Niewykluczone, że tabliczki opatrzone nazwą „ul. Dobrej Zmiany” i „ul. 500-plus” już wkrótce zawitają na fasadach budynków i płotach mieszkańców gminy Borki w woj. podlaskim.
Nic nie stoi na przeszkodzie, by jeszcze w tym roku przechadzali się oni po drodze nazwanej ku chwale obecnej ekipy rządzącej lub też na cześć sztandarowego programu tejże partii.
Dlaczego? Bo w trakcie konsultacji społecznych dotyczących dekomunizacji nazw ulic, które potrwają jeszcze do 25 lipca, sami zgłosili takie propozycje. Do odstrzału radni gminy wytypowali nazwy trzech ulic: 22 Lipca w Woli Osowińskiej oraz II Armii Wojska Polskiego i 22 Lipca w Borkach. To skutki ustawy o zakazie propagowania komunizmu (Dz.U. z 2016 r. poz. 744; często nazywanej dekomunizacyjną), zgodnie z którą m.in. nazwy dróg, ulic, mostów i placów nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny ani w inny sposób takiego ustroju propagować.
Reklama
I chociaż „ul. Dobra Zmiana” i „500-plus” to najbardziej barwne przykłady pomysłowości mieszkańców Borek, to oprócz nazw inspirowanych polityką rządu pod głosowanie pójdą też inne propozycje: m.in. „ul. Magnolii”, „II Armii Krajowej” czy „Krasnodębskiego” – w wyrazie hołdu dla słynnego dowódcy Dywizjonu 303.
Borki nie są jednak jedyną gminą, w której mieszkańcy stoją przed podobnymi dylematami. Wszystko dlatego, że samorządom zostało niewiele czasu, by uporządkować przestrzeń publiczną i na nowo ochrzcić wszystkie miejsca upamiętniające poprzedni system (według IPN może ich być nawet 1,5 tys. w całej Polsce). Gminy mają na to czas do 2 września. W przeciwnym razie, sprawy wezmą w swoje ręce wojewodowie i to oni wprowadzą zmiany w drodze zarządzenia zastępczego, po zasięgnięciu opinii IPN.
Sejm przyjął nowe regulacje niemal jednomyślnie ponad rok temu. Problem w tym, że ustawa nie zawiera listy patronów ulic, których nazwy powinny zostać zmienione. Poszczególne miasta i gminy decydują więc o tym samodzielnie. I niestety, jest to często powodem kontrowersji na lokalnym podwórku, czego przykładem z ostatnich tygodni może być Sosnowiec, gdzie w wykazie nazw przeznaczonych do zmiany nie ma np. ul. 27 Stycznia czy ronda Edwarda Gierka.