Władze większych miejscowości od lat borykają się z problemem niedoboru miejsc postojowych. Okazuje się, że skuteczne mogą być nie tylko podwyżki opłat za postój, lecz także wręcz odwrotne działania.
Rok temu w Opolu wprowadzono zwolnienie z opłat za parkowanie w pierwszych 15 minutach postoju. Ostatnio urzędnicy zebrali statystyki, które miały ocenić dokonaną zmianę. Efekt ich zaskoczył – okazało się, że wpływy z tytułu opłat za parkowanie wcale nie spadły. Wręcz przeciwnie – od stycznia do listopada 2016 r. miasto pobrało 2,17 mln zł. To nieco więcej niż w analogicznym okresie w 2015 r. (2,12 mln zł).
Reklama
Jak działa wspomniane usprawnienie? Otóż kierowca pobiera z parkomatu bezpłatny bilet i dzięki niemu jest zwolniony z opłat, o ile oczywiście nie przekroczy 15 minut postoju. Gdy rok temu wprowadzano rozwiązanie, urzędnicy tłumaczyli, że ma ono przysłużyć się osobom, które potrzebują zrobić szybkie zakupy lub odprowadzić dziecko do przedszkola. Spodziewano się również większej rotacji w strefie płatnego parkowania.

Reklama
Zysk, a nie strata
Z wyliczeń opolskich urzędników wynika, że choć w ciągu roku mieszkańcy pobrali prawie pół miliona bezpłatnych biletów, to dzięki wprowadzonej innowacji miasto nie tylko nie traci pieniędzy, lecz każdego dnia zyskuje ok. 350 płatnych godzin postojowych. Co ciekawe, zmianę zamierzano wprowadzić już wcześniej, jednak miasto musiało poczekać na wygaśnięcie umowy z dotychczasowym operatorem strefy płatnego parkowania. Kontrahent zażądał bowiem rekompensaty w wysokości 200 tys. zł. Spodziewał się, że wprowadzenie bezpłatnych 15 minut parkowania przyniesie mu duże straty.
Inne pomysły
Opolskie rozwiązanie może być interesującym sposobem na zmniejszenie zjawiska niedoboru miejsc parkingowych w dużych miastach. Jednak urzędnicy innych miast nie podzielają entuzjazmu wynikającego z pozytywnych dla Opola statystyk.
– Takie rozwiązanie zachęca do dojazdów samochodem do śródmieścia, my zaś preferujemy działania całkiem zniechęcające do poruszania się własnymi czterema kółkami – wyjaśnia Jan Machowski z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa. Mowa więc o wprowadzaniu usprawnień dla rowerzystów, wynajmie publicznych rowerów oraz samochodów elektrycznych.
Z kolei Tomasz Andrzejewski, rzecznik prasowy wydziału komunikacji społecznej Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi, informuje, że niedawno przeprowadzone tam badania strefy płatnego parkowania wykazały, iż obowiązujący podział na podstrefy i cennik dają zamierzone rezultaty rotacyjności miejsc parkingowych. A parkingi są zajęte w ok. 80 proc. – Obecna taryfa ze zwiększającą się stawką wraz z czasem parkowania oraz z wydzieleniem droższej podstrefy w ścisłym centrum ma wpływać na krótsze, bardziej celowe postoje niż pozostawianie auta na kilka godzin w centrum miasta – mówi Andrzejewski.
W Łodzi, Krakowie oraz Warszawie funkcjonują również strefy Kiss and Ride, uruchomione w miejscach takich jak dworce kolejowe czy pętle tramwajowe. Pozwalają one bezpłatnie zatrzymać się kierowcy w specjalnie wyznaczonej strefie na dwie minuty - w sam raz, by zdążyć dać pasażerowi uwzględnionego w nazwie buziaka, a potem odjechać i zwolnić miejsce innemu kierowcy. Jednym z ciekawszych sposobów na rozwiązanie problemu niedoboru miejsc parkingowych – i do tego wpisującym się w modną ostatnio koncepcję inteligentnych miast (ang. smart city) – wydaje się opracowanie aplikacji na smartfony, która wskazuje kierowcy wolne miejsca w okolicy. Taki program (Smart Parking) mogą od niedawna pobrać mieszkańcy Warszawy.