Gdyby ktoś chciał nielegalnie zakopać tony odpadów, to szansa, że zostanie złapany, jest znikoma. Jak zbadała NIK, nadzór nad terenami dawnych wyrobisk kuleje.
Handel „dziurami w ziemi”, czyli terenami po byłych wyrobiskach, które szybko zamieniają się w dzikie wysypiska pełne wyrzuconych tam nielegalnie śmieci, ma się w Polsce świetnie. Winę za to ponosi nie tylko kulawe prawo, które pełne jest nieprecyzyjnych procedur i niejasnego podziału obowiązków, ale też zaniedbania samorządów. To wnioski z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarł DGP.

Kontrole na papierze