Po tym, jak Komisja Europejska (KE) zaczęła naciskać na polski rząd w sprawie zwiększenia tempa wdrażania programu „Czyste powietrze”, minister środowiska Henryk Kowalczyk zwrócił się o pomoc do władz lokalnych.

Jak ustaliliśmy, do minionego piątku 307 gmin zgłosiło chęć podpisania porozumień z wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska i gospodarki wodnej (WFOŚiGW). W resorcie środowiska słyszymy, że ruszyły już szkolenia dla lokalnych urzędników.

Wcześniej Ministerstwo Środowiska (MŚ) twierdziło, że zainteresowanych współpracą jest ok. 600 samorządów. Te, które do 12 lipca nie podpisały stosownych porozumień, dalej będą mogły zgłosić się do WFOŚiGW. Dziś Henryk Kowalczyk ma rozesłać pismo przypominające samorządom o takiej możliwości.

Sceptyczne oceny

Część z nich wciąż podchodzi do sprawy nieufnie. – My i tak już we własnym zakresie świadczymy usługi doradcze dla mieszkańców. Myślę, że okres kilku tygodni pozwoli ocenić efektywność pilotażu i to pomoże podjąć nam decyzję, czy do niego dołączyć – mówi wiceburmistrz Tuchowa Wiktor Chrzanowski. – Zobaczymy, jak ta współpraca z gminami zafunkcjonuje w innych jednostkach, które takie porozumienia podpiszą. Jesteśmy za włączeniem gmin w ten proces, ale bez reformy samego programu nie przyniesie to pożądanych efektów – dodaje.

Kilka dni temu wojewódzki fundusz z Krakowa informował, że podpisano pierwsze w Polsce porozumienia z siedmioma gminami (Bobowa, Charsznica, Korzenna, Miechów, Szaflary, Bystra-Sidzina oraz Stary Sącz). – W porozumieniu gmina zobowiązała się do przyjmowania, weryfikacji i oceny wniosku, a także pomocy mieszkańcom w ich wypełnianiu. Na razie zajmować się tym będą trzy osoby w urzędzie – mówi nam pracownik urzędu gminy w Bobowej.

Ten zakres współpracy potwierdza Ministerstwo Środowiska. – Dzięki uruchomionemu pilotażowi z udziałem gmin otworzymy kolejny kanał dystrybucji. Przyspieszy to znacznie prace, a także pozwoli oszacować koszty obsługi tego programu po stronie samorządów – dodaje resort. Jednocześnie przewiduje, że do końca roku wpłynie ponad 100 tys. wniosków (do końca czerwca było ich ok. 64 tys.).

Niektóre samorządy zamiast pilotażu wolałyby jednak daleko idącą przebudowę programu „Czyste powietrze”. Tak przynajmniej wynika z pisma, jakie Unia Metropolii Polskich skierowała na początku lipca do Marca Lemaitre’a, unijnego dyrektora generalnego ds. polityki regionalnej i miejskiej. – Apelujemy do Komisji Europejskiej oraz polskiego rządu o przekazanie realizacji programu w ręce polskich samorządów. Bez tych decyzji nie poprawimy jakości powietrza w Polsce – przekonują włodarze. Jak dodają, obecnie to władze lokalne „jako jedyne są zdolne do wdrożenia sprawnego systemu dystrybucji środków” z rządowego programu i mogą „uratować miliardy euro przeznaczone na poprawę jakości powietrza w Polsce”.

Co na to KE? – Komisja popiera zaangażowanie władz lokalnych we wdrażaniu programu „Czyste powietrze” – dyplomatycznie twierdzą nasze źródła w Brukseli. Wygląda więc na to, że KE wciąż przygląda się sytuacji i postanowiła dać szansę polskiemu rządowi na jej poprawienie.

Personalne zamieszanie

Nasi informatorzy twierdzą, że w PiS atmosfera wokół rządowego programu i dokonań ministra Kowalczyka stała się nerwowa. – Poziom zaniepokojenia kierownictwa politycznego jest znaczący. Niewykluczone, że jeszcze w tym miesiącu na poziomie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dojdzie do korekt personalnych. Mówi się, że mogą zostać odsunięte osoby odpowiedzialne za wdrażanie programu – twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Sam minister Kowalczyk na razie może spać spokojnie. I, jak słyszymy, to dzięki… opozycji. Na początku lipca posłowie PO-KO złożyli w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec ministra środowiska. Kilka dni temu został on skierowany do sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa. Nasi rozmówcy z kręgów rządowych twierdzą, że w sytuacji gdy opozycja składa taki wniosek, rząd musi rytualnie obronić swojego ministra. Gdyby nie to, pozycja Henryka Kowalczyka w roli zarządcy Czystego Powietrza nie byłaby taka pewna.

W obozie rządzącym spekuluje się, że program mógłby przejąć Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. Czystego Powietrza. – Nie jest tajemnicą, że relacje między Woźnym a Kowalczykiem są ostatnimi czasy mocno napięte. Dla ministra jest on wręcz pewnego rodzaju konkurentem – mówi nam osoba z rządu.

Sam Piotr Woźny sprawy nie komentuje. Wskazuje tylko, że aktualnie zajmuje się wykonaniem programu wsparcia dla najbardziej zanieczyszczonych polskich miast (ujętych na liście Światowej Organizacji Zdrowia) oraz pracą nad systemem informatycznym ZONE, inwentaryzującym źródła niskiej emisji wraz z narzędziami do analizy tych danych.