Pierwsza wersja tego aktu, która weszła w życie przed ponad rokiem, sporów nie wywołała, głosowali za nią prawie wszyscy posłowie, także opozycyjni. Jednak przeciwko nowej wersji samorządowcy oraz duża część ekspertów i polityków utworzyli wspólny front. Zarzucają noweli, przyjętej bez poprawek przez Senat 21 grudnia br., zbyt głęboką ingerencję w prawa samorządów, ba, wręcz niekonstytucyjność. Nowe przepisy zakładają ochronę nazw nadanych przez organ nadzoru w drodze zarządzeń zastępczych. O co konkretnie chodzi? Otóż tam, gdzie radom i włodarzom nie spieszyło się do zmiany nazw ulic (lub gdzie patroni wywoływali spory, czy rzeczywiście propagują komunizm), nadali je wojewodowie. Okazało się, że patroni nie zawsze są po myśli samorządów.

Gminy, a zawłaszcza duże miasta, postanowiły działać – wystąpić na drogę sądową lub po prostu po raz kolejny zmienić te nazwy, które im nie odpowiadają. Nowelizacja poważnie utrudnia obie możliwości. Nie pozwala zmienić nazw, tak jak wynika to z przepisów o samorządzie gminnym. Zmiana przez radę jest wprawdzie możliwa, ale dopiero po uzgodnieniu przez IPN i gdy zgodzi się na to wojewoda. Również prawo do sądu w tych sprawach zostało znacząco ograniczone. – Artykuł 6c nowelizacji narusza konstytucyjne prawo jednostek samorządu terytorialnego do sądu oraz narusza konstytucyjną zasadę ochrony samodzielności JST – uważa wręcz dr Magdalena Niziołek, radca prawny z Kancelarii Wardyński i Wspólnicy. – My tylko doprecyzowujemy przepisy w taki sposób, by zagwarantować trwałość nadawanych nazw ulic – przekonuje z kolei Jarosław Krajewski, jeden z autorów nowelizacji.

Jakie zmiany budzą obecnie najwięcej emocji? W stolicy chodzi o al. Armii Ludowej, w Katowicach o plac Wilhelma Szewczyka, a w Łodzi o plac Zwycięstwa. We wszystkich tych przypadkach nowym patronem lub jednym z patronów został Lech Kaczyński...

ZAINTERESOWAŁ CIĘ TEN TEMAT? CZYTAJ WIĘCEJ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA>>