Strach, nadzieje i trudne decyzje – to wszystko towarzyszy samorządom w związku z edukacyjną rewolucją. W odróżnieniu od Warszawy w wielu miastach Polski nie ma jednak problemu z zagwarantowaniem absolwentom gimnazjów i szkół podstawowych miejsc w szkołach średnich. To efekt pracy i postawy samorządów, które przygotowały się na kryzys.
Zapewnienie miejsc w szkołach to problem gmin. Tymczasem o kształcie szkolnictwa decyduje władza centralna. O problemach, które powstały w związku z likwidacją gimnazjów, rozmawiali samorządowcy podczas kongresu „Perły samorządu”. Nie było jednak pełnej zgody co do źródeł kłopotów i możliwości ich rozwiązania.

Jest dobrze czy źle?

Andrzej Kosiniec, wiceprezydent Chełma, tłumaczył zawirowania m.in. tym, że większe jest zainteresowanie szkołami zawodowymi i technikami.
– To efekt akcji, jaką przeprowadziliśmy, miała na celu pokazanie, czym jest szkoła zawodowa i że nie jest ona gorsza od liceum – wyjaśnił.
Inaczej do sprawy podszedł samorząd Gdyni – tam po prostu zwiększono liczbę klas i w ten sposób zażegnano problemy z rekrutacją.
– Zostawiliśmy sobie nawet zapas na interwencję dla dzieci, które nie dostałyby się na swoim terenie do szkół i chciałyby się uczyć w Gdyni – zapewnił Bartosz Bartoszewicz, wiceprezydent Gdyni ds. jakości życia.