Największy rządowy program wsparcia w walce ze smogiem zaliczył organizacyjny falstart. Ledwo ruszył, a już wraca do bloków startowych.
Reklama
Zamiast pierwszych wypłat dla beneficjentów, które miały ruszyć w styczniu, mamy tymczasowe zawieszenie funkcjonowania wartego 103 mld zł programu „Czyste powietrze”. Jego organizator, czyli Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), ogłosił wstrzymanie naboru nowych wniosków o dofinansowanie lub dotacje na termomodernizację i wymianę źródeł ciepła w domach.
Ta nagła przerwa oznacza zatamowanie strumienia wniosków, których od startu programu 19 września ub.r. wpłynęło do wojewódzkich funduszy ponad 16 tys.
Jak długo potrwa przestój? Wiceprezes Funduszu Anna Król wskazuje, że wszystko powinno wrócić do normalności najpóźniej 14 stycznia. Przekonuje jednak, że ponowne uruchomienie programu nastąpi wcześniej, w ciągu tygodnia. W oficjalnym stanowisku NFOŚiGW wyjaśnia, że impas jest przejściowy i wynika ze względów formalno-prawnych oraz technicznych.
W tym akurat przypadku są one ze sobą nierozerwalnie związane, bo przerwa jest efektem dostosowania dotychczasowych wzorów wniosków i systemu informatycznego do nowego przeliczenia podatkowego, które obowiązuje od 1 stycznia. Chodzi o nową ulgę termomodernizacyjną, którą wprowadziła nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz.U. z 2018 r. poz. 2246).

Kłopotliwe rozliczenia

W myśl tej ustawy dotacje z programu NFOŚIGW nie będą już traktowane jako dodatkowy dochód beneficjenta. Przed wejściem w życie nowych przepisów istniała bowiem luka prawna, która skutkowała tym, że przekazywane beneficjentom dotacje podlegałyby opodatkowaniu. A to czyniło takie wsparcie dużo mniej atrakcyjnym, w skrajnych przypadkach podważało jego sens.
– Dochodziłoby bowiem do kuriozalnej sytuacji w której osoba uzyskująca dotację do wymiany kotła musiałby z powrotem oddać jej część do publicznej kasy w postaci podatku. Do tego musiałaby zadeklarować dotację w zeznaniu podatkowym co stanowiłoby niepotrzebne obciążenie biurokratyczne – komentuje Andrzej Guła, ekspert Polskiego Alarmu Smogowego.

Problem (nie) do przewidzenia?

Dostrzegli to też rządzący, którzy jeszcze w listopadzie niemal jednogłośnie uchwalili nowele i zwolnili z podatku dotacje w programie „Czyste powietrze”. Wtedy też wprowadzili możliwość odliczenia wydatków związanych z termomodernizacją od dochodów w PIT.
Zdaniem ekspertów problem tkwi w tym, że o wejściu w życie tych regulacji wiadomo było nie od wczoraj. Innymi słowy obecnej sytuacji można było uniknąć, bo na dostosowanie warunków programu do nowego prawa, które wiadomo było, że wejdzie w życie w styczniu, był czas od 30 listopada, gdy podpisana przez prezydenta ustawa pojawiła się w Dzienniku Ustaw.
Opóźnienie jest tym bardziej niezrozumiałe, że sam minister Henryk Kowalczyk zapowiadał jeszcze pod koniec listopada, że od 1 stycznia dotacje z programu „Czyste powietrze” będą zwolnione z obowiązku podatkowego.

W przededniu rewolucji

Z naszych informacji wynika jednak, że wstrzymanie naboru wniosków jest nie tyle chwilowym potknięciem, co raczej symptomem organizacyjnego chaosu trwającego od początku działania „Czystego powietrza” i zapowiedzią dużo większej rewolucji, która dotknie fundamentalnych zasad funkcjonowania programu.
O tym, że w najbliższych tygodniach czeka go „reewaluacja”, która pozwoli określić, co działa, a co wymaga poprawy, mówił już podczas Szczytu Klimatycznego COP24 w Katowicach Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. czystego powietrza i wiceprezes NFOŚiGW. Podkreślał, że kluczowe będzie ustalenie, jakie przedsięwzięcia inwestycyjne cieszą się największym zainteresowaniem i ile wynoszą średnie kwoty, o które ubiegają się mieszkańcy.
Dodał też, że resort środowiska szuka instytucji chętnych do włączenia się w program. Zapewnił, że trwają rozmowy ze starostwami powiatowymi, do których w przyszłości mogłyby też dołączyć urzędy gmin. Oznaczałoby to uruchomienie nowych kanałów dystrybucji wsparcia.
Zdaniem ekspertów to znak, że rządzący, którzy do tej pory nie patrzyli przychylnym okiem na udział samorządów w procesie redystrybucji państwowych środków, zauważyli, że wykluczenie władzy lokalnej – dużo bliższej beneficjentów niż ulokowane w dużych miastach WFOŚiGW – jest dużym błędem.
Mimo to wiele samorządów niepokoi się, że ewentualne zmiany mogą ich negatywnie zaskoczyć. Zwłaszcza że niektóre gminy uwzględniały zasady dystrybucji wsparcia przy planowaniu swoich antysmogowych inicjatyw. Przykładem Rybnik, dla którego „Czyste powietrze” było głównym argumentem, by przesunąć pieniądze na ekodotacje z domów jednorodzinnych na budynki wielorodzinne.