To jedna ze zmian zawartych w projekcie nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, o którym pisaliśmy w poniedziałkowym DGP. Zgodnie z nim gminy nie będą już zatwierdzały stawek za usługi wodno-kanalizacyjne. To zadanie przejmą dyrektorzy regionalnych zarządów gospodarki wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. Pomysł Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB) niepokoi samorządowców oraz przedstawicieli branży.

– Obawiam się, że skoro pani premier obiecała, że stawki nie wzrosną, to na Wody Polskie może być wywierana presja, aby za wszelką cenę nie dopuściły do podwyższenia opłat, nawet jeżeli będzie to ekonomicznie uzasadnione. To jest nasza największa obawa – przyznaje Grzegorz Gruczek, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągowo-Kanalizacyjnego „Legionowo”. Wyjaśnia, że cena za wodę i ścieki nie zależy od widzimisię przedsiębiorstwa, ale od kalkulacji, na którą składa się wiele czynników. – Musimy brać pod uwagę koszty, które wiążą się z dostarczeniem wody i odprowadzaniem ścieków. Jeżeli one wzrastają, cena dla odbiorców również – dodaje.

Zatwierdzanie taryf przez PGW „Wody Polskie”

Zatwierdzanie taryf przez PGW „Wody Polskie”

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nieco inaczej patrzy na to Mateusz Faron z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu.

– Jeżeli Wody Polskie będą rzeczywiście sprawowały funkcję profesjonalnego kontrolera, to przedsiębiorstwa, które rzetelnie kalkulują taryfy, nie powinny mieć problemów z ich zatwierdzaniem. Obawy winny raczej mieć te, które kształtują je niezgodnie z przepisami ustawy, np. nie wyodrębniając taryfowych grup odbiorców czy uwzględniając koszty niecelowe. Gorzej, kiedy o cenach wody i ścieków zaczną decydować względy niemerytoryczne – uważa Faron.

Za droga kranówka

Zwłaszcza że w projekcie znajduje się regulacja, zgodnie z którą Wody Polskie będą mogły także obniżyć wysokość dotychczasowych taryf. Taką decyzję będą mogły podjąć, gdy „zajdzie uzasadniona konieczność wynikająca z udokumentowanych zmian warunków ekonomicznych wykonywania działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne”.

– Tę kompetencję uznać należy za dość kontrowersyjną – mówi Mateusz Faron. Nie wiadomo bowiem, co ustawodawca ma na myśli – co będzie można za taki „uzasadniony” koszt uznać, a co już nie będzie się kwalifikowało. Przepis zawarty w projekcie jest zbyt ogólnie sformułowany i jeżeli pozostanie w tym kształcie, będzie powodował trudności interpretacyjne.

Przedsiębiorstwa już się martwią, jak po wprowadzaniu zmian w praktyce będzie wyglądało ustalanie taryf i jak często Wody Polskie będą korzystały z możliwości samodzielnego określenia cen.

Obecnie propozycje stawek wskazywanych przez firmy wodociągowo-kanalizacyjne są praktycznie nie do ruszenia. Nawet jeżeli radni nie zaakceptują stawek, to ich decyzja nie ma większego znaczenia. I tak proponowane taryfy wejdą w życie, bo nie można ich zablokować.

– Po zmianach nie dość, że organ będzie mógł kwestionować wyliczenia przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych, to jeszcze będzie mógł obniżyć stawki, jeśli stwierdzi, że jest ku temu podstawa. To jest nie do zaakceptowania – komentuje Grzegorz Gruczek.

Uzasadnione różnice

MIB argumentuje, że zmiany są potrzebne, bo obecnie opłaty za wodę i ścieki za bardzo obciążają domowe budżety. Ponadto stawki są bardzo różnorodne – od kilku do kilkudziesięciu złotych tylko za metr wody. Zdaniem przedsiębiorstw nie ma w tym jednak nic dziwnego.

– W ostatnich latach przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne przeznaczyły ogromne środki na modernizację. Posiadamy urządzenia najlepszej klasy, które spełniają światowe standardy. To kosztowało. Wiadomo, że za wodę dostarczaną przez przedsiębiorstwo, które zainwestowało ogromne środki w modernizację wodociągów i oczyszczanie ścieków, trzeba zapłacić więcej. Natomiast te, które już odzyskały wydatki na inwestycje, nie muszą doliczać ich do taryf. Na cenę wody wpływa również wiele innych elementów. Różnice są zatem uzasadnione – wyjaśnia Grzegorz Gruczek.

Raz na trzy lata

Przedsiębiorstwa krytykują też pomysł zatwierdzania taryf raz na trzy lata. Teraz są one ustalane co roku.

– Obecne rozwiązanie było wystarczające. Trudno będzie oszacować, ile powinny wynosić taryfy na kilkuletni okres. Nie ma bowiem pewności, że koszty poboru wód i odprowadzania ścieków nie wzrosną – komentuje Gruczek.

Eksperci obawiają się, że spory między firmami a Wodami Polskimi będą kończyć się w sądach.

– Jedynie koszty i długotrwałość postępowań toczących się przed sądami może zniechęcić przedsiębiorstwa do korzystania z tej możliwości – mówi Gruczek. 

Etap legislacyjny

Projekt w trakcie konsultacji