Tempa nabierają prace nad roboczą wersją projektu ustawy o zrównoważonym rozwoju miast. Jednym z jej elementów ma być wprowadzenie nowej formy współpracy między samorządami – związków rozwojowych. Mają one zapewnić zrównoważony rozwój kraju w oparciu o kilkadziesiąt miast i powiązane z nimi funkcjonalnie gminy oraz powiaty – zgodnie z założeniami Strategii Rozwoju Polski do 2035 r. Chodzi o wzmocnienie policentrycznej struktury osadniczej kraju, czyli takiej, w której rozwój napędza wiele ośrodków centralnych.

Na czwartek w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej zaplanowano spotkanie z przedstawicielami samorządów. Padają pytania o to, czy związki rozwojowe nie będą kolejnym poziomem samorządu terytorialnego i czy nie lepiej wyposażyć w nowe uprawnienia dotychczasowe formy współdziałania – np. związki międzygminne.

Miasta centralne a peryferia

Projekt, do którego dotarł DGP, stawia na kreowanie polityki miejskiej – rozumianej nie tylko jako realizowanie interesów ośrodka centralnego, ale również jego obszaru funkcjonalnego (gminy i powiaty powiązane z nim społecznie, gospodarczo czy przyrodniczo). Głównym narzędziem mają być właśnie związki rozwojowe. Byłyby one tworzone z zachowaniem ciągłości przestrzennej. Co to oznacza? Każda gmina należąca do związku będzie musiała graniczyć przynajmniej z jedną gminą, która również jest jego członkiem. Do tego do związku mają należeć wszystkie gminy, których bezpośrednimi sąsiadami są wyłącznie gminy związkowe. Według Związku Powiatów Polskich (ZPP) taka konstrukcja przepisów może wykluczyć ze współpracy jednostki peryferyjne. Szczególnie, że związki będą mogły realizować wiele ważnych zadań publicznych (patrz: infografika).

Paradoksalnie ustawa w takim kształcie może przyczynić się do pogłębienia różnic w dostępie do usług publicznych, w szczególności na terenach wiejskich położonych na obrzeżach powiatów ziemskich. W szczególności wobec wprowadzenia priorytetu dla związków rozwojowych w obszarze organizacji transportu pogłębić się może wykluczenie komunikacyjne” – ocenia ZPP.

Związki rozwojowe będą tworzone na wniosek organu wykonawczego miasta centralnego. Chodzi o miasta na prawach powiatu i inne wymienione w załączniku do ustawy. W projekcie wskazano łącznie 76. Wiadomo już, że lista zostanie uzupełniona o pięć kolejnych (Bolesławiec, Kwidzyn, Skarżysko-Kamienna, Starachowice, Starogard Gdański).

Statut związku rozwojowego będzie określał m.in. zasady przystępowania i występowania JST, organizację wewnętrzną czy tryb działania jego organów. Będą nimi zgromadzenie oraz organ wykonawczy. Do tego pierwszego będą należeć delegaci, czyli wójtowie (burmistrzowie, prezydenci) oraz starostowie, o ile powiaty będą należeć do związku. Do kompetencji zgromadzenia będzie należało m.in. podejmowanie uchwał. Organ wykonawczy z kolei będzie jednoosobowy albo wieloosobowy – w zależności od ustaleń statutu. Będzie on m.in. reprezentował związek na zewnątrz, w tym przed organami władzy publicznej czy przygotowywał projekty uchwał i wykonywał je po uchwaleniu przez zgromadzenie.

Czy związki rozwojowe są potrzebne?

Ideę powstania związków rozwojowych popiera Związek Miast Polskich, wedle którego będą one dobrym narzędziem współpracy przy realizacji polityki rozwoju ponad granicami podziału administracyjnego.

„Wskazywaliśmy także, iż istniejące od 1990 roku formy współdziałania, w tym zwłaszcza celowe związki komunalne oraz porozumienia międzygminne, których istota polega na przejmowaniu zadań od gmin, nie są dostosowane do koordynacji działań rozwojowych w obszarach funkcjonalnych” – czytamy w uwagach ZMP.

Innego zdania jest ZPP, które argumentuje, że większość zagadnień objętych projektem mogłoby być rozwiązane w ramach istniejących narzędzi prawnych, z ewentualnymi korektami. Argumentują, że powiaty stanowią obszary funkcjonalne w przypadku miast, które nie są miastami na prawach powiatu. Z kolei w przypadku tych drugich jest to samo miasto wraz z powiatem obwarzankowym.

„Z punktu widzenia ustrojowego można odnieść wrażenie, że projekt tworzy z nich swoisty czwarty poziom samorządu terytorialnego – zlokalizowany co do zasady między gminami a powiatami” – wskazuje ZPP.

MFiPR w odpowiedzi na pytania DGP przekonuje, że celem resortu nie jest zmiana ustrojowego modelu samorządu terytorialnego, a wzmocnienie zdolności JST do wspólnego reagowania na wyzwania ponadlokalne.

„Zakres działania związku rozwojowego, jego organizacja oraz sposób funkcjonowania będą każdorazowo określane w statucie, co umożliwi dostosowanie współpracy do zróżnicowanych uwarunkowań poszczególnych obszarów” – ocenia resort.

Co ciekawe, nową formę współpracy forsuje resort funduszy, a nie tak dawno MSWiA przekonywało w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich, że nie widzi potrzeby uaktualnienia zasad działania m.in. związków międzygminnych.

– Moim zdaniem całkowicie błędnie – komentuje Maciej Kiełbus, partner zarządzający w Ziemski & Partners Kancelaria Prawna Kostrzewska, Kołodziejczak i Wspólnicy. Dodaje, że pozytywnie ocenia chęć postawienia na współpracę w ramach obszarów funkcjonalnych, ale być może lepszym rozwiązaniem byłoby uelastycznienie już istniejących form współpracy.

– Mam wątpliwości, czy zmiana przepisów o związkach międzygminnych poprzez umożliwienie w tej właśnie formie realizacji zarówno dotychczasowych zadań związkowych, jak i zadań nowych wynikających z projektowanych przepisów, nie byłoby rozwiązaniem bardziej systemowym – podkreśla ekspert.

Jak informuje MFiPR, dzisiejsze spotkanie „ma na celu przedyskutowanie tematów, które budzą wątpliwości strony samorządowej”. Z kolei publikacja projektu w RCL i przeprowadzenie konsultacji publicznych planowane są na pierwszy kwartał tego roku.

Projektowane zadania zwiazkow rozwojowych
ikona lupy />
Projektowane zadania zwiazkow rozwojowych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe