We wrześniu manifestacji nie było. Odbędzie się trzy dni przed wyborami samorządowymi.
Pierwotnie manifestacja rolników miała się odbyć 22 września, wtedy, gdy protestowali pracownicy budżetówki. W ostatniej chwili ją odwołano.
– Trzy dni przed datą manifestacji doszło do spotkania z ministrem rolnictwa, który przyznał, że system szacowania szkód dla rolników z powodu suszy jest zły. Uzależnia wypłaty rekompensat od tego, czy gospodarstwo było objęte systemem monitoringu prowadzonym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy – wyjaśnia Marcin Bustowski, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników Rzeczpospolitej „Solidarni”. To powoduje, że pieniądze nie należą się 40 proc. z 1,36 mln gospodarstw rolnych, które ucierpiały z powodu suszy.
Reklama
– Minister rolnictwa zobowiązał się wówczas, że wystąpi do Rady Ministrów o dodatkowe środki na wypłatę odszkodowań. Pismo w tej sprawie miało tam trafić do 24 września. Jak dotąd nie otrzymaliśmy jego kopii, co jest dla nas sygnałem niewywiązania się ze złożonej obietnicy – mówi Bustowski.
Rolnicy szacują, że na wypłatę rekompensat potrzeba ok. 3 mld zł. Obecnie budżet na ten cel wynosi 1,5 mld zł.

Reklama
Teraz manifestację w Warszawie rolnicy zapowiadają na 18 października – na trzy dni przed wyborami samorządowymi.
– Zostaliśmy oszukani przez rząd. Nie widzimy innej drogi, by zwrócić uwagę rządzących na naszą sytuację. Sytuacja finansowa wielu gospodarstw jest tragiczna. Brak wypłaty odszkodowania to dla nich gwóźdź do trumny. Poza tym gospodarstwa nieobjęte rządowym systemem monitoringu nie mają dostępu do kredytu preferencyjnego. Tym samym znikąd nie otrzymają pomocy – zaznacza Marcin Bustowski.
Jak podkreślają związkowcy, wśród powodów manifestacji była również zapowiedź resortu, że odszkodowania w pełnej wysokości, czyli 1 tys. zł od hektara przy zniszczeniu na poziomie 70 proc. upraw, otrzymają tylko ci rolnicy, którzy się ubezpieczyli przed 1 kwietnia 2018 r. Pozostali mogą liczyć na połowę tej kwoty. Resort tłumaczy, że taki wymóg stawia rozporządzenie unijne w sprawie wypłaty odszkodowań z tytułu klęski żywiołowej. Rolnicy pytają jednak, dlaczego ma ono zastosowanie, skoro wypłata odszkodowań ma być realizowana z krajowego budżetu. Związkowcy proponują, by każdemu rolnikowi, który poniósł szkodę, była udzielana rekompensata w wysokości 500 zł od hektara (obejmowałaby nie więcej niż 300 ha gospodarstwa).
22 września na ulice miał wyjść tysiąc rolników. W październikowym proteście udział potwierdziło już 4 tys. osób. A za sprawą OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych może być ich przynajmniej dwa razy tyle. OPZZ ma podjąć decyzję w piątek.
– Na razie czekamy na informacje od rolników, czy i w jakiej wysokości dostają odszkodowania. Według naszych informacji powinni je otrzymać dziś lub jutro. Czekamy też na odpowiedź resortu w sprawie naszej propozycji, by odszkodowania były wypłacane także producentom bydła i mleka. Chcemy, by było to 100 zł od sztuki, według stanu pogłowia obowiązującego na 1 września – mówi Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.
Resort rolnictwa zapewnia tylko, że minister Jan Krzysztof Ardanowski jest otwarty na dialog i w związku z tym spotyka się systematycznie z przedstawicielami związków i organizacji rolniczych.