestów „żółtych kamizelek” i odpływu specjalistów.
Rozpiętość zarobków w służbie cywilnej jest bardzo duża. W ministerstwach i innych urzędach centralnych wynagrodzenia są znacznie powyżej średniej. Z kolei w urzędach wojewódzkich i innych instytucjach rządowych w terenie – bardzo często niewiele wyższe od płacy minimalnej, rzadko przekraczają 3 tys. zł brutto. Tej sytuacji od kilkunastu miesięcy próbują się przeciwstawić organizacje związkowe, które działają w urzędach wojewódzkich. Część z nich, jak np. Lubelski Urząd Wojewódzki, jest w sporze zbiorowym w wojewodą. Główny postulat związkowców jest niezmienny i dotyczy 1 tys. zł netto wzrostu płac z wyrównaniem od stycznia 2019 r. Wszystko wskazuje na to, że konflikt może zostać zażegnany, bo resort administracji chce dać wojewodom dodatkowe środki na ekstra podwyżki w tym roku.
Członkowie korpusu służby cywilnej mogli liczyć w tym roku na 2,3 proc. podwyżki (o tyle po raz pierwszy od 10 lat wzrosła kwota bazowa). Dodatkowo o 4 proc. wzrosły fundusze wynagrodzeń w poszczególnych urzędach wojewódzkich. Dyrektorzy generalni wraz z wojewodami mogli te środki przeznaczyć na nagrody, dodatkowe etaty bądź podwyżki. W urzędach, w których działają organizacje związkowe, wywalczono, aby pieniądze trafiły na wzrost wynagrodzeń.