Gabinet Beaty Szydło podnosi od 1 marca 2017 r. minimalne wynagrodzenia urzędników samorządowych. Lokalne władze są oburzone, bo to one sfinansują podwyżki.
Po siedmiu latach zamrożenia minimalnych wynagrodzeń urzędników samorządowych te najmniejsze – przysługujące szeregowym pracownikom – wzrosną z 1100 zł do 1700 zł. Z kolei osoby zatrudnione na samodzielnych stanowiskach, np. naczelnicy wydziałów, otrzymają o 700 zł więcej (wzrost z 1,7 tys. zł do 2,4 tys. zł). Rząd argumentuje zmiany tym, że płaca minimalna dla urzędników wynosiła 86,2 proc. ogólnopolskiej płacy minimalnej, a po jej podwyższeniu (od 1 stycznia 2017 r. będzie to 2 tys. zł) zaledwie 55 proc. Po zmianach wzrost uposażeń zasadniczych pracowników samorządowych osiągnąłby poziom 85 proc. Przy czym pieniądze na podwyżki muszą we własnych budżetach znaleźć samorządowcy.
Wyrównanie w górę